Miesiąc: Maj 2011

MODLITWA..MOJA MODLITWA..

1 Comment

BOŻE, DZIĘKUJĘ …DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY MALEŃKI KROCZEK W KSZTAŁTOWANIU KUBUSIA…Za każde słowo wypowiedziane z sensem. Dziękuję za każdą jego chwilkę radości, za grymas uśmiechu. Dziękuję za Jego blask w oczkach, choćby trwał kilka minut, co dnia…Dziękuję, że skutecznie oddalasz Jego lęki,…które nie pojawiają się już tak często…Dziękuję za każde kółeczko, kreseczkę, którą narysował…a to zamieniło się w obrazek…Jego obrazek.

Dziękuję za każdą figurkę ulepioną w tych maleńkich rączkach z plasteliny. Dziękuję, że składasz Jego myśli, które potrafią coraz częściej dopasować obrazki, puzzle…Dziękuję, że już potrafi wtulić się swoim drobnym ciałkiem w nasze ramiona…a my czujemy tą bliskość…Jego dziecięcy zapach….Dziękuję, że potrafi zjeść samodzielnie posiłek…poprosić o coś bez krzyku…Dziękuję, że zacierasz obrazy Jego bólu, kiedy spręża swoje drobne mięśnie tak mocno…

Dziękuję, że ograniczasz drastyczne sceny, kiedy dopada Jego niespodziewanie atak złości…nieoczekiwanej, nagłej, tajemniczej…Dziękuję, że córka, zięć nie zliczają już tylu urazów na swoich ciałach, które doznają asekurując tą małą istotkę w Jego napadzie …

Dziękuję za pozytywne emocje, które w Nim się rodzą….MIŁOŚĆ okazywaną spontanicznie…na swój sposób…Nie ważne jak…ważne, że czujemy tą magię, której byliśmy całkowicie pozbawieni trzy długie lata…Za każde źdźbło trawy, listek, który przyniesie …to jest podarunek od Niego….

Dziękuję, że ograniczasz Jego wyłączenia, samotność tak trudną do odczytania,…że przerywasz ten stan coraz częściej. .Dziękuję za coraz głębszy sen…ograniczenie w nagłych zrywach, które pobudzają tą niewinną główkę….

DZIĘKUJĘ SERCEM BABCI ZA WSZYSTKIE ANIOŁY, KTÓRE WSPIERAJĄ NASZĄ RODZINĘ MYŚLĄ, DOBRYM SŁOWEM, PIĘKNYM GESTEM ….za każdy podarunek przekazany KUBUSIOWI ….ONE TAK PACHNĄ  MIŁOŚCIĄ…

ZA TO DOBRO OTRZYMANE OD ANIOŁÓW NAJSZCZERZEJ DZIĘKUJĘ…

Wiem, że moc dobra dodaje nam sił…nade wszystko moim dzieciom….sił do walki o każde jutro MOTYLKA…o każdy milimetr kroczku do przodu…

Tony pracy….tysiące godzin poświęconych Iskierce….to jest ten cel, do którego zmierzamy…do Jego samodzielności. Rozpoznania, co jest dobre, a co złe…

Czując TWOJĄ OBECNOŚĆ….CUDOWNYCH LUDZI z boku …sił nie zabraknie…

Następne tysiące godzin – WIERZYMY…przyniosą kolejne sukcesy…Choć umknęło gdzieś w smutku piękne dzieciństwo…TRUDNO…tak być musiało….

DZIĘKUJĘ BOŻE, ŻE DAŁEŚ MI WNUKA…DZIĘKUJĘ ZA MOJE DZIECI, ZIĘCIÓW…PRZYJAŹŃ…MIŁOŚĆ…ZA TO, ŻE PODAROWAŁEŚ MI JESZCZE TROCHĘ ŻYCIA, ABY TE CHWILE PODSUMOWAĆ….

DZIĘKUJĘ….


AUTYZM – SPOWIEDŹ KUBUSIA C.D.

2 komentarze

Cześć Boziu,

Wiesz… dzieci niepełnosprawne umysłowo wzbudzają u zdrowych dorosłych, albo innych dzieci jakieś zainteresowanie. Nie, nie u każdego, ale u, kilku co najmniej…Bo może to, co jest INNE ciekawi, niepokoi, intryguje…Tylko dlaczego ??. Przecież można zapytać takiej Mamusi, albo Tatusia chorego dziecka, a oni chętnie im opowiedzą, dlaczego zachowujemy się, mówimy, gestykulujemy inaczej….Nie wszyscy przecież są zdrowi, a dla NAS INNYCH ten świat też Boziu stworzyłaś prawda???

Moja babcia  pisała, że takie dzieci jak ja , zaraz po diagnozie , to od razu objęte są opieką, terapią, taką ochroną. Chodzą do Ośrodków terapeutycznych…a w tych Ośrodkach tyle jest różności. Są zabawy, gry, ćwiczenia. I Ciocie terapeutki uczą Mamusie i Tatusiów pracy z tymi, którzy mają Autyzm. Może gdzieś tak jest…pewnie jest..ale ja z Rodzicami to mieszkam na wsi..A do miasta mamy niedaleko. I w tym mieście, co jest niedaleko – w Bydgoszczy jest tylko jeden Ośrodek dla dzieci z Autyzmem…ale tylko dla dzieci z Bydgoszczy. No i jak ja mieszkam około 20 km poza tą Bydgoszczą, to już nie mogę kontynuować nauki w tym SUPERACKIM OŚRODKU. To czym ja się różnię Boziu ..ja tego już nie wiem…

A ze mną to mogą pracować tylko moje ciocie terapeutki, co do domku przychodzą mojego, albo ja idę do ich pokoików i tam pracujemy. Potem Mamusia wie, co ze mną poćwiczyć i ćwiczy. Tak samo to jest z ciociami od logopedii…Tylko kilka godzin w miesiącu mojej nauki opłacają Panowie, albo Panie z mojej gminy. I jeszcze hipoterapię mi opłacają, ale reszty to już nie. Ja wiem, że tak jak ja, to ma tysiące dzieci z małych miasteczek, albo ze wsi…Ja nie wiem, dlaczego. No, bo jakbym mieszkał na przykład w Gdańsku, albo jeszcze innym dużym mieście to bym chodził na te terapie, a tak…nie mam szans…i Rafałek nie ma takich szans…i Krystianek..i my nie wiemy, dlaczego ???

Co tam..nie będę się skarżył, bo inni to mają jeszcze gorzej. Boziu…a babcia to też Tobie powiedziała o tym, że ANIOŁY zrobiły mi prezencik…Wiesz, żeby nie takie Anioły, no to pewnie moja Mamusia, Tatuś i moi bliscy byli bardzo , bardzo smutni. Nieraz są, a wtedy chcę ich mocno rozweselić. I coraz częściej mi się to udaje….tak po swojemu ich rozbawiam, wiesz…Nieraz, to troszkę napsocę, bo chcę pomóc, a tutaj się nie udaje.

W zeszłym tygodniu to było tak….skończył się taki płyn, to chyba tusz do drukarki i papier się też skończył. Mamusia usiadła i tak chyba głośno myślała…Potem poszła do kuchni, bo poprosiłem o kanapkę. A ja…..szybciutko wyciągnąłem swoje zapisane kartki moimi rysunkami i włożyłem do takiej szufladki w tej drukarce. Bo wiem jak to się wkłada te kartki….I jak Mamusia przyszła, no to ja jej pokazuję, że już może sobie komputerek włączyć i drukować …Mamusia nie rozumiała, co do niej mówię…to zbyt długo trwało …I pokazuję, że nie musimy niczego drukować, bo druki same weszły do drukarki i są gotowe…Mamusia posadziła mnie na kolana, ukochała mocno i powiedziała…mój Ty Cudaczku Kochany…Dziękuję,…ale musimy wydrukować inne pomoce,…ale DZIĘKUJĘ Tobie SYNKU…chciałeś pomóc….Potem słyszałem, jak Tatuś powiedział, że laminarka się zepsuła…Laminarka, to takie coś, gdzie Mamusia, albo Tatuś wkładają karteczki i one w takiej folii się zamykają….Pomyślałem sobie…pomogę…niech się nie smucą…

Cichutko poszedłem do swojej szafki i wziąłem plastelinę….urwałem kawałeczek tej karteczki, wykleiłem ją całą plasteliną i powiedziałem…tak po swojemu…że laminarka już działa i moja karteczka stamtąd wyszła….To nie była prawda,…ale chciałem  bardzo pomóc. Mamusia to znowu mnie tak mocno przytuliła i powiedziała do uszka…Mój Syneczku…, taki jesteś zaradny, tak chcesz pomóc  KOCHAM CIEBIE MOCNO….Nieraz, to mam takie pomysły,…ale tylko nieraz mam, jak mnie ta moja złość nie dopadnie..Ale ja przecież jej nie wołam tak specjalnie…ona sama przychodzi ..Boziu- KOCHAM CIEBIE BARDZO, I MAMUSIĘ, TATUSIA I WSZYSTKICH …NO BO TRZEBA PRZECIEŻ KOCHAĆ – PRAWDA…

KUBUŚ

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=YTvR1PaSAc0[/youtube]

MOTYLKU MÓJ , SKARBIE NAJDROŻSZY…TWOJE ŻYCIE JEST NASZYM ŻYCIEM…TWOJA INNOŚĆ…MUSIELIŚMY JĄ POZNAĆ…DLA CIEBIE ANIOŁKU…ZASKOCZYŁA NAS TROSZKĘ…ALE JEST TWOJA…A TY…TO NASZ DAR…KOCHAMY CIEBIE PONAD WSZYSTKO TAKIM, JAKIM JESTEŚ…NA ZAWSZE SYNKU…PRZECIEŻ WIESZ…