STABILIZACJA-TO MOJE MARZENIE..

1 Comment

Życie dawno nauczyło mnie  pokornej wędrówki przez kolejne dni.

Tu i teraz !Przyszłości nie znam, przeszłość jest zamkniętym rozdziałem zakończonym kropką . Od wielu lat nauczyłam się akceptować stany, które  zaskakują. Miło, kiedy zaskoczy pozytywna wiadomość. Taki akumulator doładuje wyczerpane  zasoby energii. Nie mam tego szczęścia , żeby tylko pasmo pozytywnych wieści utrzymywało się dłużej…

Ostatni wpis o chorobie Kubusia, ponownym  ataku  zapalenia krtani . Nosiłam się z zamiarem podzielenia radością, że stan ustąpił , maluszek powrócił do szkoły. Nie zdążyłam…Był kilka dni , wracał zadowolony . Gromadzi piątki , ma kilka szóstek ! To Jego wielki sukces  okupiony trudem minionych czterech lat kształtowania umysłu .

Cztery dni „oddechu”…w czwartek pojawił się ponownie katar. Dźwięk telefonu w nocy z wyświetleniem- dzwoni Córka  -zawsze przeraża okrutnie.

Piątek, 3 w nocy , słyszę zdenerwowany głos…Mamo, Kubuś się krztusi, czekam na karetkę .Proszę, bądź „dyspozycyjna z tatą”. Wiesz, że jak nie dadzą rady  wyrównać oddechu w domu – jedziemy do szpitala .

Z Klaudynką musi ktoś zostać…Jasne, spokojnie, już się pakuję. Dalsze czekanie na wiadomości jest bardzo trudne. Lęk , dziwna niemoc , czas dłuży się niesamowicie. Każda minuta jest niemal wiecznością. Nie jestem tam, nie widzę, tylko czekam z różańcem w dłoni . Nie pierwsza i pewnie nie ostatnia to sytuacja, kiedy niemoc skrada się podstępnie. Tym razem obyło się bez konieczności hospitalizacji. Zaaplikowane dożylnie leki , w tym adrenalina .Lekarz z Pogotowia był przy Kubusiu prawie 40 minut. Wdrażał kolejne dawki , czekał . Oddech się wyrównał , Kubuś osłabiony zawalczył z całych sił . Takich chwil pokonaliśmy już wiele . Ile jeszcze przed nami ?– nie wiem.  Jak wielkie znaczenie w tych  dramatycznych sytuacjach odgrywa czas wie ten, który  trwa u boku chorego. Kilka sekund niedotlenienia mózgu u osób zdrowych  stanowi wielkie zagrożenie.Osoby dotknięte autyzmem…nie musi nawet nastać niedotlenienie, a sama panika związana z brakiem złapania oddechu, może przywołać regres. Umysł powraca do punktu ZERO…Zaczynamy wszystko od podstaw.  Jest już znacznie lepiej, maluszek leży czekając na powrót zdrowia. My wraz z nim. Tym razem stan zagrażający zdrowiu, życiu  został opanowany .

Podróż z autyzmem , wszelkimi jego pochodnymi  wiele nas nauczyła . Lęk- jego opanować się nie da. Potrafimy jednak  pozbyć się paniki, która często mogłaby zaszkodzić . Krok po kroku, niczym automaty wykształtowane są kolejne czynności. Główka  Kubusia wystawiona do okna , klepanie pleców …telefon po pomoc medyczną. Torba jest zawsze spakowana z wszystkimi akcesoriami niezbędnymi w trakcie pobytu w szpitalu. Dokumentacja medyczna puchnie, przybywa segregatorów z zapisem epikryz…ułożona kolejno datami . To w domu moich dzieci…Ja- zawsze w pełnej dyspozycji , aby dojechać, wesprzeć, pomóc .

Co ja mogę zrobić , aby nieoczekiwane problemy  oddalić…NIC- zwyczajnie nic.

Mogę być tylko blisko, tulić ich swoją Miłością….i modlić się cichutko z wiarą, że kolejna bariera zostanie odrzucona. Ponownie  stawiam kropkę , resetuję stres i mknę dalej . Dzisiaj …jak każdego 22 dnia miesiąca wspomina się Świętą Ritę…Patronka od sytuacji beznadziejnych . Zakończyłam ten wydłużony weekend w Kościele z różą w dłoniach. Dziękowałam za dar spokoju ….i prosiłam we wszystkich intencjach, które noszę w sercu. Zawsze błagam o łaski dla tych najsłabszych, chorych…biednych. Opuszczając świątynię przemiłe zaskoczenie.Swoją różę dla Kubutka , mojej Rodziny podarowała Małgosia…dziękuję serdecznie raz jeszcze. Małgosię widziałam dzisiaj pierwszy raz – znamy się wirtualnie od kilku tygodni. Wiedza, że nie idziemy sami , z boku pojawia się Anioł – nic ponad to..

Zdjęcie0199Każda infekcja, wdrożone leki, sterydy skutkują natężeniem „natręctw”, które są pochodną AUTYZMU. Kubuś znika wówczas wpatrując się w swoje maleńkie zabawki…Nie chce nas widzieć, słyszeć…a my….musimy przeczekać, pozwolić na stymulację, której potrzebuje ….po czasie wraca, jest z nami w pełnym kontakcie ...Motylku mój , jeszcze troszkę i przejdzie .Kocham Ciebie- tylko tyle mogę…

„Pewna kobieta śniła, że weszła do nowiutkiego sklepu na rynku i ku swemu zdziwieniu zobaczyła Boga za ladą. -Czy mogę kupić to co chcę?” ” Wszystko, co tylko chcesz” , rzekł Bóg. Ledwie ośmielając się wierzyć własnym uszom, kobieta postanowiła poprosić o najlepsze rzeczy, o których człowiek może tylko marzyć. „Chcę pokoju umysłu i miłości, i szczęścia, i mądrości, i wolności od lęku” . I potem, jakby po namyśle, dodała: „Nie tylko dla siebie, dla każdego na Ziemi” . Bóg uśmiechnął się. „Myślę, że źle mnie zrozumiałaś, moja droga” , powiedział: „Nie sprzedajemy tu owoców, tylko nasiona.” Anthony DeMello

Zdjęcie0204 (2)Coraz bardziej rozkoszna Klaudynka – czy Ona już wie, że jest moim tlenem na dalszą podróż…Opowiem Jej o tym za czas jakiś…

One Response to “STABILIZACJA-TO MOJE MARZENIE..”

  1. Oj Babciu! Masz serce żarzące się wiecznym ogniem miłości do bliskich i świata, ciało twarde jak stal i duszę radosną jak dziękczynienie. Co by ten świat z Kubusiem na czele zrobił bez takiej babci??? 🙂 Jesteś zapewne przewodnikiem duchowym, nie tylko swojego wnuczka…. pozdrawiam i ściskam mocno Ania

Dodaj komentarz