Miesiąc: Czerwiec 2012

AUTYZM- PIĘKNY UMYSŁ KUBUSIA..

6 komentarzy

 Jubiler siedział przy biurku i patrzył w roztargnieniu na ulicę przez witrynę swojego eleganckiego sklepu. Jakaś dziewczynka podeszła do sklepu i przycisnęła nosek do wystawy. Jej oczy w kolorze nieba zabłysły, gdy dostrzegła jeden z wystawionych przedmiotów. Weszła zdecydowanym krokiem i wskazała palcem w kierunku wspaniałego naszyjnika z błękitnych turkusów.
– To dla mojej siostry. Może pan ładnie zapakować, bo to prezent?
Właściciel sklepu zmierzył małą klientkę wzrokiem pełnym niedowierzania i zapytał:
– Ile masz pieniędzy?
     Dziewczynka bez zakłopotania, wspinając się na palcach, położyła na ladzie metalowe pudełeczko, otworzyła je i opróżniła. Wyleciał z niego bilecik, garść monet, kilka muszli i kilka figurek.
– Wystarczy?- spytała z dumą – Chcę zrobić prezent dla mojej starszej siostry. Od kiedy nie ma już z naszej mamy, ona ją zastępuje i nie ma nawet wolnej chwili dla siebie. Dzisiaj są jej urodziny i jestem pewna, że ten prezent uczyni ją szczęśliwą. Te kamienie maja taki sam kolor jak jej oczy.
     Jubiler poszedł na zaplecze sklepu, wyniósł stamtąd wspaniały papier pakunkowy, czerwony i złoty i owinął nim troskliwie szkatułkę.
– Weź go – powiedział do dziewczynki. – Nieś ostrożnie.
     Dziewczynka ruszyła, dumnie trzymając w ręku paczuszkę jak trofeum. Godzinę później weszła do sklepu piękna dziewczyna z czupryną w kolorze miodu i przecudnymi, błękitnymi oczami. Położyła stanowczo na ladzie paczuszkę, którą jubiler z taką starannością pakował, i spytała:
– Ten naszyjnik został kupiony tutaj?
– Tak, panienko.
– I ile kosztował?
– Ceny wystawiane przez mój sklep są poufne: przeznaczone dla klienta i dla mnie.
– Ale moja siostra miała zaledwie kilka drobnych. Nie mogłaby nigdy zapłacić za naszyjnik taki jak ten!
     Jubiler wziął szkatułkę, zamknął ją wraz z jej zawartością, na nowo starannie zapakował i oddał dziewczynie.
– Twoja siostra zapłaciła. Zapłaciła cenę wyższą niż ktokolwiek inny: oddała wszystko, co posiadała”. Bruno Ferrero

Spontaniczność, szczerość  dziecięca  jest najpiękniejszym widokiem, który wzrusza…

Dzieci autystyczne w swoim trudnym zaburzeniu mają przepiękną cechę – ONE NIE KŁAMIĄ NIGDY!!

Mogą puścić  wodze wyobraźni, opowiadać o rzeczach dziwnych, niezrozumiałych…to fantazja, a nie kłamstwo.  Pamiętam sytuację , kiedy Kubuś bawił się w domu z dwójką starszych od siebie dzieci.  Nagle spadł obraz ze ściany …i cisza. Córka przyszła do pokoju , spytała , co się stało?  Ktoś rzucił piłką, zabawką, sam spadł?. Dzieciaczki siedziały na kanapie lekko wystraszone, Kubuś też…Kto zrzucił ten obrazek, powiedźcie…Kubuś milczał „podporządkowany” grupie…

Cisza…Nie denerwuję się, tylko  proszę, kto i czym to zrobił…Kubuś utrzymał emocje kilka chwil, wstał i powiedział…’no dobra, to ja” …Ale czym? – piłką, zabawką? Nie wiem … Dzieci  również „wzięły odpowiedzialność” na siebie…Do tej pory nie wiemy, w jaki sposób obraz wylądował na ziemi. To nic. Najważniejsza była pewna solidarność  dzieci, której Kubuś dał jako pierwszy przykład..

Umysł Motylka  kształtowany jest co dnia…Pakuje do tego swojego niewidzialnego kuferka informacje, aby z czasem je uwalniać, eksponować. Nigdy nie mamy pewności, czy przekaz zrozumiał, czy wykorzysta w odpowiednim momencie. Coraz częściej tak pozytywnie nas zaskakuje…Wiedza podstawowa i wartości moralne …Kubusiu, musisz  zrozumieć, że nie wszystko, co mają inne dzieci Ty też możesz mieć…Kiedyś pytał – dlaczego ?  W chwili obecnej coraz częściej zada pytanie i szybko sam sobie na nie odpowie…

Okres letni…mieszkańcy  wystawiają w swoich ogrodach przepiękne  akcesoria, które  cieszą oko i dorosłego człowieka.  Bajeczne domki, place zabaw, baseny, trampoliny, huśtawki , ozdoby ogrodowe.  Pamiętam…jeszcze  dwa lata temu Kubuś stał z noskiem przystawionym do płotu, trzymał w rączce  swoje patyki, kijki  . Wystukiwał nimi jakieś rytmy, albo rysował na piasku  kreski, kółka…

Goszcząc chwilkę w naszym świecie  pokazywał na zjeżdżalnie u sąsiadów cichutko szepcząc…”tam, tam , ja tam”…Udało nam się z udziałem Przyjaciół na jego podwórku postawić  zjeżdżalnię.

Ma swoją, daje Jemu tyle radości ..

Czas jakiś temu poszliśmy na spacer.  Większość  posesji  ma swoje atrakcje…Trampoliny  różnych wielkości, kolorów…a na nich dzieciaczki . Motylek czasami idzie do znajomych, tam sobie wyskakuje w bezpiecznej zabudowie z siatką. Zatrzymał się przy jednej z posesji, popatrzył, dał mi rączkę, poszliśmy dalej…Wróciliśmy do domu, Kubuś  podbiegł do swojej zjeżdżalni , przytulił się do konstrukcji …Co się stało synku? Zapytałam…’ Dobze , ze jest moja ta z zjezdzalnia i piaskownica, a tramiliny nie muse mieć pceciez”..Łzy stanęły mi w oczach, przytuliłam maluszka …W myślach  dziękowałam Bogu, że mój Aniołek  pojmuje tak wiele . Chciałbyś?

Nie…nie muse mieć wszystkiego”..kiedyś mnie tylko zabiez do Nikoli i poskakam sobie tez. Jasne Skarbie…

 

Takie sceny dowodzą jak pięknie Kubuś pojmuje . Akceptuje stan, bo tak trzeba…

„Przyzwyczailiśmy się tak bardzo do tego,
że możemy sprzedawać i kupować wszystko,
na co mamy ochotę.
Przestaliśmy zdawać sobie sprawę z tego,
że istnieją jeszcze rzeczy „bezcenne””. Ferrero

Dla mnie bezcennym jest umysł Kubusia, który choć zaburzony jest piękny!!!

 

PS. Proszę Was , zapoznajcie się kolejny może raz z pilną potrzebą Rodziców Franka. Tak bardzo zależy im na zbyciu domu, który sami wybudowali. Muszą sprzedać swój dorobek życia, żeby dziecko ratować!!

Ich heroiczna wręcz walka nadal nie wniosła zmian…Czekają na kupca . Może zdarzy się CUD i ktoś zakupi dom spełniając marzenie Rodziców , dając szansę Frankowi..

Poniżej link do ich Apelu !!!

NASZ DOM

AUTYZM..WYCHODZIMY Z KOKONU ..

3 komentarze

Wracamy do tematyki , której ten blog jest poświęcony. Przerwa w politycznych rozważaniach. Kilka miesięcy wstecz nie miałam pojęcia, że moje zapiski będą jakimś  krzykiem o powrót normalności w ojczyźnie mojej . Los zaskoczył kolejny raz , padł potężny cios i trzeba było zwyczajnie bronić godności moich dzieci, swojej…Udało się , tym razem się udało…Wszystkim, którzy Nas wspierali dedykuję słowa mojego ulubionego autora Bruno Ferrero..

 „Niektórzy ludzie nie wiedzą, jak ważne jest to, że istnieją.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, jak wiele znaczy sam ich widok.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, ile radości sprawia ich przyjazny uśmiech.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, jakim dobrem jest ich bliskość.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, o ile bylibyśmy biedniejsi bez nich.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, że są darem niebios.
Mogliby wiedzieć, gdybyśmy im to powiedzieli”. 

 ‘Mogliby wiedzieć, gdybyśmy im to powiedzieli”.  …Każdy z Was jest wartością przeogromną dla mnie, moich bliskich . Tylu wirtualnych Przyjaciół krążą niczym Anioły.

Jak wiele znaczy dobre słowo, szczery przekaz ….to bezcenne  . Mieszkamy w różnych częściach kraju, świata. …Nie stanowi to żadnej bariery w komunikacji…

Dziękuję Bogu, że mogę Was poznawać w coraz liczniejszych grupach …Wasze radości są moim szczęściem, Wasze troski moimi zmartwieniami . Cytując słowa z tekstu powyższego „ Byłabym biedniejsza bez Was „ na milion procent…Dziękuję Wam za wszystko…

 „Każdego ranka stań obiema nogami na ziemi,
na naszej dobrej ziemi i mów: „Kochany, dobry poranku!
Jestem szczęśliwy, że jestem tutaj, że mój dom ma dach,
że świeci słońce! Dziękuję za to, że z wzajemnością kochamy ludzi
w swoim małym raju, że mogę pracować ,i że nie potrzebuję żadnego auta-potwora
i żadnego futra-zmory, by się gdzieś wybrać!”

Każdego wieczoru postaw kropkę i przerzuć tę stronicę życia.
Gdy kropki nie postawisz nie posuwasz się do przodu.
Oddaj więc każdego wieczoru całkowicie zapisaną stronicę,
taką jaka jest. Oddaj ją w ręce Ojca. Wtedy możesz jutro od nowa zacząć.

Nie zapominaj: każdy dzień jest dany Tobie
jak wieczność, byś był szczęśliwym!”  Phil Bosmans

Wczoraj postawiliśmy kropkę po rozdziale bardzo, bardzo ważnym. Kubuś zakończył swoja edukację w zerówce. Było to ogromne wyzwanie dla dziecka, jak i nasz strach, czy da radę…

Początki nie były bajeczne …gdzieś z boku stał wystraszony chłopczyk  w gronie rozbawionych dzieci..

Pierwsze  przyjaźnie, wspólne zabawy…Kubuś nie rozumiał tego. Często serce wyrywało na strzępy .

Wyobrażałam sobie , co czuje w swoim lęku, jak bardzo musi panować nad  emocjami , oddalać bodźce, które bardzo pobudzają. Tak pięknie pracował sam nad sobą…Z przekazu opiekunek wiemy, że w chwilach, kiedy pewnie było Jemu najtrudniej odchodził na bok, zatykał uszka, zamykał oczka …i wracał. Jak przetwarzał sobie obrazy zmieniające, jak panował na tym lękiem.. o tym nam nie opowiadał .  Bywały dni, kiedy maszerował do przedszkola pełen radości …chciał spotkać się z dziećmi . Boże, dziękuję Tobie za to. Jeszcze rok wstecz  grupa dzieci na placu zabaw….nie można było pójść. Różne atrakcje, huśtawki, zjeżdżalnie.Na tym placu sam Kubuś …radosny , szczęśliwy, ale tylko z kimś bliskim, bez kontaktu z dziećmi, których nie znał. Przełamał się Motylek w sferze tak ważnej.

Wczoraj na pożegnalnym apelu  wypowiedział  kilka zdań. To był wierszyk. Pewnie nie każdy zrozumiał treść. Kubusia mowa jeszcze nie jest płynna . To nic. Powiedział i bardzo, bardzo się cieszył…Nauka dla Kubusia nie rozpoczęła się w tym roku szkolnym. Maluszek uczy się bezustannie od drugiego roku życia .  Raczkowanie w tym obszarze dzisiaj już pozwala na stawianie kroków pewniejszych….Do pełnego sukcesu jeszcze długa droga . Postawiliśmy kropkę , przerzucamy tę stronicę życia . Wakacje …tak, tylko wolne od zajęć w zerówce. Terapii przerwać nie można. Muszą się odbywać i w okresie wolnym dla innych dzieci. To Jego przyszłość…Praca nad odszukiwaniem kolejnych fragmentów umysłu , wyzwalanie i składanie w tej malutkiej główce w kolejne obrazki, które pozwolą pojąć nasz zdrowy świat.

„Kochany, dobry poranku!
Jestem szczęśliwy, że jestem tutaj, że mój dom ma dach,
że świeci słońce! Dziękuję za to, że z wzajemnością kochamy ludzi
w swoim małym raju, że mogę pracować..” 

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=9BvyRwggwfI[/youtube]

Tak było jeszcze w zeszłym roku…Dzisiaj jest mila do przodu!! Słonko najdroższe , damy radę!!Musimy!! Kocham Ciebie bardzo mocno…przecież wiesz…już wiesz!!