Miesiąc: Kwiecień 2013

AUTYZM KUBUSIA…

5 komentarzy

100_2933Kubutek, moja Iskierka wraca coraz szybciej do sił. Widać już poprawę w oddychaniu przez nos. Od kilku lat śpiąc, łapał oddech tylko ustami. Obecnie  lżej.  Boże, może  te infekcje dadzą dziecku spokój, będzie mógł  bez przeszkód kontynuować  terapie wobec zaburzenia podstawowego – AUTYZMU.

Tak wiele już pokonał  barier w różnych obszarach. Jego pełne zamknięcie, nieobecność – to czas przeszły . Niekiedy zamykam oczy, sama nie dowierzam, że to naprawdę się działo….że nie mogłam ukochać, przytulić mojego daru…Kubusia. Nie słyszałam słów prostych …Mama, Tata…BABCIA.

Pamiętam, jak jeszcze nie tak dawno- zadał pytanie, odpowiedziałam  na nie pewnie w skrócie .. Wpatrywałam się w Jego reakcje. Często prosił dalej” opowiedz mi o tym dużo”…No to opowiadałam tak długo, aż Jemu się znudziło. Sprawiało mi ogromną radość, że chce słuchać, nawiązuje kontakt .Obecnie sam  prowadzi dialog ,opowiada  sceny z bajek, które oglądał …„i wies Babcia Gosia, a ten, zrobił to, i to ” .Niekiedy muszę improwizować, bo nie znam wszystkich postaci , o których słyszę. Kubuś już nie da się „oszukać” przytakiwaniem. Teraz On oczekuje potwierdzenia, że rozumiem, o czym On do mnie mówi  . „ No bo on jest taki super mocny, a ten drugi, to nie jest taki mocny…i zegarkiem, takim carodziejskim  się zmienia „…Tak Skarbie, wiem….A nie wies…a jak wies, no to jak on się nazywa ??? Z pomocą musi pojawić się Córka.Ona zna wszystkie postacie. Kubusiu, coś Tobie powiem na uszko, to nasza tajemnica..ok? Mów…Kocham Ciebie najbardziej na świecie, jesteś moim cudowny wnuczkiem !!! „ to jest ta tajemnica – pyta Kubuś”…Tak, tylko nie mów tego nikomu .Dobze …i biegiem do Mamy….Mama, a babcia, to mnie najbardziej kocha, nawet więcej niż Ciebie….oo, babcia, to była nasa tajemnica przecież..zdradziłem ja, ale tylko Mamie…

‘ Mama na mnie trochę kzykała .Jak , krzyczała na Ciebie?? NOOOOOO, nie Słonko, pewnie nie chciałeś czegoś zrobić, i powtarzała kilka razy , aż to zrobiłeś.Babcia, a skąd wies? Pseciez ciebie przy tym nie było…Wiem…, a co ty, właściwie, to gdzie ty mieskas , u mnie, cy u ciebie…Wiem maluszku..No dobra, nie kzykała, tylko tak było, jak mówis mi …Uwielbiam te rozmowy, uwielbiam patrzeć, jak rozwija się ten zamknięty  chłopczyk, okazując co dnia kolejny płatek  pięknego umysłu . Dużo pracy jeszcze przed nim, tysiące godzin terapii. To nic!On i tak nie zna innego życia, a to, co czynić musi- to Jego przyszłość. Coraz bardziej pewniej wchodzić w nasz, zdrowy świat.

Kochani, Wielcy Rodzice, którzy na ten szlak dopiero wchodzicie…Choć zmęczenie będzie przeogromne , nigdy nie traćcie nadziei, wiary, że to , co robicie dla swoich dzieci nie ma sensu.Nie uda się za pierwszym, tysięczny razem, pokora pozwoli Wam cel osiągnąć za tysiąc pierwszym !! Wszak życie każdego z nas, zdrowych jest również pasmem trudu, który do celu obranego prowadzi. Stojąc w miejscu, nie robiąc nic, sami wpadamy w pułapki .

„Jest bogactw wiele, bardzo wiele. Począwszy od guzika znalezionego na ulicy, a skończywszy na Bogu(..)
Trudno to wszystko zliczyć, trudno zmierzyć, trudno zważyć.

Niektóre z tych wartości pochodzą z czwartego wymiaru ,który jak wiadomo
wymyka się często spod dokładnych obliczeń.

Jakże więc możesz pojąć Czas ,płynny i zmienny człowieku,
Ty, który byłeś i będziesz, ale nigdy nie jesteś?

Stojąc w połowie drogi, nie patrz z uporem przed siebie, albowiem to, co będzie,
na pewno nie będzie potwierdzeniem tego, co było.

A gdy staniesz na końca drogi, nie oglądaj się poza siebie, albowiem tym, co było,
nie przedłużysz tego, co będzie.

Tych zawiłości nie można rozsupłać (..)
Odwróć się z pogardą od miecza, zostaw w spokoju nierozsupłane węzły,
Nawet gdyby miały one świadczyć o Twoim znużeniu.

Nie bój się bezsilności. Ona jest mądrością ludzi przewidujących.

A smutku także się nie bój. Przeminie jak wiatr, jak nitka babiego lata,
Jak cień Heraklita na płynącej rzece.

A wtedy pozostanie ci zgoda na wszystko,
Skarb, który zmieścisz w wyciągniętej dłoni żebraka”.

Historia jednego życia
R. Brandsaetter

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=Gi8U5LmqNLk[/youtube]

Motylku mój KOCHANY , dziękuję Bogu za Ciebie …za wszystko, co wniosłeś w nasze życie.  My uczymy Ciebie, Ty uczysz nas..nie wiesz o tym Skarbie, ale tak jest . Dziękuję, że walka o Twój umysł rodzi sukcesy…to jest ten CUD, na który czekaliśmy długo. Wiem , dzięki Tobie Synku, że nigdy nie można stać w miejscu…trzeba iść przez życie takim, jakie jest..KOCHAM CIEBIE TAK BARDZO !!!

KOMISJE LEKARSKIE UZDRAWIAJĄ!!

8 komentarzy

Dzień bez stresu,dniem straconym.Ile jeszcze kopów oberwę, ile przetrwam, nie mam pojęcia.

U mnie…nic nowego. Kolejne mury, które wyrastają ot, tak…z czyjeś nieudolności, braku poszanowania prawa , kompetencji.

Mój mąż od roku diagnozuje się u wielu specjalistów.Różne zaburzenia po drodze ujawnione, bardzo poważne – wraz z tętniakiem  mózgu, wieńcówką, nadciśnieniem, uszkodzonym kręgosłupem, wątrobą. Tony leków …ok. Po tym roku wreszcie zebrał dokumenty, złożył do ulubionej instytucji ZUS…Pani orzecznik, wywiad i wczoraj „laurka” od tegoż podmiotu….Jest Pan zdolny do pracy !!!!!

Pani wie, zna się, orzeka, ma rację!!!!!! Jak ocenić wobec tego każdego lekarza, który stawiał kolejne, groźne diagnozy , który wypisywał leki, wystawił epikryzę na dwie strony opisując wszystkie schorzenia ? .

To nie jedyna laurka, którą wczoraj otrzymaliśmy . Mój nowotwór… śpi , budzi się, zawalczę , wygrywam… Los nie rozpieszczał mnie nigdy .  Rok po operacji nowotworu, w 2009 r jechałam z mężem do mojego Kubutka. Oczekiwaliśmy na czerwonym dla nas świetle, kiedy „pirat” drogowy pojazdem  marki „POLONEZ”  uderzył w samochód stojący za nami, siłą odrzutu trafił w nasz, stojący. Byłam pasażerką  w tym momencie . Poczułam tylko strzał, film mi się urwał.Oczekując na Policję zawirowało mną okrutnie…torsje, omdlenie,padłam… Ocknęłam się w karetce , nie pamiętałam dokładnie , co ja tutaj robię. Badania, …ogólne potłuczenia, wstrząs mózgu, zbite płuco- obserwujemy…”Przezorna byłam”, bo jadąc do wnuka miałam swoją pidżamę , laczki…Wszystko, co w szpitalu się przyda. Trzy dni sobie byłam, wypuścili, dalsza konsultacja …Po kilku dniach już sama nie wiedziałam, co mnie „nie boli”…Stłuczenia zaczęły objawiać swoją siłę..

Pojawił się okrutny ból głowy, nudności , wymioty, zawroty głowy, chwilami „rzucało „ mną w trakcie chodu ..z tym nie mogłam sobie poradzić .Korzystając  z Internetu „ wujek Gogle”  wskazał mi gabinet prywatny , gdzie przyjmuje neurolog . Wiele  pozytywnych opinii na Jego temat.  Skonsultowałam swój stan zdrowia właśnie tam.

Jak przebiegają badania neurologiczne, wielu z Was wie. Lekarz stwierdził , że doznany uraz głowy w wyniku wypadku skutkuje   pojawieniem się  zespołu przedsionkowego , uszkodzeniem błędnika , stresem pourazowym . Włączył leki , które stan miały stabilizować , kolejne konsultacje …i opieka przez lekarza Rodzinnego według Jego zaleceń . Pierwsze dawki „medykamentów” przyniosły ulgę. Głowa już tak bardzo nie bolała, ustąpiły nudności, utrzymywały się sporadyczne, napadowe zawroty głowy. Jest dobrze, dam radę…  Uczyłam się z tym zaburzeniem jakoś funkcjonować, bo do przyjemnych doznań  nie należały.

Z tytułu szkody zgłosiłam roszczenia do ubezpieczyciela wnioskując o należną kwotę zadośćuczynienia.  Byłam badana przez orzecznika neurologa, ortopedę, chirurga …W tym przypadku właśnie neurolog , bądź otolaryngolog miał najważniejsze zdanie . Pani neurolog orzekła  4 % trwałego uszczerbku na zdrowiu, pozostali specjaliści 3%…Niech i tak będzie, pomyślałam. Mają wiedzę, uznają poprawnie…Pracownicy firmy ubezpieczeniowej, którzy wówczas pracowali, sami podjęli decyzję, że wobec dokumentów medycznych, które okazałam procent jest zbyt niski do mojego stanu. Nie chciałam już nigdzie chodzić…dajcie sobie spokój …Tylko jedna komisja jeszcze i zobaczymy…Zgodziłam się na kolejne badanie przez orzecznika laryngologa . Dysponowałam wynikiem badań na specjalistycznym sprzęcie , który wykazał, iż mam „strzelony „ błędnik .

Ten lekarz właśnie orzekł 20% trwałego uszczerbku na zdrowiu…Łącznie uznano 27%.

Skok o tych 20% oczywiście miało wpływ na wysokość  moich roszczeń. Lekarz poprzez wnikliwe badania potwierdził drżenie kończyn, napadowe zawroty głowy , chwiejny chód …Oczywiście te dysfunkcje nie trwają  cały czas…przychodzą i odchodzą. Pytałam, czy mam chodzić do lekarza laryngologa i neurologa jednocześnie, czy tylko opieka neurologiczna wystarczy? Okazałam leki, które aplikuję…orzecznik wskazał, iż zaburzenie może być leczone tylko u neurologa .Od dnia wypadku stany są zmienne . Bywają bardzo nasilone , lub w ogóle ich nie odczuwam.Jest to ogromny dyskomfort w normalnym funkcjonowaniu . Idę sobie ulicą, nagle świat się zakręci, zawiruje , „bujnie babcią” , wyglądam, niczym marynarz na statku podczas sztormu. Nie jestem często  w stanie  przenieść talerza z zupą, szklanki z napojem…jakiś lęk, że się przewrócę . Doskonale moje dysfunkcje zna Rodzina, Przyjaciele, z którymi przebywam . Nie umiem się „rozczulać” nad sobą. Żyję, a to nade wszystko….Jestem pod stałą kontrolą neurologa , który zmienia leki , daje zalecenia , lekarz pierwszego kontaktu dalej przepisuje leki według wskazań specjalisty.  Uznałam, że nie muszę odbywać konsultacji w gabinecie prywatnym , generować zbędnych kosztów .Odczuwając jakieś zmiany idę na konsultację do mojego cudownego Pana doktora…Badanie, stwierdza , co jest stabilne, czy się coś zmieniło…kolejne leki.

W lutym tego roku , kiedy mój stan zdrowia całkowicie się „posypał” doszłam do wniosku, że tak ogólnie uzyskane roszczenia  w 2010 r. w kwocie  uznanej nie kompensują krzywdy, którą mi pirat drogowy zafundował.  Obciążam organizm lekami , muszę ponosić z tego tytułu znaczne koszty, mam prawo wnosić do ubezpieczyciela o zwrot poniesionych wydatków z tytułu leczenia  w zakresie tylko tego zaburzenia , związanego z wypadkiem.  Tak mówi prawo ! Napisałam, czekałam…Kolejna Komisja   miała ocenić, czy mój stan zdrowia uległ poprawie, czy zaburzenie utrzymuje się nadal.Otoralyngolog…zbadał, w luźnej rozmowie podał mi namiary na Panią doktor, która jest specjalistą wysokiej klasy  wobec  stabilizacji zawrotów głowy , znoszenia szumów w uszach itd.

Wizyta u orzecznika neurologa …Kiedy zobaczyłam nazwisko tej Pani , która orzekała mnie trzy lata temu wiedziałam już, że „uzdrowi mnie „na sto procent. Znam swój stan, wiem, jak się czuję, jak funkcjonuję…śmiało idę  .  Wchodzę.. ”dzień dobry- dzień dobry „..siadam. Zadaje mi kilka pytań, po czym zaczyna swój wywód na temat okazanej dokumentacji medycznej…Jest fatalna!!. Lekarz nie zapisuje , jakie badania przeprowadza. Wskazuje, że kontrola przez np. NFZ mojego lekarza oceniłaby krytycznie  takie zapisy. Widziałam dokumenty, które sama dostarczyłam. Lekarz przy każdej wizycie sporządza epikryzę, o co jej chodzi ? Pokornie słuchałam, o czym kobieta mówi, czas płynął, monolog trwał około  10 minut . Odezwałam się ,przerywając wywód, który mnie zwyczajnie zirytował. , Pani doktor” ufam swojemu lekarzowi , leczy mnie 3,5 roku, zna mój stan, ja nie znam się na poprawności prowadzenia zapisów przez lekarza. Proszę mnie zbadać , ocenić  samej”. OCZYWIŚCIE, padło szorstko…OO!!, pomyślałam, Pani doktor nie akceptuje uwag. Badanie neurologiczne  , to sporo  „pokazów”…Między innymi stoisz z zamkniętymi oczyma , masz wyprostować  ręce , utrzymać równowagę. Wiem doskonale, że ta czynność sprawia mi największy problem . Nie jestem w stanie utrzymać równowagi w takiej pozycji, „lecę zawsze na  bok” siłą bezwładności , drżą mi nogi, ręce . Jedna opada , macham nią, niczym Policjant  regulujący ruchem drogowym…Poprosiłam, żeby mnie asekurowała, bo mogę się przewrócić …tak asekuruje mnie mój neurolog właśnie .Niech Pani nie przesadza!!!…Ok…polecę, wyrżnę się, będziesz mnie kobieto zbierała. Oczywiście  objawy wystąpiły, dałam radę, nie poleciałam na podłogę.

Do widzenia- do widzenia ..Czekałam na Orzeczenie pisemne. Dostałam…i  treść zawartą w opisie odczytywałam kilka razy !!Nie wierzyłam w to, co czytam. Cios poniżej pasa!!! Opis …w nim „super specjalista, orzecznik” zaprzecza sama swoim słowom. Nie trzeba być omnibusem, i pewnie mój Kubuś zrozumiałby , że to nie jest  epikryza, a potok słów bzdurnych.

Pytanie…czy leczenie zostało zakończone – odpowiedź Pani doktor…TAK.

Pytanie, – jakie są rokowania dla tego uszkodzenia ; odp.  MOŻLIWA POPRAWA..

No to się pytam, jeżeli wobec  obrażeń  karku, szyi …owa Pani dr napisała ‘ całkowite wyzdrowienie „, dlaczego nie napisała właśnie tak wobec zaburzeń neurologicznych . Pomijam fakt, że lekarz otoralyngolog  , który orzekał kilka dni przed neurologiem napisał wobec tych samych pytań ;

Leczenie zakończone – NIE

– jakie są rokowania dla tego uszkodzenia – możliwa niewielka  poprawa .

To wszystko jest „PIKUŚ „!!. Stoję przed lustrem po odczytaniu tej fantastycznej  opinie i zadaję sobie pytanie …” czy we mnie są dwie osoby „…ja , i ktoś jeszcze. Długo żyję, i nie wiedziałam do tej pory, że„mnie są dwie „.Pani orzecznik  neurolog  najnormalniej w świecie  stwierdziła, że moje zachowanie  jest „reżyserowane „. Drżenia, brak równowagi utrzymuje się w chwili, kiedy sobie chcę, zaplanuję. Po odwróceniu uwagi – objawy ustępują . To zachowanie powinnam leczyć u PSYCHIATRY, w żadnej mierze u neurologa . Fakt, iż mam nerwicę lękową wobec  różnych sytuacji społecznych nie jest dla mnie obcy. Bezustanna koncentracja  nad opanowaniem  podczas chodzenia, zespół przedsionkowy, to  naturalne, że nie z własnej winy zaburzenie nastało . Pojawiające się zawroty głowy, szumy w uszach…Nie chodzę cały czas niczym ten marynarz …to całkiem jasne . Lęk przestrzenny, objawia się tym, iż w sposób niekontrolowany  przez chwilę nie potrafię ocenić odległości…I z tym też nauczyłam się funkcjonować . Przechodząc np. przez jezdnię staram się iść z kimś, kto również zmierza w tym kierunku . Mogłabym w danym momencie  źle ocenić odległość , wpaść pod koła Bogu Ducha winnemu kierowcy ….

To NIC !!!!!!, Pani orzecznik twierdzi, że ten stan po urazie  mógł utrzymywać się 10 MIESIĘCY JEDYNIE …, kolejne leczenie z udziałem mojego specjalisty jest niepoprawne.” Babcia do psychiatry”, nie neurologa ….Pani orzecznik stwierdziła , że to moje zachowanie w trakcie może 5 minut bezpośredniego  badania to : „zachowania agrawacyjne”…Cóż, to znaczy ??? , że SYMULUJĘ !!!

Symuluję w sposób reżyserowany !!! Agrawacja:  Symulację rozumianą w sposób medyczny można zdefiniować jako celowe i zamierzone udawanie obecności fizycznych lub psychicznych objawów chorobowych, które w rzeczywistości u symulującej osoby nie występują!.

I teraz się pytam, kogo mam obwiniać, stawiać zarzuty – lekarzowi, który mnie leczy 3,5 roku wobec  urazów powypadkowych, czy orzecznika , która przez  5 minut skreśliła cykl , któremu jestem poddawana . Pytam się siebie samej??? Jeżeli jestem „taka dobra”, gram rolę jakąś przed orzecznikiem- czy wystartować w programie „Mam talent”, „ IDOL”, „ Idź na całość”….może jakaś  rola życia w filmie fabularnym ? Nigdy nie wiedziałam, że mam takie zdolności artystyczne, perfekcyjne  wręcz. Odgrywam jakąś rolę w swoim życiu 3,5 roku , obciążam organizm toną leków , między innymi wobec tego zaburzenia , ponoszę astronomiczne koszty na ich zakup , bo sobie chcę!! SYMULUJĘ!!Osobiście nie znam przypadku, kiedy to pacjent z orzeczeniem 27 % trwałego uszczerbku na zdrowiu zregenerował się po 10 miesiącach, mógł zaprzestać leczenia, rehabilitacji itd. Pani orzecznik  ZNA…”to ja, babcia Gosia „. Pomijam podstawową jednostkę chorobową, wobec której uznano 50% uszczerbku. Dodać inne zaburzenia, bez orzeczeń…przeszło stówka procent jest !! Dlaczego jeszcze żyję ?? Teraz WIEM !!! , bo SYMULUJĘ, wymyślam, pozostali lekarze mnie oszukiwali , nie miałam żadnych operacji , nie mam blizn – to mi się tylko wydawało . Lali mi w żyłę świństwo jakieś ot tak, na symulowanie !!! Może medykamenty chemią zwane , to placebo było??? Nie wiem !!!!!!!!!!!!

A, co na to ubezpieczyciel??? Jasne, że uznał rację orzecznika, roszczenia oddalił w całości. Skarga, zażalenie i podtrzymanie decyzji odmownej po  okazaniu orzeczenia Pani neurolog !!!Zasada – kopiuj, wklej…w kolejnej instancji, bez dalszego badania przez innego lekarza i „spadaj babcia „…Agrawacja!!.

W życiu nie przypuszczałam, że  ubezpieczyciel, który powinien poddać  analizie wszystkie dowody, nade wszystko dokumentację medyczną , która obrazuje przebieg mojego zaburzenia  absolutnie nie weźmie pod uwagę czytelnych epikryz moich lekarzy. Totalny brak wnikliwości, ZERO profesjonalizmu , poszkodowany jest przedmiotem, którego skopać można, kiedy słusznie po swoje prawa się upomni .Jeszcze dzisiaj nie ujawnię, cóż to za twór ubezpieczeniowy, który spadł na samo dno ze swoim podejściem do klienta . PORAŻKA , to zbyt delikatne słowo.Oczywiście napiszę kolejną skargę, złożę pozew do Sądu , poddam medialnej krytyce okazując wszystkie dokumenty, które mam. Obwieszczę całemu światu, jak denni jesteście, jak cwanie oszukujecie . Co zrobiliście w mojej ocenie roszczeń, prócz powołania orzecznika, która w życiu lekarzem zwać się nie powinna. Wygodnie Wam, bo oddala, pomawia, krzywdzi, kwota zostaje w Waszym portfelu. Przykład kolejny…Właśnie ta Pani doktor orzekała mojego zięcia, który również w wypadku komunikacyjnym doznał złamania podstawy czaszki ….Tato mojego Kubutka. Owa Pani doktor wobec jednego zdarzenia dla dwóch różnych ubezpieczycieli …orzekła 4% i 14 % !!!!!! Kto tutaj  „gra”, jak „orkiestra” za orzeczenia płaci , kto jest stronniczy? Właśnie wczoraj w Sądzie sprawa dotycząca mojego zięcia została OSTATECZNIE WYGRANA . Orzecznik sądowy podważył w pełni  stanowisko Pani neurolog , choć i ta Pani również orzeka dla Sądu , jest na liście orzeczników. Wygodnie mieć  takie postacie..

Żenada, aby uznać 4% za złamaną podstawę czaszki, która stanowi zagrożenie do końca życia.

Czy wszystkie sprawy muszą  być rozstrzygane w Sądzie ? Nie rozumiem tego …Po, co zatrudnia się  pracowników np. w Waszym zakładzie ubezpieczeń, którzy pobierają pobory chyba z tytułu świadczonej pracy. Pobierają  pobory  z kapitału zasilanego właśnie przez potencjalnych poszkodowanych , którzy płacą wysokie składki. Wolna amerykanka , jak nigdy w życiu!!

Kilka jednostek chorobowych posiadam, wiem o nich , leczę się.Do tej pory uznawałam, że lekarze po to mają swoje specjalizacje , żeby się do poszczególnych zaburzeń odnosić.  Orzeczenie przekonało mnie, że tak nie jest !!!!!!!!!!!  Od tej chwili chyba pójdę do stomatologa ze swoim nowotworem i nie wyjdę, póki  mnie nie zbada.  Nie pójdę już do ortopedy ze skręconą nogą, tylko do okulisty…Z bolącym zębem udam się do ginekologa….Wszak lekarz, to lekarz ….Wszystko wiedzieć  powinni, zbadać, leczyć, w końcu orzekać.Tym sposobem stałam się „ofiarą” kogoś…swojego lekarza, albo orzecznika- jeszcze nie wiem. Boże, pozwól mi to wszystko zrozumieć , bo naprawdę  sama pójdę na Oddział psychiatryczny . Coraz mniej rozumiem, o co w tym wszystkim  chodzi. Kolejna bomba stresu, którego nie przewidziałam….Płakać, walczyć…nie wiem. Może powinnam tak, jak babunie na załączonym obrazku…herbatki pić „odprężające „..

1353269001_hfpn54_600

Ubezpieczyciel wspólnie z lekarzem orzecznikiem zrzucili mnie na dno!!!!! Gdzie my żyjemy???

 Tak czekałam na uznanie kwoty w pełni zasadnej . Pytanie do ubezpieczyciela, który  wiem, że zagląda na stronę !! Odstawiam leki , które pozwoliły mi funkcjonować. To Wasza decyzja, nie moja . Jak przetrwam, chwała Wam za słuszną decyzję….jak nie dam rady bez nich funkcjonować, stan zdrowia  tym razem wobec tego zaburzenia mnie wykończy – już nie ja, a inni wytoczą proces o moje przejście na drugi brzeg !!!! Mam leki jeszcze na dwa tygodnie…odstawię je , bo nie muszę wobec Was ich aplikować  ! Pozałatwiam wszystkie sprawy , gdzie trzeba, a potem pójdę  , usiądę przed Waszą siedzibą … „Fajnie” symuluję, dobra ze mnie aktorka …ok.  Ubiorę odzież adekwatną do mojej poczytalności, którą utrzymujecie , wystawię puszkę  na datki i żebrać będę zwyczajnie…Ukarzą mnie za to??? NIE!!!!!, osoby psychicznie chore nie podlegają ukaraniu .

Wiele w życiu zniosłam, ale takiego strzału od podmiotu , który kiedyś był mi bardzo bliski nie przewidywałam. Fundujecie mi eutanazję …taką w zwolnionym tempie, żeby jeszcze trochę pocierpieć…, bo brak tych cholernych leków już przerabiałam !!  Zażywam ich wiele , nie wnosiłam o refundację leków bez związku z wypadkiem…tylko o te, które  dawkuje mi neurolog .

Sumując….jesteś chory >>> Idź do orzecznika  na Komisję Lekarską. Wyzdrowiejesz jeszcze w gabinecie…Bez sensu  tracić kwoty na leki . One są niepotrzebne , specjaliści są kłamcami, bo  diagnozują Ciebie źle …Jestem symulantem. No nie !!!! Czy mi się to śni?? Kolejna droga odwoławcza przede mną. Tylko po co, do cholery ! Oj ubezpieczycielu, będę ostrzegała przed Wami Wszystkich . Jeszcze dam radę, póki reszta sił została…poproszę o pomoc MEDIA , żeby wskazać , jak  kopiecie leżącego .Bóg mi świadkiem, póki dam radę  antyreklama będzie na każdym portalu …i to nie będzie pomówienie, a DOWODY, które w moim życiu zawsze pełniły najważniejszą rolę ..Do mediów : czasopism, tygodników, TV…jeżeli ktoś temat podejmie – opowiem, zrelacjonuję, okażę dokumenty. Już nie dla siebie, ale wobec innych, słabszych, którzy takie  problemy mają, bądź trafią na szlak trudny , zrezygnują, bo sił zabraknie . Każdy ma swoje prawa i trzeba ich strzec. Wiele podmiotów pomija , odrzuca brutalnie prawo , bez argumentów , lub wobec wygodnej interpretacji przepisów. UBEZPIECZYCIELU !!!! Żeby jasne było, nie ja, a Wy mnie upokorzyliście ….ja tylko będę swoich praw broniła, wobec których jestem przekonana.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=_FosDfyBMvQ[/youtube]

kliknij w tekst..Elektryczne Gitary ” Wytrąciłaś mnie z równowagi”..

DEDYKACJA SZCZEGÓLNA DLA PANI ORZECZNIK , DLA  PRACOWNIKÓW UBEZPIECZALNI !!!!!!

Jedyna pozytywna wiadomość, to…że z moim Kubutkiem , już  coraz lepiej . Był wczoraj na kontroli w Przychodni przyszpitalnej. Wszystko  dobrze się goi . Do końca roku szkolnego  już do zajęć w zerówce  nie powróci…Może i lepiej. Mniejsze skupisko dzieciaczków, mniejsze ryzyko kolejnej infekcji..

 PS. Rodzice, dzieciaczki moje KOCHANE !!!!!! List Otwarty w sprawie subkont mam prawie na ukończeniu. Chciałam wszystko „dopracować”, aby przekaz trafił ze zrozumieniem.

Obecna, osobista sytuacja  powoduje zwłokę , za co przepraszam…Dokończę, w przyszłym tygodniu będzie gotowy . Wierzę, że obietnicę spełnię, innej opcji nie ma !!!  Pozbieram się jakoś , choć nie ukrywam, że  straciłam tony sił , po tej dawce stresu, który mi UBEZPIECZYCIEL wraz z ORZECZNIKIEM ZAFUNDOWAŁ …