Miesiąc: Styczeń 2016

Przyjacielem jest ten, kto śmieje się, gdy płaczesz – oddaje Tobie wtedy swój optymizm

1 Comment

10628306_363292600492588_6697605499562013051_n

Bywają okresy w życiu, w których czas, czekanie ma jakiś nieskończony wymiar.Chciałbyś przyspieszyć bieg wydarzeń. Niestety, nie masz na to wpływu.

Jaka recepta, aby przetrwać? Zapewne jest wiele rozwiązań. Trudne doświadczenia jakby kształtują nasze reakcje na wiele spraw. POKORA, dalej głęboka WIARA dodaje sił, aby z labiryntu losu się wydostać. Nigdy nie może zgasnąć iskierka, która ten szlak oświeca. To jest Nadzieja, za którą podążasz ciemnym tunelem.

Właśnie te wyznaczniki pozwoliły mojej Rodzinie dotrzeć do wczorajszego dnia, na który czekaliśmy od końca września minionego roku.

Pogorszenie stanu zdrowia Kubusia zrodziło w sposób naturalny lęk, pytania bez odpowiedzi.

Szeroka diagnostyka prowadzona przez specjalistów miała na celu potwierdzenie, bądź wykluczenie jednostki chorobowej. Wizyty u laryngologa, urologa, stomatologa-kolejne wykluczanie przyczyn stanu chorobowego, który toczył się w organizmie.

W dniu, w którym padły słowa najtrudniejsze do akceptacji, jakie człowiek może usłyszeć- diagnozujemy w kierunku raka…wzburzył nasze emocje w sposób niewyobrażalnie bolesny.

Łzy, rozpacz…,każdy z nas tłumił w sobie strach. Nauczyliśmy się, że najgorszym wrogiem w takich chwilach jest zwyczajna, ludzka panika. Trzeba szybko się „pozbierać”, realnie oceniać sytuację. Potrafimy, co zapewne jest nieprzeciętą łaską od Boga, funkcjonować tak, jakby problemu nie było. MATKA.., OJCIEC, BABCIA, bliscy – kochamy Kubusia nad życie.

Unikamy całkowicie rozdrabniania tematu siedząc przy wspólnym stole. Jakby na siłę szukamy radości, śmiechu, odskoczni, żeby wyciszyć swoje myśli.

Ogromnym wsparciem jest wiedza, że są z boku PRZYJACIELE. Przyjaciele w świecie realnym, od wielu lat wirtualnym.

Każdy gest, myśl szczera, słowo otuchy są silnym bodźcem, który pcha do przodu.

Bez tego wsparcia, w samotności, nie wiem, czy ktokolwiek jest zdolny przetrwać stan zawieszenia, okres oczekiwania na finał w nierównej walce z chorobą.

Właśnie wczoraj był dzień tak długo oczekiwany, końcowa diagnoza.

BRAK MARKERÓW NOWOTWOROWYCH!!!! Wielka ulga po długiej wędrówce.

Wykluczenie najcięższego słowa, spływ adrenaliny – KUBUŚ WYGRYWA!

Niestety, stan Kubusia nadal nie jest stabilny. Bardzo obniżona odporność musi być leczona. Proces zapalny w organizmie toczy się nadal.

Zdiagnozowana została Limfadenopatia, czyli nieprawidłowość w obrębie węzłów chłonnych. Wyniki wykazały, że ma w sobie wirusa cytomegalii.

Wirus nie jest już w fazie zarażania, ale obciąża w sposób znaczny Jego organizm. Całkowite wyleczenie zakażenia CMV nie jest możliwe, gdyż wirus po ostrej fazie pozostaje w organizmie w fazie utajenia. W niesprzyjających okolicznościach (znaczące upośledzenie odporności) może dojść do uaktywnienia zakażenia.Nadal są powiększone węzły chłonne, a przyczyna utrzymywania się tego stanu nieokreślona..

Póki, co Córka dostała skierowanie bezterminowe do szpitala, gdzie natychmiast ma się udać z chwilą, kiedy wystąpi u Kubusia temperatura powyżej 37, 5. Niewielka infekcja w odniesieniu do obrazu wyników stanowi poważne zagrożenie. Tak, jak zinterpretowali to lekarze, Kubusia trzeba cały czas obserwować. W chwili obecnej jest niczym tykająca bomba, która może zadziałać w sposób wieloraki.

WIERZĘ, że i ten stan się wyciszy, wszystko zostanie opanowane. Jak zwykle, tylko daty nie znam.

Raz jeszcze WSZYSTKIM DZIĘKUJĘ za troskę, otuchę, wsparcie.

Niczym te Anioły tulicie nas w swoich skrzydłach, by cała ta sytuacja nie skutkowała naszym upadkiem, poddaniem .DZIĘKUJĘ w imieniu swoim, Rodziców Kubusia, Kubusia.

Załączam wyniki obrazujące stan na dzień dzisiejszy. Może ktoś z Was miał styczność z takim zaburzeniem, wie, gdzie są specjaliści dobrzy, sprawdzeni, którzy wdrożą skuteczne leczenie.

Jak dobrze, że jesteście…

Kuba3Kuba1Kuba2

 

 

Witamy w Nowym Roku

3 komentarze

10904231_10202142340879173_1300999065_n

Wchodzimy w kolejny rok wzbogaceni o bagaż doświadczeń z lat poprzednich. Ponownie przepraszam za brak systematyczności w dodawaniu wpisów.

Co u Kubusia? – nadal terapie , praca, ćwiczenia usprawniające pracę umysłu.

Pokonalibyśmy swobodnie kolejne odcinki życia, gdyby nie pochodne zaburzenia, choroby, które tłumią wspólną radość.

Do infekcji, nawracających stanów zapalnych krtani przywykliśmy, bo one pojawiają się od lat.
Pod koniec września Kuba dostał wysokiej temperatury. Lekarka stwierdziła zwyczajny wirus, który powinien ustąpić po kilku dniach. Temperatura opadała, ale nie ustabilizowała się. W trakcie kontrolnej wizyty lekarka „wyczuła” znaczne powiększone węzły chłonne na szyi.
Rozpoczęła się diagnostyka. Wyniki z badania krwi, moczu kierunkowały, że w organizmie toczy się ostry stan zapalny. Konsultacje z wieloma specjalistami miały przybliżyć organ, który jest zainfekowany. Kuba przeszedł cykl badań od stomatologa, urologa, laryngologa, innych lekarzy.
W zeszłym miesiącu trafił na oddział Onkologii i Hematologii. Bardzo szczegółowe badania z krwi, USG węzłów chłonnych, które są znacznie powiększone w wielu miejscach, guzek na klatce piersiowej. Obecnie lekarze obserwują właśnie węzły chłonne.  Badania miały wykluczyć całkowicie, że nie jest to powód do wielkiego niepokoju.
Niestety, utrzymujący się cały czas stan podgorączkowy, poty, utrata masy ciała i te zgrubiałe, obrzęknięte węzły.

Lekarz powiedział, wprost, że diagnostyka prowadzona jest do ustalenia, czy i jaki to nowotwór atakuje Kubusia.

27 stycznia 2016 r. będzie miał powtórzone raz jeszcze wszystkie wyniki, wraz z USG węzłów, co pozwoli na ostateczną diagnozę.
Nie dopuszczam do siebie myśli, że mój Kubuś może być tak ciężko chory. To „pielgrzymowanie” od lekarza, do lekarza, czekanie i czas…
Wierzę, że nie jest to żaden chłoniak, szpiczak, białaczka. I niech tak pozostanie.
Przeszliśmy wiele, przejdziemy i ten odcinek. Wierzę, że te wszystkie zmiany na węzłach ustąpią. Tylko daty nie znamy.

Wierzę, że mój cudowny Kubuś wszystko pokona, a obecna sytuacja jest jakimś złym snem, z którego się obudzimy.
Trzeba prowadzić normalne życie. Ciężka zaduma, rozmyślanie, domysły – w takim rozchwianiu siły odpłynęłyby całkowicie, a ich potrzeba najwięcej.