Miesiąc: Kwiecień 2010

Uwięziony mózg..to AUTYZM

No Comments

UWIĘZIONY MÓZG – tak można określić stan chorobowy Kubusia.

Organ, który przejmuje „władzę” nad  konstrukcją człowieka jest uwięziony przez nieznane, bez identyfikacji do chwili obecnej „kraty”…

Bezustanne wnikanie, – co to może być -osłabia najbliższych.

Idziesz  tunelem, gdzieś na końcu widać to światło ( wierzysz, że dziecko wyzdrowieje ) i tak ogólnie nie znasz trasy, która jest do pokonania…

Mamusiu, wiesz…ja już wkrótce zacznę mówić ;  albo i nie zacznę….

Mamusiu…ja wkrótce nauczę się sam rozbierać, przebierać, myć ; albo i nie nauczę….

Mamusiu, już wkrótce zrzucę te nieprzyjemne pampersy, będę kontrolował , albo i nie..

Mamusiu…ja narysuję kółeczko, to będzie moja główka —albo mi się nie udać..

Mamusiu…a może narysuję wkrótce takiego ludka, jak Ty mi rysujesz…albo nie dam rady…

Mamusiu, ja opanuję swój lęk i nie będę się bał, sam nie wiedząc czego… chciałby się tego lęku pozbyć..

Mamusiu…a jak chociaż tych podstaw się nauczę, to będziesz mówiła, że jestem zdrowy???

Synku, wszystko z czasem będzie dobrze, wygramy….

To dialog mamy z Kubusiem …… inscenizowany.

Tyle zagadek, znaków zapytania prawie we wszystkich sferach funkcjonowania.

Wiedza, którą  w chwili obecnej przekazujemy Kubusiowi to Nasza nadzieja, że On gdzieś to  kumuluje, odkłada w główce, żeby za  czas jakiś zaskoczyć wszystkich i potokiem pięknych słów zinterpretować swoje doznania….

I pytanie..czy i kiedy ten mózg się odblokuje, kiedy przestanie być tym czyś, czego nie znamy uwięziony…..trudno bezustannie rozmyślać, ale stany rozważania nasuwają się same…życie w nieświadomości to życie , które nie powinno mieć sensu….A MA – I TO JAKI !!!!!


Autyzm- łzy,wzloty, upadki…

No Comments

Kubuś żyje w swoim świecie…jest z Nami, częściej jednak zupełnie obok .

Jego komunikacja z otoczeniem odbywa się z użyciem gestów, pojedynczo wypowiadanych sylab, które rodzą niekiedy proste słówko.

W tygodniu w ten maleńki mózg wkradł się dziwny lęk…podszedł do mamy, wtulił się i swoimi słowami oznajmił….

– mama –boje…ał – pokazał na główkę….

– boli  Cię…

.-nie…Pani  ał  ( Kubuś na obcych – mężczyzn, kobiety mówi zwyczajnie – Pani)

– Pani zrobiła Tobie ał…

–taaa;

– a co się stało,

– ał, boje ; Pani Ciebie uderzyła ;

– taaa;

a gdzie —tu…pokazał na główkę, potem oko, nos, pupę, nóżki….

To była wymyślona scenka, taka sytuacja nie miała miejsca, nikt Kubusia przecież nie uderzył…drżał jakieś 10 min podkreślając cały czas, jak bardzo się boi…

Takie chwile przerażenia są okropne….w obecności Kuby tonujemy głosy, o głośnym , szczerym śmianiu zapomnieliśmy dawno…….On się boi głośnych dźwięków….ogląda bajeczki tylko realne i to sporadycznie….czas spędzony przed telewizorem jest ograniczony do minimum, fale rozpraszają jego główkę, pobudzają….scen bicia nigdy nie widział, nawet w telewizorze…no i taka historyjka  z podtekstem przemocy sama gdzieś zapukała do jego mózgu…ot, AUTYSTYCZNY świat.

Trwanie u boku chorego dziecka jest bardzo trudne, ale zawsze trzeba się wspierać wierząc, że to jakaś lekcja życia w określonym, sensownym celu….którego na początku, pośrodku drogi jeszcze nie znamy…..poznamy ten sens w jakimś momencie….i spadnie na Nas dokładnie tak samo, jak ciężka, okrutnie ciężka diagnoza o chorobie kogoś najdroższego na świecie……DZIECKA….

„Dopiero ,kiedy człowiek zacznie się zastanawiać nad sobą samym, zrozumie jak bardzo niezdolny jest pojąć inne rzeczy”.

Mamo, tato, babciu…nie wylewajcie łez….łez bezradności…czekajcie pokornie, ja będę zdrowy…

„Czasami kilka łez ma siłę większą od krzyku.” Owidiusz;

Bywają dni, kiedy te łzy bezradności wylewają się niczym strumień….czy to jest Nasz krzyk…tak….to WRZASK naszych zdrowych umysłów, które tego wszystkiego nie potrafią zrozumieć – dlaczego Kubuś…krzyk, wrzask Naszego bólu, który  skrzętnie chowamy, nawet przed samym sobą..