NAJPIĘKNIEJSZE ŻYCZENIA Z OKAZJI DNIA DZIECKA

1 Comment

Zdjęcie1885

Wszystkim Dzieciom w Dniu Waszego Święta składam Serdeczne Życzenia.

Życzę Wam, aby najpiękniejszy okres życia trwał jak najdłużej. Aby każdy dzień wnosił tylko chwile beztroskiej radości, zabawy, uciechy.

Jesteście sensem życia nas- dorosłych. Tylko Wy potraficie sprawić, że w natłoku wielu spraw potrafimy się uśmiechnąć. Zapewniamy, że każde z Was jest kimś wyjątkowym. Bywają dni, że nie okazujemy tego uczucia tak, jak na to zasługujecie.

Przepraszamy za chwile, które mogły Wam sprawić przykrość z naszej strony. Nie powinny się zdarzyć – wiemy. Wstyd nam dorosłym, że takie też bywają.

Przytulam najmocniej jak potrafię do swojego serca – maleńkie i duże, zdrowe i chore – Nasze Dzieci.

Kiedy patrzę, jak śpisz

 

Moje drogie dziecko, wślizgnęłam się do twojego pokoju, by usiąść przy tobie, kiedy śpisz, i popatrzeć, jak twoje kruche ciałko wznosi się i opada w rytmicznym oddechu. Oczy masz ufnie przymknięte, a twoją anielską twarzyczkę otaczają miękkie, jasne loki. Chwilę temu, kiedy pracowałam w gabinecie, ogarnął mnie smutek, gdy wspominałam wydarzenia dzisiejszego dnia. Nie mogłam już dłużej skoncentrować się na pracy, toteż przyszłam, by porozmawiać z tobą w tej ciszy, kiedy tak sobie odpoczywasz.

Rano nazwałam cię guzdrałą, kiedy za bardzo się ociągałeś i zbyt wolno ubierałeś. Zbeształam cię za to, że znowu zapodziałeś gdzieś swoją kartkę na lunch, i sprzątnęłam śniadanie ze stołu z naburmuszoną miną, bo poplamiłeś sobie koszulkę. „Znowu?” – westchnęłam. Ty zaś uśmiechnąłeś się do mnie niewinnie i powiedziałeś: „Cześć, mamo!”

Po południu wykonywałam telefony, a ty ustawiłeś swoje zabawki w równiutkie rzędy na łóżku, gestykulowałeś i śpiewałeś sobie.

Wpadłam zezłoszczona do twojego pokoju i zagrzmiałam, byś przestał wreszcie hałasować. Potem spędziłam kolejną długą godzinę przy telefonie. „Zabieraj się do odrabiania pracy domowej”, ryknęłam niczym jakiś sierżant, „i przestań marnować tyle czasu”. „Dobra, mamo”, odpowiedziałeś skruszony, siadając sztywno przy biurku z długopisem w ręku. Potem nie dochodziły już z twojego pokoju żadne odgłosy.

Wieczorem, kiedy ciągłe jeszcze pracowałam, podszedłeś do mnie z wahaniem. „Poczytasz mi dzisiaj, mamo?” – zapytałeś z nadzieją w głosie. „Nie dzisiaj”, odpowiedziałam gwałtownie. „Twój pokój, to istne pobojowisko! Czy za każdym razem muszę ci o tym przypominać?”

Z pochyloną głową, powłócząc nogami, odszedłeś do swojego pokoju. Za jakiś czas wróciłeś i zerknąłeś do gabinetu. „A teraz, o co chodzi?” – zapytałam wzburzonym głosem.

Nie odpowiedziałeś ani słowem, tylko wkroczyłeś do pokoju, zarzuciłeś mi ramiona na szyję i pocałowałeś w policzek. „Dobranoc, mamo, kocham cię”, wyszeptałeś, mocno się do mnie przytulając. Po chwili zniknąłeś tak szybko, jak się pojawiłeś.

Siedziałam potem ze wzrokiem utkwionym w swojej pracy i czułam, jak ogarniają mnie wyrzuty sumienia. W którym momencie zatraciłam rytm dnia i za jaką cenę? Nic nie uczyniłeś, by wprawić mnie w taki nastrój. Byłeś tylko dzieckiem, zajętym procesem dorastania i uczenia się. Zagubiłam się dzisiaj w dorosłym świecie odpowiedzialności i obowiązków i zabrakło mi już sił, które powinnam ofiarować tobie. Dzisiaj stałeś się moim nauczycielem. Udzieliłeś mi cennej lekcji swoją niewyczerpaną chęcią, by podbiec i pocałować mnie na dobranoc, nawet po tak męczącym dniu chodzenia na palcach wokół moich humorów.

Teraz zaś, kiedy patrzę, jak śpisz, pragnę, by ten dzień zaczął się od nowa. Jutro potraktuję ciebie z takim zrozumieniem, jakie ty mi dziś okazałeś, abym mogła być prawdziwą mamą. Rano przywitam cię ciepłym uśmiechem, po szkole zachęcę słowem otuchy, wieczorem utulę do snu ciekawą historyjką. Roześmieję się, kiedy ty będziesz się śmiał, zapłaczę, kiedy będziesz płakał. Jutro już nie zapomnę, że wciąż jesteś dzieckiem, a nie dorosłym, i będę cieszyła się tym, że jestem twoją mamą. Twój nieugięty duch ukoił mnie dziś, toteż przychodzę do ciebie o tej późnej porze, by ci podziękować, moje dziecko, mój nauczycielu i mój przyjacielu, za dar twojej miłości.

Diane Loomans

http://pressmania.pl/?p=30894

26 MAJ DZIEŃ MATKI

No Comments

Dzisiaj Święto Matek. Mama – najpiękniejsze słowo, które zazwyczaj wypowiadamy jako pierwsze w swoim życiu. Słowo, które kojarzy się z Miłością, poczuciem bezpieczeństwa, radością. Nie ważny jest nasz wiek. Możesz mieć ponad 80 lat i swobodnie odtworzysz sobie wszystkie cechy swojej Matki. Odtworzysz  sobie wizerunek, zapach kogoś, kto dał życie.

Kłaniam się z wielkim szacunkiem w Waszym kierunku Kochane Mamy. Składam Wam Najpiękniejsze Życzenia.

 

Jak Bóg stworzył mamę

Dobry Bóg zdecydował, że stworzy… MATKĘ.

Męczył się z tym już od sześciu dni, kiedy pojawił się przed Nim Anioł i zapytał: – To na nią tracisz tak dużo czasu, tak?

Bóg rzekł:

– Owszem, ale czy przeczytałeś dokładnie to zarządzenie?

Posłuchaj, ona musi nadawać się do mycia prania, lecz nie może być z plastiku… powinna składać się ze stu osiemdziesięciu części, z których każda musi być wymienialna… żywić się kawą i resztkami jedzenia z poprzedniego dnia… umieć pocałować w taki sposób, by wyleczyć wszystko – od bolącej skaleczonej nogi aż po złamane serce… no i musi mieć do pracy sześć par rąk.

Anioł z niedowierzaniem potrząsnął głową:

– Sześć par?

– Tak! Ale cała trudność nie polega na rękach – rzekł dobry Bóg.

Najbardziej skomplikowane są trzy pary oczu, które musi posiadać mama.

– Tak dużo?

Bóg przytaknął:

– Jedna para, by widzieć wszystko przez zamknięte drzwi, zamiast pytać: „Dzieci, co tam wyprawiacie?”. Druga para ma być umieszczona z tyłu głowy, aby mogła widzieć to, czego nie powinna oglądać, ale o czym koniecznie musi wiedzieć. I jeszcze jedna para, żeby po kryjomu przesłać spojrzenie synowi, który wpadł w tarapaty: „Rozumiem to i kocham cię”.

– Panie – rzekł Anioł, kładąc Boga rękę na ramieniu – połóż się spać. Jutro też jest dzień.

– Nie mogę odparł Bóg, a zresztą już prawie skończyłem.

Udało mi się osiągnąć to, że sama zdrowieje, jeśli jest chora, że potrafi przygotować sobotnio-niedzielny obiad na sześć osób z pół kilograma mielonego mięsa oraz jest w stanie utrzymać pod prysznicem dziewięcioletniego chłopca.

Anioł powoli obszedł ze wszystkich stron model matki, przyglądając mu się uważnie, a potem westchnął:

– Jest zbyt delikatna.

– Ale za to jaka odporna! – rzekł z zapałem Pan.

– Zupełnie nie masz pojęcia o tym, co potrafi osiągnąć lub wytrzymać taka jedna Mama.

– Czy umie myśleć?

– Nie tylko. Potrafi także zrobić najlepszy użytek z szarych komórek oraz dochodzić do kompromisów.

Anioł pokiwał głową, podszedł do modelu matki, przesunął palcem po jego policzku.

– Tutaj coś przecieka – stwierdził.

– Nic tutaj nie przecieka – uciął krótko Pan. – To łza.

– A do czego to służy?

– Wyraża radość, smutek, rozczarowanie, ból, samotność i dumę.

– Jesteś genialny! – zawołał Anioł.

– Prawdę mówiąc, to nie ja umieściłem tutaj tę łzę – melancholijnie westchnął Bóg.
Bruno Ferrero

Z dedykacją dla Mam Dzieci Niepełnosprawnych. Jesteście wyjątkowe.Żadne słowo nie opisze znaczenia, roli którą pełnicie w życiu swoich „mniej doskonałych fizycznie” – cudownych dzieci. Chylę przed Wami czoło, obdarzam największym szacunkiem.

Wyjątkowa Matka

Czy zapytaliście się kiedyś siebie, w jaki sposób Pan Bóg wybiera Matki upośledzonych dzieci?

Postaraj się wyobrazić sobie Boga, który daje wskazówki swym Aniołom zapisującym wszystko w swej olbrzymiej księdze.

– Małecka, Maria, syn. Święty patron, Mateusz.

– Kurkowiak, Barbara, córka. Święta Cecylia.

– Wreszcie mówi do Anioła z uśmiechem jakieś imię:

– Tej damy dziecko upośledzone.

– A na to ciekawski Anioł:

– Dlaczego właśnie tej, Panie? Jest taka szczęśliwa.

– Właśnie tylko dlatego – mówi uśmiechnięty Bóg. – Czy mógłbym powierzyć upośledzone dziecko kobiecie, która nie wie czym jest radość? Byłoby to okrutne.

– Ale czy będzie miała cierpliwość?, pyta Anioł.

– Nie chcę, aby miała nazbyt dużo cierpliwości, bo utonęłaby w morzu łez, roztkliwiając się nad sobą i nad swoim bólem. A tak, jak jej tylko przejdzie szok i bunt, będzie potrafiła sobie ze wszystkim poradzić.

– Panie, wydaje mi się, że ta kobieta nie wierzy nawet w Ciebie.

Bóg uśmiechnął się:

– To nieważne. Mogę temu przeciwdziałać. Ta kobieta jest doskonała. Posiada w sobie właściwą ilość egoizmu.

Anioł nie mógł uwierzyć własnym uszom.

– Egoizmu? Czyżby egoizm był cnotą?.

Bóg przytaknął.

– Jeśli nie będzie potrafiła od czasu do czasu rozłączyć się ze swoim synem, nie da sobie nigdy rady. Tak, taka właśnie ma być kobieta, którą obdaruję dzieckiem dalekim od doskonałości. Kobieta, która teraz nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że kiedyś będą jej tego zazdrościć.

Nigdy nie będzie pewna żadnego słowa. Nigdy nie będzie ufała żadnemu swemu krokowi. Ale, kiedy jej dziecko powie po raz pierwszy „Mamo”, uświadomi sobie cud, którego doświadczyła. Widząc drzewo, zachód słońca lub niewidome dziecko, będzie potrafiła bardziej niż ktokolwiek inny dostrzec moją moc.

Pozwolę jej, aby widziała rzeczy tak jasno, jak ja sam widzę (ciemnotę, okrucieństwo, uprzedzenia), i pomogę jej, aby potrafiła wzbić się ponad nie. Nigdy nie będzie samotna. Będę przy niej w każdej minucie i w każdym dniu jej życia, bo to ona w tak troskliwy sposób wykonuje swoją pracę, jakby była wciąż przy mnie.

– A święty patron?, zapytał Anioł, trzymając zawieszone w powietrzu gotowe do pisania pióro.

Bóg uśmiechnął się.

Wystarczy jej lustro.

Bruno Ferrero

http://pressmania.pl/?p=30667