Miesiąc: Grudzień 2011

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!

7 komentarzy

31 grudnia , gdzieś na ławce w oddali siedział bardzo zmęczony Starzec. Zamyślony przebierał w swoim plecaku tysiące kartek. To były życzenia, które otrzymał od ludzi rok temu . Był wtedy malutkim , Nowym Roczkiem. Starzec  odczytywał teksty z tych kartek i płakał. Kiedy otrzymałem  spisane myśli nie potrafiłem jeszcze dobrze czytać. Czas płynął, a ja zaczynałem rozumieć   słowa.

„ Chciałbym otrzymać  propozycję pracy . Od dwóch lat się staram , proszę i nie mogę znaleźć- pomóż mi ”. Starałem się…powiedział . Nie dało rady . Przepraszam Ciebie .

„ Chciałbym uzyskać kredyt na zakup mieszkania. Ciasno jest u moich Rodziców. Gromadka dzieci, jestem Ojcem… Pozwól mi zamieszkać  w swoim domu”. To marzenie spełniłem , a człowiek mi podziękował.

„ Mam wspaniałą Rodzinę. Jestem bardzo szczęśliwy . Wskrzeszaj , co dnia te chwile radości . Chciałbym Ciebie wspominać równie mile jak lata poprzednie „…Udało mi się. Wszystkie dni , kiedy panowałem wypełnione były radością”…delikatny uśmiech pojawił się na twarzy siwego mężczyzny.

„ Proszę Ciebie, żebym zdał wszystkie egzaminy, ukończył studia , dostał Dyplom”…też się udało.

Czuwałem, a on sam na to zapracował. Wiem, że nigdy mnie nie zapomni ..

„ Przez wiele lat żyję w biedzie. Straciłem wszystko , cały dorobek swojego życia. Mój dom spłonął .

Tułam się po świecie, szukam swojego miejsca, pomocnych dłoni . Nieraz dostanę filiżankę ciepłej herbaty, talerz zupy  w przytułku. Odzież podarowali mi  zupełnie obcy ludzie. Pozwól mi znaleźć kogoś, kto mnie przyjmie pod swój dach. Ciężko pracuję, zarabiam trochę. W mroźne dni siadam w ławce w Kościele . Modląc się czuję ciepło..” Tak, i temu człowiekowi pomogłem. Dalsza Rodzina przyjęła Jego pod swój dach…

Starzec  wydobył z plecaka małe skrawki karteczek…” Moja żona od lat zmaga się z ciężką chorobą. Troje dzieci ..  jesteśmy bezradni. Ja tylko proszę o ulgę w Jej cierpieniu…żeby wstała, poszła na spacer”. Nie dałem rady…. Kobieta nadal leży i cierpi. Przepraszam…

„ Chciałbym, aby w tym roku mój synek, mój  Krzyś  wyzwolił się z ciężkiej choroby. Nie, nie skarżę się. Opieka nad nim nie sprawia mi problemu. Tylko niemoc tak bardzo dokucza. Chciałabym dostrzec uśmiech dziecka , zobaczyć jak biega ”…i łzy popłynęły po zmarszczonej twarzy  . Ta Rodzina nie doczekała tych chwil. Dobry Bóg zabrał ich synka do swojego domu. Pozostała pustka, cisza i wielki smutek…Rodzice tego dziecka nie zapomną mnie nigdy. Będą mnie wspominać zawsze z wielkim bólem. Nie chciałem, aby to właśnie było w tym roku..

Kolejne zapiski  na tych skrawkach papieru równie błagalne „ Proszę tylko o zdrowie Syna, Córki, Matki, Ojca, bliskich, Przyjaciół …nic więcej.” W wielu sprawach udało mi się wspierać, pomagać. W wielu nie dałem rady. Już za kilkanaście godzin odchodzę . Zastąpi mnie kolejny Rok…2012 ..Przekażę jemu wszystkie życzenia  Noworoczne, które można jeszcze spełnić. Powiem temu „malcowi” , żeby postarał się być  bardzo dobrym czasem. Poproszę, aby zrobił wszystko , żeby jego każdy wspominał inaczej. Poproszę, żeby dotknął swoją malutką rączką mojej pomarszczonej, spracowanej twarzy , żeby uścisnął moją drżącą dłoń. Poproszę, żeby  tak bardzo się postarał i przywołał dla każdego Zdrowie, Szczęście, Radość, Miłość ,…żeby dał siły na troski dnia codziennego…

Ja już odchodzę…ja 2011  Rok . I nikt mnie nie zawróci , bo taka kolej życia…życia z woli Boga , który  decyduje o naszych losach . Do niego rozmawiajcie , powierzajcie radości i smutki. Wysłucha Was, tej szczerej rozmowy w zaciszu , z otwartym sercem na każdego…Nie wszystko pewnie znowu się spełni…i nie pytajmy dlaczego. Pewnie tak być musi. Ślijcie swoje marzenia, próbujcie…i wierzcie w ich moc . Tak lżej.     Małgorzata. K.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=oG6pEolAKm8&feature=related[/youtube]

ROK 2011 – BILANS MINIONYCH DNI.

2 komentarze

Kończy się kolejny rok. 2011 już za kilkanaście godzin będzie czasem przeszłym.

Bilans minionych miesięcy  – to była huśtawka emocji , które szły obok mojej Rodziny. Bez wątpienia najpiękniejszym sukcesem jest milowy krok do przodu w rozwoju Kubusia. Chłopczyk, który jeszcze w 2010 roku wypowiadał słowa w sposób zupełnie niezrozumiały , głównie była to typowa echolalia dzisiaj pojmuje już tak wiele. Wypowie sam krótkie zdanie z sensem. Podejmuje inicjatywy coraz częściej w zabawie. Można poczuć tak piękny zapach dzieciątka tuląc jego drobne ciałko do siebie. Pełna samoobsługa – potrzeby fizjologiczne, ubieranie, rozbieranie, samodzielne jedzenie potraw, które sobie dobiera. Przepięknie radzi sobie w grach edukacyjnych …

Przejścia z planszy na stopień trudniejszy…dla mnie jest trudny…Kubuś instruuje mnie, jak trzeba przesuwać postacie, pokonywać przeszkody, by dojść do mety. To pamięć , którą kształtuje na tym obszarze w sposób niezwykły. Wiara czyni CUDA…, Kubutek jest tego przykładem.

Tysiące godzin pracy , terapii  zrodziły owoce o niepowtarzalnym smaku nadziei na kolejne sukcesy , o które walczyć trzeba. Maluszek też w minionym okresie wystawiał nas na tak trudne próby. Infekcje krtani , pobyty w szpitalu i ten strach, aby nie nastał REGRES.  Wobec takich sytuacji przeraża bezradność, zabija czas oczekiwania na poprawę stanu zdrowia. Proces intensywnej terapii, która pozwoliła Kubusiowi poznać coraz więcej zasobów zdrowego świata był możliwy tylko dzięki jednej z firm, która ze swoich środków sfinansowała pół roku pomocy specjalistów . Sami, choćbym pracowała po 24 godziny na dobę nie dalibyśmy rady . To bardzo boli, że właśnie finanse decydują o wspieraniu osoby, która nie z własnej winy potrzebuje pomocy w kształtowaniu swojej przyszłości.

Środki zebrane z podarowanego 1% na subkonto Kubusia w 2011 roku pozwolą na zabezpieczenie Kubusia w 3 miesiące kolejnych terapii….Wystarczy ich pewnie do marca 2012 roku…To nic…

Wkrótce ukaże się moja książka. Może jej zbyt zabezpieczy dziecinkę we wszystko, co potrzebuje. Tak bardzo w to wierzę. Wiem, że w chwilach beznadziejnych, kiedy droga jest tak stroma, gdzieś to światełko być musi. Człowiek wyzbywa się zwyczajnego , ludzkiego uczucia wstydu prosząc o pomoc.Bardzo trudne to wyzwanie widząc las rąk proszących . Nie chciałam być w życiu jedną z nich..

Miłość do dziecka…ona jest bezgraniczna . Walka o Jego przyszłość, to dalsze wyzwania na długie lata.Najważniejsze, że Kubuś  swoją ciężką pracą  pozwala docierać do zakamarków swojego umysłu , pozwala przecierać szlaki do realnego , zdrowego świata. Kurtyna , którą jest odgrodzony mimo swojego ciężaru uchyla się delikatnie , co dnia..Moje życie…mój miniony rok…Walka o Kubusia nade wszystko. Bywały dni, kiedy dopadała mnie bezradność, nawał problemów przytłaczał bardzo, bardzo mocno. Na „stare” lata przyszło mi funkcjonować w swojej firmie….Jak to jest na swoim wie ten, kto rozwija interes…Wzloty, upadki, czasami bardzo trudne upadki. Płynność finansowa zależy od „dobrej woli” zleceniodawców. Zmęczenie przeplatane z nadzieją, że to okres przejściowy, że musi się jakoś ułożyć. Często i  ja liczyłam grosze …opłaty stałe – zaległości .., leki dla siebie?…muszę je aplikować chociaż na produktach zastępczych – tańszych…Cykl nieprzespanych nocy i okrutne wyrzuty sumienia do samej siebie….Pracuję ciężko, muszę pomóc dzieciom …tylko jak ??? Brakuje papieru do kopiarki, laminarka szwankuje, toner się kończy…setki pomocy dydaktycznych dla Kubusia. Wartościowanie…ważne, ważniejsze, najważniejsze …Przecież nikt nie gwarantował, że będzie łatwo. Podejmowałam różne wyzwania…Trzeba mieć zawsze jakiś cel , realizować zamiar. Tylko siły niekiedy odchodziły.

Mój start w projekcie PolakPotrafi…to ogromny sukces z udziałem Was kochani czytelnicy.

Dzięki Waszemu wsparciu uzyskałam część środków na wydanie swojej książki…Napisałam ją…kolejny sukces.Do końca stycznia otrzymam ją do swojej dyspozycji. Widząc wersję roboczą …cieszyłam się jak dziecko. Wczoraj otrzymałam od Wydawcy  Okładkę…Jest śliczna. Z moim Kubutkiem  wśród puzzli, symbol autystów.  Właśnie te sukcesy  dodały mi sił…Głęboka wiara w Boga. Odskocznia duchowa, bezustanne dziękowanie i prośby o łaski pozwalają przetrwać . Upadając czujesz to ramię, że przytrzyma i ból będzie mniejszy. Zdrowie moich bliskich …muszę być silna…Mój mąż, dziadek Kubusia od kilku miesięcy  jest w okresie diagnostyki…Wyniki nie są ciekawe …I znowu moja potężna wiara , że wszystko się jakoś ułoży…Musi!!!!!!!! Wszak fala chorób moich bliskich nie powinna mnie już zaskakiwać. A jednak….

Kolejne dni przed nami. Co wniesie ten Nowy 2012 ROK ??  Nie pytam….będę szła trasą, którą los mi wskaże. Dokąd dojdę ? Nie wiem. Chciałabym tak bardzo i ja być zdrowa, mieć dużo sił, wspierać wszystkich w potrzebie . I żyć  …nie koniecznie dla siebie. Mam jeszcze tyle do zrobienia.

 

„Chwile – jak truskawki, każda smakuje inaczej. Pamiętasz smak tylko tej ostatniej, resztę możesz sobie tylko wyobrazić.” Jan Machoń

„Czas przemija nawet wtedy, kiedy wydaje się to niemożliwe. Nawet wtedy, kiedy rytmiczne drganie wskazówki sekundowej zegara wywołuje pulsujący ból. Czas przemija nierówno – raz rwie przed siebie, to znów niemiłosiernie się dłuży- ale mimo to przemija.”

Stephanie Meyer, „Księżyc w nowiu”

„Żaden dzień nie jest podobny do drugiego, każde jutro kryje w sobie cud, magiczną chwilę, która burzy stare światy i tworzy nowe gwiazdy.” Paulo Coelho, „Na brzegu rzeki Piedry..

„Po każdym dniu trzeba postawić kropkę, odwrócić kartkę i zaczynać na nowo. Phil Bosmans

Tak więc stawiam kropkę po byłym czasie, który już jest za mną. Nabieram sił do kolejnego przeżywania wzlotów i upadków. Boże, pozwól, aby ten czas przyszły nie był gorszy od przeszłego…Zbyt wiele pragnę.. Przepraszam .I dziękuję, że nauczyłeś mnie życia odbierać takim, jakim jest…

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=7RvgdXlwoag[/youtube]