Miesiąc: Lipiec 2010

PRAWDY Z BAJEK BRUNO FERRERO

No Comments

FATHER FORGETS

Posłuchaj synu : mówię to , gdy śpisz , z rączką pod policzkami
i z blond włoskami rozsypanymi na czole.
Sam wszedłem do twojego pokoju. Przed kilku minutami, gdy usiadłem w bibliotece, by poczytać, ogarnęła mnie fala wyrzutów i pełen winy zbliżam się do twego łóżka.
Myślałem o swoim postępowaniu : dręczyłem ciebie, robiłem ci wymówki,
gdy przygotowywałeś się, aby wyjść do szkoły, gdyż zamiast umyć się wczoraj,
jedynie otarłeś sobie twarz ręcznikiem i zapomniałeś wyczyścić sobie buty.
Zwymyślałem cię, gdy zrzuciłeś coś na podłogę.
W czasie śniadania też wytykałem ci twoje uchybienia, że spadło ci coś na  serwetkę, że przełykałeś chleb niczym zagłodzony zwierzak, że oparłeś się łokciami o stół , że zbyt grubo posmarowałeś masłem chleb.
Gdy bawiłeś, ja przygotowywałem się do wyjścia na pociąg.
Oderwałeś się od zabawy, pokiwałeś mi rączką i zawołałeś :
Cześć tatulku ! A ja zmarszczyłem brwi i powiedziałem : Trzymaj się prosto.
Wszystko zaczęło się na nowo późnym popołudniem.
Gdy przyszedłem z pracy , bawiłeś się klęcząc na ziemi.
Zobaczyłem wtedy dziury w twych skarpetkach.
Upokorzyłem cię przed kolegami , wysyłając cię do domu.
Skarpety kosztują, mówiłem, gdybyś musiał je kupić je sam,
obchodziłbyś się z nimi bardziej ostrożnie.
Przypominasz sobie, jak wszedłeś nieśmiało do salonu , ze spuszczonymi oczami, drżąc cały po przeżytym upokorzeniu ?
Gdy uniosłem oczy znad gazet, zniecierpliwiony twym wtargnięciem,
z wahaniem zatrzymałeś się przy drzwiach.
Czego chcesz ? – zapytałem ostro.
Ty nic nie powiedziałeś, podbiegłeś do mnie, zarzuciłeś mi ręce na szyję i ucałowałeś mnie, a twoje rączki uścisnęły mnie z miłością, którą Bóg złożył w twoim sercu, a która – choćby i nie odwzajemniona – nigdy nie więdnie.
Potem poszedłeś do swego pokoju, drepcząc wolno po schodach.
Otóż synu , zaraz potem, gdy z ręki wysunęła mi się gazeta, ogarnął mnie wielki lęk. Co się ze mną dzieje ?
Przyzwyczajam się do wynajdowania win, do robienia wymówek.
Czy to ma być nagroda za to , że nie jesteś osobą dorosłą, że jesteś tylko dzieckiem ?
Dzisiejszej nocy tylko tyle.
Przyszedłem tu, do twojego łóżka i uklęknąłem pełen wstydu.
Wiem , że to jest nędzne wynagrodzenie , że nie zrozumiałbyś tych spraw, gdybym ci o nich powiedział , gdy się obudzisz.
Ale jutro będę dla ciebie prawdziwym tatusiem.
Będę ci towarzyszył w twoich zajęciach i zabawach , będę czuł się niedobrze, gdy tobie będzie źle i śmiać się będę , gdy ty będziesz się śmiał.
Ugryzę się w język , gdy do ust ciśnąć mi się będą słowa zniecierpliwienia.
Będę ciągle powtarzał sobie :
” On jest jeszcze dzieckiem , małym chłopczykiem ! „.
Boję się naprawdę, że dotąd traktowałem cię jak osobę dorosłą .
Tymczasem , gdy teraz widzę cię, synu, skulonego w łóżeczku, rozumiem że jesteś jeszcze dzieckiem. Wczoraj twoja główka spoczywała bezbronnie na ramieniu mamusi. Zawsze wymagałem od ciebie zbyt wiele .

Wymagamy zawsze zbyt wiele …. od innych.”

Ile prawdy i mądrości jest w tych słowach, ile sensu i chwil do przemyśleń.

Czy jesteś dobrym rodzicem, czy tylko tak się Tobie wydaje…

Czy nie zbyt dużo dorosłości wymagasz od swojego dziecka. To, co dla Ciebie jest ważne…on tego jeszcze nie rozumie. Jak piękne jest życie, kiedy w rodzinie panuje miłość…..ile spraw z jej udziałem się wybacza, odwraca uwagę. Drobiazgi w życiu są ważne, ale precyzja w kształtowaniu małego człowieczka powinna Nam towarzyszyć na każdym kroku. Od Ciebie rodzicu zależy kogo wychowasz. Praca rodziców dzieci chorych zazwyczaj ma inny charakter, zauważa  się tylko sukcesy ,osiągnięcia pociech….to tak ważne .

Kubusiu….my możemy Tobie dawać tylko miłość, zrozumienie, możemy i wspieramy Ciebie w każdej chwili życia…pomagamy wyjść z ciemnego tunelu, ale to Ty idziesz….my trzymamy tylko Twoją malutką rączkę, wpajamy wiedzę w Twoją chorą główkę…..i nie dlatego, że jesteś chory….dlatego, że jesteś bezbronnym  dzieckiem.

Zatrzymaj się mamo, zatrzymaj się tato ….przytul istotkę, która pragnie Twojego ciepła….za lat kilka ta istotka przytuli Ciebie, to takie proste…

Nigdy nie pozwól, żeby poczuło się samotne….to pewnie straszny ból dziecka, choć nie jest AUTYSTOM.


CANDIDA MNIE OSŁABIA…

1 Comment

Boziu, zrobiłem tyle kroków  w swoim rozwoju, uczę się coraz więcej słówek, które składam w zdania. Dlaczego znowu jestem chory i mam anginę???. Boziu, Pani doktor mówiła  po operacji  migdałka, że te infekcje się skończą…….a to już trzecia angina w tym miesiącu. Każdy antybiotyk mnie osłabia.  Dostałem wczoraj kolejny antybiotyk, nowe leki odpornościowe. Boję się, że  tak duża dawka leków zmniejsza moją odporność…

Bliscy cieszą się z moich postępów…moja babcia  mocno mnie tuli , kocha za każde nowe słówko, które wypowiem……a teraz  nie chce mi się mówić- jestem słaby. Muszę też ograniczyć terapie. Do mojego konika nie poszedłem już trzeci raz na hipoterapię – smutno mi ….Taką dostałem nadzieję ,tyle radości, że wszystko się zmienia na  lepsze….czy to CANDIDA znowu atakuje….ja już znowu nic z tego nie rozumiem.

Tak bardzo proszę Boziu, składam swoje małe rączki do Ciebie, niech będę zdrowszy…..niech mnie nie boli gardełko…nie mogę jeść, pić..

Mamusia znowu czuwa przy moim łóżeczku trzecią noc ,bo tak niespokojnie śpię, krzyczę przez sen i znowu się czegoś zaczynam bać. Wiem, to przejdzie, ale jest mi smutno. Tak ładnie bawiłem się na podwórku jak było cieplutko, śmiałem się i wszystko było takie WASZE, takie ZDROWE…..ojej, zawsze coś musi nam przeszkodzić.

Jutro przychodzi  moja ciocia Marta, nowa terapeutka . Nie wiem, czy dam radę pracować. Moja nowa ciocia uczy mnie różnych zabaw, takich w jakie dzieci bawią się w przedszkolu. Dużo jeszcze nie rozumiem, ale się staram.

Umiem już liczyć do 10 – „jaz,dwa, ci, ćtery,pieć, sieść, edem, osiem, dziewić, dziesieć”   dużo umiem prawda…. Jak się mocno postaram ubiorę na swoich obrazkach chłopczyka w letnie ubranka i zimowe, albo narysuję kontury rybki , pieska, kółka na obrazku. Dopasowuję w grupy zwierzątka….i umiem ich nazwy. Tylko niektóre wypowiem, ale znam ich dźwięki. Coraz rzadziej chowam się do szafy i zakładam czapkę, żeby nic nie widzieć.

Kilka dni temu byłem trochę niegrzeczny w sklepie….było dużo ludzi, inne półki, pewnie dlatego tak mnie ta moja główka zabolała.

Boziu wiesz….niech już nie mam tempertaurki i nie boli mnie gardełko, niech nie zapomnę tego, co z takim trudem się nauczyłem. I niech śpię w nocy, żeby mamusia mogła chociaż troszkę odpocząć.

Dziękuję Boziu, wiem, że mnie wysłuchasz.

Kubuś