Autyzm, choroba, miłość, babcia, hipoterapia, dziecko autystyczne, diagnozy, terapie, PRACA Z LOGOPEDĄ, cytaty, wiara, nadzieje, aniołki, anioły TERAPIA BEHAWIORALNA, Spowiedź Kubusia, Kubuś, Kubus autystyczne dziecko, blog babci kubusia, Autyzm dziecięcy, ŚWIAT AUTYZMU, Bydgoszcz, dziecko z autyzmem, Twój świat autyzmu, Informacje o autyzmie, Autyzm – przyczyny, objawy, AUTYZM wczesnodziecięcy, Czy moje dziecko ma autyzm? Czym jest autyzm? Jak przekazać 1% podatku, KUBA I JEGO ŚWIAT, pamietnik

KUBUŚ JEST BARDZO CHORY…

Autor: admin  //  Kategoria: Spowiedź Kubusia

Cóż może pomóc  bardziej zbolałej duszy, sercu  rozdartemu jak słowo wsparcia…
Kubuś od kilku dni jest bardzo chory. Infekcje zajęły cały układ oddechowy. Dzisiejsza noc była okropna. Maluszek walczył z  kaszlem- tak zwanym „szczekającym”.  Okrutny widok, okrutny dźwięk i ten strach w Jego oczkach. Potem zmęczenie, które i tak nie pozwala zasnąć. Wszelkimi sposobami ratujemy Kubusia przed ostateczną wersją położenia w szpitalu. Lekarz dochodzi do Motylka, sprawdza Jego stan w domu. Włączył steryd i silny antybiotyk. W dzień jakoś funkcjonuje, noce są koszmarem. Może ta wczorajsza była przełomowa. Atak kaszlu , duszność – to ogromne zagrożenie, żeby nie nastąpiła nawet  sekunda niedotlenienia mózgu. Sam w sobie odruch kaszlu jest ogromnym wysiłkiem dla dziecka. W główce wszystko pulsuje, mięśnie się spinają ….Wszystko, tylko nie szpital. ..
To trauma dla dziecka, dla nas wszystkich . Boi się nowych twarzy, dźwięku, płaczu innych dzieci, które leżą chore w tych swoich łóżeczkach. Płacze, a z tych ślicznych oczek płyną ogromne łzy. Prosi , że chce do domku , wstaje, stoi przy drzwiach w pokoju szpitalnym, puka malutką rączką w szybę.   Rodzice innych dzieci pragną ciszy. Nie rozumieją , że Kubuś ma autyzm, jest pobudzony . Ja ich rozumiem…
Już kolejną noc Mama spędzi na czuwaniu przy Kubusiu…To światełko, Kubuś na łóżku i siedząca z boku moja córka. Serce mi pęka z niemocy. Wokół rozłożone ręczniki, grzejniki skręcone, wilgotność stosowna do zaleceń lekarza. Boże, błagam z całego serca…przerwij ten  stan. Przywróć stabilizację , zdrowie Kubusiowi, siły Jego Rodzicom…
Jutro moja córka, Mama Kubusia ma swoje Urodziny. Dałam Jej życie…Ona dała życie Kubusiowi.
Jego stabilizacja, brak konieczności  wyjazdu do szpitala będzie dla Niej najcudowniejszym prezentem.  Wiem…przetrwa jeszcze tę jedną noc bez snu.Pojadę do nich,zajmę się Słonkiem, Ona odpocznie. Nie będzie gości…to nic. Kubuś musi mieć sterylne warunki, żeby z tego stanu wyjść .Nie zdmuchnie świeczek z tortu…to nic. Żeby tylko noc spokojna była, Kubuś przetrwał w domku..
Tak bardzo, bardzo proszę moich Przyjaciół choć o myśl szczerą, modlitwę w ich intencji. Przerasta mnie to wszystko w chwili, kiedy nic zrobić nie jestem w stanie. Odlicza się sekundy, minuty z nadzieją, że musi być lepiej, a nie jest. Dziękuję. Babcia Gosia .

CZEKAM NA TEN UŚMIECH SZCZERY…WRACAJ KUBUSIU !!! WALCZ MÓJ ANIOŁKU Z CAŁYCH SIŁ!!!DASZ RADĘ. Z RÓŻAŃCEM W DŁONIACH BĘDĘ PROSIŁA…A BOZIA MNIE WYSŁUCHA…WIERZĘ..

AUTYZM- KUBUSIA MONOLOG Z BOGIEM.

Autor: admin  //  Kategoria: Spowiedź Kubusia

Cześć, to ja- Kubuś;
Na troszkę zniknąłem z tej opowieści . Musiałem ustąpić miejsca Arturkowi przecież. On jest taki biedny i trudno jemu bardzo. I Jego Mamusi. Ja mam swój domek, a oni nie mają . Muszą mieszkać tak daleko , daleko . To smutne jest . Arturek, jakbym był duży taki jak mój Tatuś,, albo dziadek, to bym zawsze był też z Tobą. Dałbym Tobie wszystkie moje zabawki . Razem byśmy się bawili .
Wiesz, moja babcia mówiła, że już masz sporo Przyjaciół i Anioły do Ciebie pukają. Cieszę się mocno.
Ja znowu chory jestem. Miałem tylko katar i temperaturę. Całe noce już trzy nie śpi moja Mamusia , bo mnie pilnuje. Dzisiaj w nocy, to taki atak kaszlu mnie złapał mocny.Bym pewnie znowu w szpitalu mógł być. Boję się szpitala . Tam wszystko jest takie inne i obce . Pan doktor zapisał mi nowe leki , bo zapalenie krtani dostałem. A tak się cieszyłem na śnieżek . Nie mogę nigdzie wyjść, tylko w łóżeczku jestem. Mam szalik założony i mój nawilżacz od Cioci Dominiki ciągle pracuje. Jeszcze muszę mieć inhalację co chwilkę. Nie lubię tego, ale co mam zrobić.  Skurcze mnie takie „łapią” i bolą mnie nóżki , rączki i plecy nawet. Mamusia mnie masuje . W nocy też…Dwa razy takie drgawki dostałem i buźka mi się zacisnęła. Będę miał jakieś badania znowu, czy jeszcze coś mi się nie „wkradło” i zdrówko ucieka moje gdzieś. Bo przy tym autyzmie wszystko się plącze jakoś.  Kiedyś powiedzieli, że te moje takie sztywnienie nie jest epilepsją, jakoś tak.  Teraz nie wiedzą lekarze i muszą ponownie sprawdzić.
Boziu…nie, to niemożliwe przecież. Kochasz mnie , no to ja Ciebie proszę nie dodawaj mi więcej chorób, niż mam. Już wszystko przez prawie dwa miesiące tak dobrze było , a teraz co ??? Proszę, chroń mnie – Słyszysz??  Wtedy wszyscy są smutni w domku moim . I babcia, dziadek, ciocie , wujkowie – Wszyscy. Ja wiem, to znowu przejdzie i zdrowszy będę…
Teraz Arturek potrzebuje Twojej opieki jeszcze bardziej .  Czuwasz przy nim i Mamusi Jego ?Dziękuję. Przytul ich mocno i tak dużo sił im daj . Może jedną tonę nawet , albo więcej..
Bym chciał, żeby On ten aparacik dostał do uszka. No , bo co  by to było, jakby nie usłyszał , jak Mamusia mówi, że Jego bardzo mocno kocha ?? Albo piosenki by nie słyszał ? Nam auticzkom to i tak dźwięki się mieszają. I to, co widzimy też się rozmazuje. Wtedy pobudzeni jesteśmy i taki strach wokół  krąży. Nie umiem tego opisać, nie mówię jeszcze przecież i nie rozumiem wszystkiego. Staram się.  Czy pozwolisz mi dzisiaj tak spokojnie spać i Mamusi mojej ? Żal mi jej tak mocno. Nie umiem tego powiedzieć  sam. Ty Jej jakoś powiedz – dobrze…Dwa dni była u mnie ciocia Kamilka , żeby nam raźniej było. Musiała wrócić do domku i do pracy iść.  Dorośli muszą pracować na chlebek i wszystko.
Dobrze, że moja Mamusia do tej pracy nie chodzi. Jest ze mną cały czas. To mój Anioł Stróż jest  .
Boziu moja KOCHANA …Tak bardzo, bardzo mocno Ciebie proszę …trzymaj rączki wszystkich chorych dzieci.  Daj siły ich Rodzicom, żeby mogli im pomagać. Niech ludzie dobrzy będę dla Wszystkich .
O to Ciebie proszę . Dziękuję. Kubuś.

„Usłyszałem delikatne stukanie do drzwi. Podbiegłem
i się nie bałem. Myślałem, że zdrowie do mnie
wróciło. Ja tylko tak myślałem”… M.K.
YouTube Preview Image

MOTYLKU MÓJ..JUŻ NIE WIEM JAK TOBIE POMÓC…MUSIMY POCZEKAĆ MALUSZKU. ZDRÓWKO WRÓCI. POROZMAWIAM DZISIAJ Z BOZIĄ-DOBRZE..KOCHAM CIEBIE SKARBIE..PRZECIEŻ WIESZ..
„Przyszłość jest własnością Boga. On jeden może ją
odsłonić w wyjątkowych okolicznościach. Jak udaje
się odgadnąć przyszłość? Dzięki znakom teraźniejszości.
To w teraźniejszości drzemie cała tajemnica.
Jeśli szanujesz dzień dzisiejszy, możesz go uczynić
lepszym. A kiedy ulepszysz teraźniejszość, wszystko
to, co nastąpi i po niej, również stanie się lepsze”.  Paulo Coelho Alchemik
Tymi słowami tak bardzo, bardzo dziękuję Wszystkim, którzy pomocną dłoń skierowali wobec Reni, Arturka…Ulżyliście im tak bardzo w teraźniejszości. Niech zapomną o przeszłości. A wszystko, co ma nastąpić w przyszłości niech będzie nagrodą za pokorę, ból, szlak przebyty tak wyboisty. Upadli,..ale wstaną – dzięki Tobie, Tobie, i Tobie…

POMÓŻMY ARTURKOWI I JEGO MAMIE!!!

Autor: admin  //  Kategoria: Spowiedź Kubusia

ARTUREK – ma Zespół Aspergera , traci słuch!!!!!!!!!

Jedna z moich znajomych osób przedzwoniła do mnie i spytała…Gosia, pomożesz??? Jasne, mów w czym. Wiele informacji , co dnia odczytuję na swojej skrzynce mailowej. Problemy innych są moimi problemami. Ten tak bardzo mnie przygniótł…I BŁAGAM RATUNKU !!!!!! POMÓŻMY ARTUROWI i RENI…Jego MAMIE!!!!!!!
Los człowieka….każdy inny, niepowtarzalny, sam w swoim rodzaju. Nasza psychika potrafi wiele znieść, a dowiadujemy się o tym w chwili, kiedy pasmo nieszczęść zaczyna wkradać się na nasze ścieżki . Kamyki, kamienie i ogromne głazy, których przepchnąć nie jesteśmy w stanie. Potrzebujemy wówczas pomocy , tak bardzo potrzebujemy….Żyjemy wśród ludzi o różnej wrażliwości , tolerancji, zrozumienia potrzeb tych jeszcze słabszych od nas…
Historia Reni i Artura , którą opiszę poniżej mogłaby posłużyć do napisania scenariusza filmu w kategorii „dramat ludzki” …
Małżeństwo Reni  – z Miłości zrodził się Arturek . Dzisiaj ma 12 lat.  Kilka lat trwała idylla, po czym świat jakby zawirował .Życie Reni , Arturka  stawało się coraz bardziej trudne. Chłopiec  zmieniał swoje zachowanie…Izolował się , po czym wybuchała agresja…Serce Matki podpowiadało – trzeba dziecko diagnozować, pomóc …Specjaliści kierunkowali dyskretnie, że to zaburzenia funkcji mózgu.
Usłyszała diagnozę, której nikt usłyszeć by nie chciał…Artur ma Zespół Aspergera , traci słuch.
Matka zrozumiała ten przekaz  tak trudny, bolesny . Podjęła walkę o dziecko.  Ojciec chłopca nie przyjął diagnozy do swojej wiadomości . Oddalał problem dodatkowo obciążając zdruzgotaną Matkę, że wymyśla, przesadza, jest nieodpowiedzialna. Cóż może począć osoba, która nie znajduje wsparcia na ramieniu mężczyzny, z którym ma dziecko??? Sama z trudem mogła zaakceptować fakt . Odrzucenie przez mężczyznę, którego kochała wyczerpało… Życie runęło. Atmosfera w rodzinnym domu wzbudzała napięcie . Syn…mój Syn musi mieć spokój. Muszę prowadzić terapię, MUSZĘ RATOWAĆ SWOJE DZIECKO!!!! On jest najważniejszy….On i Jego przyszłość. Iskry nadziei, że relacje z mężem zostaną odbudowane przestały się tlić…zgasły całkiem.  Zmuszona sytuacją rozpoczęła wędrówkę całkiem sama trzymając za rękę Arturka.  Chodzi z nim na terapie , wspiera z całych sił. Artur wielu spraw nie rozumie….Zdrowe dziecko nie zrozumie , dlaczego Rodzice naraz przestali ze sobą rozmawiać, dlaczego Tata krzyczy ??? A dziecko dotknięte zaburzeniem mózgu ??? Nie odpowie sobie dlaczego…Przyjmuje każde słowo wprost  do siebie, dosłownie….Potrzebuje spokoju, cierpliwości, pokory, zrozumienia. Renia nie wytrzymała upokorzeń. W maju 2011 roku z domu, który otrzymała przy wsparciu Rodziców musiała odejść.  Pozostała  Jej dłoń Syna…W maju 2011 r . trafili do Ośrodka  Interwencji Kryzysowej w Sosnowcu. Sami …zupełnie sami  pośród obcych osób, których los również pozbawił rodzinnego domu z różnych przyczyn. Od maja Renia mieszka z Arturkiem w jednym pokoju z trójką innych osób…łącznie 5 osób , w tym Artur, którego zaburzenie wymaga przeogromnej cierpliwości , spokoju. Renia czeka na zakończenie rozdziału życia z mężem. Sale sądowe, to okrutnie trudne przeżycia. Artur potrzebuje silnej Mamy!!!!!!Renia jest silna , bardzo silna…Bywają jednak dni, że ta drobna kobieta nie daje rady dźwigać swojego krzyża. Łzy niemocy wypalają Jej policzki. Oni potrzebują pomocy…mojej, Twojej, Naszej. Znam wrażliwość ludzi….wiem, jak bliski potrafi być im los osób, którzy znaleźli się nagle na totalnym rozdrożu.
Oni potrzebują wszystkiego …pościeli, ręczników, przyborów do nauki, terapii dla Arturka, środków na terapie, leczenie. Renia długo milczała. Nie potrafi prosić…Wiem, to bardzo trudne . Wiem też, że prosić dla kogoś w potrzebie jest znaczne łatwiej…No to tym razem ja proszę…POMÓŻMY!!!!!!!
Możesz przesłać  Reni, Arturowi coś od siebie. Możesz wpłacić 5-10-20 złotych na konto Fundacji, przeznaczyć swój 1% z rozliczenia, możesz wesprzeć wpłacając dar serca na konto Reni z przeznaczeniem dla Artura…
Poniżej podaję numer konta Artura :
Fundacja Krystyny Ciołkosz ” Za Szybą”
Al. Armii Krajowej 4A/4 50-541 Wrocław
BZWBK 91 1090 1522 0000 0001 0508 2692
       Z dopiskiem :   Artur – Sosnowiec  ( to jest Jego subkonto) .

Kochani – z uwagi na bezpieczeństwo Reni, Arturka pomijam nazwisko Artura. Nazwisko dla zainteresowanych uzyskacie kierując e-maila do Reni , albo na mojego maila. To bardzo delikatny temat związany z ich przeżyciami, które pokonali. Szanuję decyzję Reni . e-mail  nadziejawdobrociserc@wp.pl   – to adres Reni , Mamy Artura . Tam wskaże Tobie możliwość pomocy bezpośredniej – adres do przesyłki darów, może parę złotych na konto. Możesz napisać do mnie pokieruję dalej….

Jeżeli mogę poprosić moich blogowych Przyjaciół…dodajcie ten APEL ROZPACZY na swój blog, przekierujcie na moją stronę. Nawet, jeżeli jeden na 500 czytelników wesprze…Oni poczują się pewniej, nie będą samotni do chwili, kiedy odzyskają spokój, może gmina wygospodaruje jakieś pomieszczenie poza Ośrodkiem. Priorytetem jest zakup aparatu słuchowego dla Artura. To koszt około 8000 zł. Wiem, to bardzo, bardzo dużo…Nie pozwólmy jednak, żeby chłopiec tak bardzo dotknięty przez los oddalił się całkiem, bo nie usłyszy przekazu, słów czułych z ust swojej MATKI… .
Renia w tej desperackiej walce o dziecko przełamała się, opowiedziała swoją historię przed kamerą. Poniżej link do krótkiego reportażu o ich losie…Losie Matki i Syna …Boli…Boże jak boli taka niemoc ….
Reniu…obiecuję…nie jesteście sami!!! Już macie nas – blogowiczów …DACIE RADĘ, KOSZMAR SIĘ SKOŃCZY !!!!!!!! Zasługujesz na to tak bardzo, bardzo mocno…za swoją Miłość do dziecka ,…a ARTUREK…Arturek za swoją niewinność i brak zrozumienia ze strony tego, który dał Jemu życie…
Za zrozumienie problemu dziękuję wszystkim…Za każdą formę pomocy stokroć dziękuję !!!!W imieniu swoim, Reni, Arturka, osoby znajomej, która mnie o te pomocne dłonie prosiła.. Babcia Gosia.

link do felietonu o Reni i Arturze….

http://www.tvp.pl/katowice/spoleczne-i-reportaze/magazyn-reporterow/wideo/28-grudnia/6047405

Tak bardzo proszę…sprawmy, żeby Artur zrozumiał nasz świat, usłyszał ten szum wody..Przywróćmy choć gram nadziei na lepsze jutro zmęczonej Mamie, choremu dziecku…

PS.Wiem, że sporo SERDUSZEK otworzyło się wobec tych naprawdę tak mocno dotkniętych przez los …Reni i Arturka. Dziękuję MOJE ANIOŁY za spontaniczną reakcję …to jest piękne. Dziewczyna nie wierzy w to, że ludzie są tak CUDOWNI. Apel w mediach nie przyniósł pomocy…a blogowa Rodzina tak bardzo się stara.Przyjaciele stają zawsze zwarci, by wspierać  jeszcze słabszych …KOCHAM WAS bardzo, bardzo..Sama doświadczam tego dobra od WAS i wiem, że jak „babcia” zaniemoże , coś mnie „powali” zawsze znajdzie się ktoś, kto wesprze…

Antoine de Saint-Exupéry „Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać”…


DZIEŃ BABCI, DZIEŃ DZIADKA..

Autor: admin  //  Kategoria: Spowiedź Kubusia

BABCIA…przepiękne słowo. Usłyszałam je pierwszy raz  , kiedy Kubuś miał może półtora roczku.
„Ba- ba” wypowiadane przez te malutkie usteczka brzmiały niczym przepiękny utwór, który chwyta za serce tak bardzo.  Kochałam maluszka już od dnia, kiedy zabiło Jego serduszko pod sercem mojej córki. Szalałam z radości po potwierdzeniu, że nowe życie znalazło swoje miejsce w naszej Rodzinie. Moja cząstka…moja dziecinka. Zobaczyłam pierwsze zdjęcie z USG…i słucham zalana łzami szczęścia przekazu córki, zięcia.. To jest główka, tutaj rączki, nóżki …słyszałam bicie serduszka w gabinecie..
Jak to w cyklu biologicznym jest…pierwsze delikatne ruchy, z czasem coraz bardziej wyczuwalne.
Wmówiłam sobie gdzieś podświadomie, że to będzie dziewczynka…moja wnusia. W  rodzinie dominującą płcią są dziewczynki. Mam dwie córki. Synka Bozia zabrała mi 28 lat temu po zaledwie 12 godzinach trwania na tym świecie.
Widziałam czarnowłosą dziewczynkę, której zaplotę warkoczyki , będę przebierała w sukienki..
Monika z zięciem przyszli z kolejnej wizyty lekarskiej, z dyskretnym uśmiechem na twarzach..Mamo, nic z Twoich kokardek, warkoczyków…To jest CHŁOPCZYK!!!!!!! Jezu, pamiętam tak bardzo ten dzień…Wnuczek…będę miała wnuczka, chłopca , maluszka cudownego…Prosiłam córkę, czy mogę przytulić się do dziecinki …Rozmawiałam do niego, głaskałam brzuch , pukałam delikatnie ,Aniołku..to ja, Twoja babcia..Musisz już teraz wiedzieć, że tak bardzo, bardzo Ciebie kocham..Rośnij syneczku – my tutaj na Ciebie czekamy !!!!
Biegałam po sklepach, kupowałam ciuszki .Wszystko z niebieskim akcentem. Jedna ze sprzedawczyń powiedziała mi kiedyś…niech już Pani tyle nie kupuje…dziecko szybko rośnie, a ono ma tyle rzeczy. Minuta zastanowienie…dobrze, to mi Pani pokaże trochę większe…takie na cztery miesiące, pół roczku. Uśmiechnęła się i poprosiła, żebym się wstrzymała, bo kupić zawsze mogę. Nawet nie wiemy, jakie duże dziecko będzie. Zrozumiałam-przestałam- wyprawka była pełna na kilka miesięcy.. No, a zabawki ?? ..zapomniałam o karuzeli nad łóżeczko, gumowych misiach, kaczuszkach, gryzaczkach..
Zapełniłam w SMYKU cały koszyk …Ufffff, już wszystko. Jeszcze w ostatnim miesiącu łóżeczko, pościel kolorowa, baldachim nad łóżeczko, wózek…Mały człowieczku…jeszcze trochę i zobaczę ten dar od Boga. Noc z 26 /27.09.2006 r była bardzo, bardzo długa .  Ranek zaś był jedną z najcudowniejszych chwil w moim życiu. Przyszedł na świat, złapał swój pierwszy oddech , wydał swój pierwszy krzyk mój WNUK…Pierwsze zdjęcie przesyłałam MMS do wszystkich ….KUBUŚ…mój KUBUŚ …NASZE MALEŃSTWO !!!!!!!!! Pierwszy kontakt po kliku godzinach od narodzin. Aniołek , Jego prześliczne minki ,aksamitne ciałko. To nie był już strumyk łez szczęścia…to ocean łez, których ni jak powstrzymać nie mogłam. Mój umysł zapamiętał wszelkie szczegóły .Powrót Mamy z Syneczkiem do domu. Pojechałam razem z zięciem do szpitala…Dumny Tato niósł swojego SYNA, podtrzymywałam zmęczoną córkę . W domu już spokojnie mogłam zobaczyć  chłopczyka …ZDROWY…SPOKOJNY, prawdziwy Aniołek. Byłam kilka dni u dzieci, żeby im pomóc . Każdą sekundę w wolnej chwili  wpatrywałam się w mój Skarb. Z dnia na dzień rósł,przybierał na wadze, apetyt dopisywał…
Musiałam wracać do swojego domu, gdzie  leżała moja Mama. Serce rozdarte między bólem patrząc na schorowaną prababcię Kubusia i radość, tęsknota za Kubusiem. Jakoś dawałam radę godzić to wszystko…
Pierwszy świadomy uśmiech Motylka, pierwszy ząbek, pierwszy kroczek…pierwsza sylaba …”BA-BA „
Po odejściu mojej Mamy do Domu Ojca pewien rozdział w życiu zamknął swoje karty . Trzeba było iść na przód , obrać ten cel. Celem była pomoc dzieciom. Kiedyś -pamiętam posadziłam Kubusia na kolana i rozmawiałam sobie….Skarbie, zrobię wszystko, aby Twój dziecinny świat był bajeczny.  
Tatuś zbuduje Wam domek, babcia pomoże finansować. Będziesz miał swój śliczny pokoik wypełniony  bajeczkami, zabawkami. Nauczymy Ciebie, jak być dobrym kolegą, że trzeba się dzielić z wszystkimi zabaweczką, smakołykiem. Co dnia będziesz poznawał piękne obrazki z tego świata. Damy Tobie tony Miłości, ciepła. Będziemy mieli swoje „sekrety”. Nauczymy Ciebie wszystkiego. Tylko rośnij zdrowo maleńki, to najważniejsze…
Pierwsze infekcje rodziły niepokój …pierwszy pobyt w szpitalu, zapalenie oskrzeli. To było okropne..
Boże…wołałam, zrzuć na mnie ten bagaż, poniosę pokornie. Oszczędź to dzieciątko , moje dzieci…
Nikt jeszcze nawet w najciemniejszych scenariuszach nie przewidywał, że dramatyczne role dopiero przed nami, tak trudne do odegrania …Diagnoza skierowana wobec mnie – to jest NOWOTWÓR zakryła całe słońce, które świeciło …Nie, to niemożliwe…Dopiero złapałam oddech po stracie Mamy. Mój wnuk, moja pomoc dzieciom…OBIECAŁAM !!!  I co teraz…może to pomyłka///Czas oczekiwania zaczął spełniać swoją okrutną rolę…Poddać się, zawalczyć??? Boję się!!! Nie, nie o swój ból się boję. Boję się o traumę moich dzieci, którą im zgotuję…Przemilczę, czy powiedzieć>>Nie mogłam podjąć bardzie słusznej decyzji…przecież i tak na to moje życie ja wpływu nie mam. Ktoś mi je dał, ktoś mnie stąd zabierze. Zawalczyłam, wygrałam…nieborak usunięty …śpi…
Żyć będę ,  …nie koniecznie dla siebie…dla dzieci…
Po walce, wygranej, powrocie do domu  czekałam tak bardzo na Kubusia…na ten cudowny zapach niewinnego dziecka , na uśmiech i magiczne ba-ba…
Jest!!! dzwonek do drzwi…Idę delikatnie skulona i czekam na to moje szczęście…na Kubusia..
Dzieci weszły….Kubuś został wniesiony na rękach. Nie ma” ba- ba”, nie ma buziaczków, przytulenia , uśmiechu…Widzę dziecko , mojego wnuczka  jakże innego…obcego, obojętnego. Mojego domu nie wypełniła Jego radość  głośna. Był, a jakoby Jego nie było. Sam ze swoimi myślami gdzieś rzuconymi w przestrzeń. Smutek nastał  , rozważanie, burza myśli. Konsultacje, diagnozy…i  słowo AUTYZM…splątane myśli, główka inaczej rozumie. KRZYK – DLACZEGO ??????  Co dalej …i wyciszenie, które nastać musiało , żeby zebrać siły do walki o kolejne dni  dziecka. Nie umiałam przechodzić obok rówieśników Kubusia bez wsłuchiwania się w ich głos. Tak by już mówił, tyle potrafił…zaśpiewał, zatańczył, powiedział wierszyk, wysłuchał bajeczki…
Moja radość z bycia babcią jest  zupełnie inna. Cieszę się z każdego spokojnego dnia, z każdego postępu Kubusia . Choć przez dwa długie lata  nie  słyszałam słowa BABCIA – mój Kubuś  jest nadal takim samym cudownym dzieckiem , jak przed dniem, kiedy zniknął myślami. Pokora i Wiara tak głęboka , że doczekam ponownie chwili, kiedy Kubuś zrozumie kim jestem, wypowie słowo Babcia  przyniosła swój owoc. Kubuś poznaje mnie, mówi babcia Gosia. Ten sukces okupił tysiącem godzin trudnej pracy, terapii , w której ciągle musi uczestniczyć…
A ja modlę się co wieczór  błagając Boga o siły , aby pozwolił utrzymać tempo …bo tutaj zwolnić na dłużej nie można. Te łaski, to przetarte szlaki w Kubusia psychice, które drobnymi kroczkami  torują dłuższe ścieżki ….
Wiesz Aniołku…jeszcze nie masz tego swojego bajecznego pokoiku, który obiecałam Tobie stworzyć..
Jest jeszcze szary, pokryty tynkiem. To nic  Kruszynko. Obiecałam, kiedy nie wiedziałam, że  najważniejsze będzie Twoje leczenie. To bardzo dużo pieniążków …Miałbyś już kilkanaście takich swoich pokoików , gdyby nie Twój Autyzm Skarbie. Wiem, że wybaczysz mi nie dotrzymania tej obietnicy jeszcze teraz….Wierzę, że już za kilka lat zaczniesz wszystko rozumieć , uwolnisz swój uwięziony mózg z tej pajęczyny . To dalszy trud i walka!! Słonko…nie jesteśmy sami w tej pielgrzymce, a to łaska tak wielka od Bozi. Dobre słowo od każdego bardzo wzmacnia. A moja Miłość Motylku do Ciebie???  Jest moim światłem w tym labiryncie życia. I chociaż ciemna kurtyna  przykrywa tą złotą kulę na niebie problemami dnia codziennego…ten płomień w moim sercu  choćby było nie wiadomo jak ciemno oświeci mi drogę , żeby do Ciebie docierać,…co dnia coraz więcej, i więcej . Poczekam Kubusiu  i nigdy nie zwątpię. Nie usłyszę jeszcze wierszyka wypowiedzianego z sensem…nie zasiądę w ławeczce w Przedszkolu , nie obejrzę Twojego występu w to Święto. To nic Aniołku…Poczekam pokornie na kolejny, może kolejny rok. Doczekam się!!!! Wierzę
Dzisiaj miałeś Skarbie trochę kiepski dzień. Schowałeś się przed wszystkim, przed wszystkimi. W przedszkolu szukała Ciebie Mamusia, Pani, Pan,…a Ty Iskierko siedziałeś cichutko  w szatni , zakryłeś się kurtkami dzieci i nikt Ciebie nie widział …Co Ciebie przestraszyło Słonko, co lęk wzbudziło? Nie chcesz opowiedzieć… Te chwile są bardzo trudne, kiedy znikasz…Dla nas trudne…Ty tego nie rozumiesz – wiem. Zrozumiesz za czas jakiś mój cudowny wnusiu.. Dzięki  Tobie Motylku mam to szczęście być BABCIĄ…Trzymam Twoją rączkę dziecinko i pokonujmy nasz szlak …Damy radę??? Jasne, że tak!!!!!!!!!!!
Jutro przyjedziesz do babci i dziadka …Wiem, że zrobiłeś śliczne laurki zupełnie sam. Jutro też babcia pojedzie do Bozi daleko ..podziękować i prosić dla wszystkich w potrzebie…Kiedy wrócę  będziesz już spał u babci…Rano się zobaczymy i wszystko Tobie opowiem.

YouTube Preview Image
Tak bardzo Ciebie kocham mój malutki chłpczyku…Tak bardzo, bardzo mocno…o tym już wiesz.