ŻYCIE..TRUDNE PRÓBY, KTÓRE ZASKAKUJĄ

No Comments

Los wystawił mnie na najtrudniejszą w życiu próbę. W najciemniejszych scenariuszach nie przewidywałam aż tak potężnego upadku.

A jednak.” Dzisiaj nie wiesz, co jutro Ciebie spotka” jest odwiecznie prawdziwym przekazem. Wiele przeszłam. Było lżej, ciężej. Od kilku miesięcy wpadłam w jakieś bagno, z którego wyjście samodzielne oddalało się z każdą minutą coraz bardziej. Zapewne wielu z Was zastanawia się – jak można tak bardzo „popłynąć” w życiu.
Mam pracę, podejmowałam trudne wyzwania, „twardziel”- o co chodzi?
Takich wiraży czyhających na naszych szlakach jest wiele. Bywa, że z trudem, ale wychodzimy na prostą. Utrzymamy ster naszej łajby. W ostatniej chwili sprzyjający wiatr wyprowadzi nas na bezpieczny ląd. Wielokrotnie i ja z takich opresji dawałam radę wyjść samodzielnie walcząc z całych sił o odzyskanie równowagi.
Niestety bywa i tak, że możesz starać się, dawać z siebie wszystko, łajba płynie pędem na górę lodową pchana przez „tajfun jakiś”.
Moja przeszkoda, to brutalne starcie z rzeczywistością, szalejącym bezprawiem w wielu podmiotach.

https://zrzutka.pl/babcia-gosia-pomagala-innym-tyle-lat-dzis-ona-potrzebuje-pomocy

Nieodpowiedzialni ludzie na odpowiedzialnych stanowiskach podejmują decyzje, które godzą w jednostkę tak bardzo, że wpadasz w wir i czujesz, że za chwilę utoniesz.

Kiedy mąż w 2013 r. zachorował, złożył dokumenty do ZUS potwierdzające liczne zaburzenia dyskwalifikujące do podjęcia jakiejkolwiek pracy byłam pewna, że świadczenie rentowe otrzyma przy pierwszym podejściu.
Pewność przyćmiła się po pierwszej decyzji odmowy przyznania świadczenia.
Walka trwa do dnia dzisiejszego. Cztery Komisje Orzeczników sądowych uznaje niezdolność. Nie potrafią ustalić okresu niezdolności do pracy; 2013 r, czy 2015 r.?
Ostatecznie kilka dni temu Wysoki Sąd oddalił powództwo w całości z zaleceniem kolejnej Apelacji do Gdańska. Czas na płatność świadczenia nieznany.
Paranoja, której nie pojmuje nikt rozumny. Chory człowiek bez źródła dochodu zdany na życie – jak, za co, gdzie – nie interesuje Wysokiego Sądu, ZUS.

Luty, mój wypadek. Poważna kontuzja nogi.

Słysząc słowa lekarza, że upłynie rok intensywnej rehabilitacji i przy odrobinie szczęścia zrobię pierwsze samodzielne kroki były tym pierwszym wirażem. Zbierałam siły, ubrałam płaszcz pokory.
Środki z mojego konta topniały. Bank cyklicznie pobiera raty kredytu. Odwieczna prawda, ‘ gdy pod dachem zamieszka choroba, za chwilę wejdzie nieproszona bieda”. Z czasem zaczynało brakować nie tylko na płatności zobowiązań, ale i na normalne życie. Niewielka grupa Przyjaciół wiedziała, że jest coraz ciężej.
Perspektywa pozyskania kolejnej pożyczki stała się niemożliwa. Zadłużenie na koncie – debet, jestem niewiarygodnym klientem. Wpływów na koncie, prócz zasiłku chorobowego nie było i jeszcze niestety nie ma.
PRZETRWAĆ TEN OKRUTNY CZAS – myśl tłumiąca wszystko wokół. Wyjdę z tego, muszę!
Lekarz prowadzący na każdej wizycie pyta mnie, jak przebiega rehabilitacja nogi.
Pracuję nad tym Panie doktorze… Staram się powstrzymać ściskające gardło, żeby nie wybuchnąć płaczem. Pracuję ćwicząc nie z profesjonalnym rehabilitantem. Znalazłam na YUTUB zestaw ćwiczeń stosowny do mojej kontuzji. Ćwiczę tak, jak rehabilitant na filmie zaleca. Wiem doskonale, że to nie wystarcza. Noga musi być usprawniania, masowana w sposób fachowy. NFZ- rehabilitację dedykuje mi na marca. Wiem, że to jest zbyt późno.
Wewnętrzne blizny pooperacyjne zbijają się, nie mam ścięgien, obrzęk, zanikł już mięsień podudzia. To trzeba rozpracować profesjonalnie.
Życie w mega stresie ogranicza funkcjonowanie. Lęk przed kolejnym jutrem, telefonem od windykacji, kolejnym wezwaniem do uregulowania czynszu zaczął tak bardzo dominować. Czułam, że siły odpływają coraz szybciej. Kontakt ze znajomymi ograniczyłam do minimum.Trudno było wykrzesać z siebie, że jest dobrze. Struna pokory naciągnięta tak, że jeszcze kilka dni i na 100% pękłaby bezpowrotnie.

Wspierać – bardzo chętnie, prosić…niewyobrażalna wręcz bariera.
W dniu, kiedy pojęłam, że już nie mam pomysłu, jak przetrwać – niczym Anioł pojawił się Mateusz Gruźla. Pękłam totalnie opisując, co mnie dręczy tak bardzo, że moja aktywność sięga dna. DAJ SOBIE TYLKO POMÓC, a wyrwiemy Ciebie z tego piekła.
Miliony myśli przerastało mnie. Kilka wariantów – jak to zrobić?

Wahałam się długo, by być biorcą dobra w taki sposób. Las rąk ludzi w ogromnej potrzebie, mają zdecydowanie gorzej niż ja.

Ostatecznie zdałam się całkowicie na poprowadzenie przez ten najtrudniejszy odcinek życia przez Mateusza, który wraz z Krzysiem Sitko myśleli, działali już za mnie.
Do końca swoich dni nie zapomnę, kto uratował mnie przed beznadzieją.
Wiem , że moja porażka z systemem absurdów jest przejściowa.
Odzyskam siły i zrobię wszystko, by wiraży życiowych było dla innych coraz mniej.
Jestem żywym przykładem człowieka, który decyzjami bezprawia został odrzucony do krawężnika.
Dziesiątki razy widziałam los ludzi, którzy z dnia na dzień tracili cały dorobek życia przez błędy urzędników. Współczułam im całym sercem. Chciałam pojąć ich emocje, co czują, jak bardzo są zranieni. Poczułam osobiście. Tego bólu bezradności nie można opisać żadnym słowem. Mam to szczęście, że przed ostatnią falą sztormu, która mogła mnie utopić moje SOS głośniej zabrzmiało, pomoc przyszła naprawdę w ostatnich chwilach.

Dziesiątki Przyjaciół  ruszyło z pomocą. Nie potrafię opisać słowami , jak bardzo jestem Wam wdzięczna, jak bardzo zobowiązana. Miałam naprawdę najtrudniejszy wybór w życiu – tracić siły, poddać się , czy też wybrać ŻYCIE. Wybrałam drugi wariant- ŻYCIE , które jest tylko raz od Boga podarowane.
Wyciszona psychika pozwoli na racjonalne myślenie, dalszą drogę z przeszłością tak trudną rzuconą za siebie.

Wróciłam od lekarza i…mój KOCHANY Pan doktor stwierdził, że zrost kości jest bardzo dobry!
Teraz tylko poprawna rehabilitacja, wypracowanie stawu skokowego, rozluźnienie tkanek miękkich, które przyrosły do kości, bliznowców wewnętrznych, mięśni podudzia i jest wielka szansa, że za czas jakiś zacznę chodzić!
Rana też po 9 miesiącach wreszcie się zasklepiła.
Zacznę próbować chodzić z jedną kulą. Może dam radę. Póki, co „kiepsko” to wychodzi, bo „stare” biodra mają zbyt duże obciążenie. Kilka kroków i ból krzyczy „ STOP” babcia. Odszedł strach przed kolejną operacją.
Dam z siebie WSZYSTKO i za dwa, trzy miesiące pójdę sobie na spacer na przykład stąpając po podłożu.Cudowne uczucie.
Całe życie wiedziałam, że nic ponad zdrowie. Po moich dziesięciu miesiącach walki o powrót do samodzielności zbliża się META. DOJDĘ DO NIEJ, bo MUSZĘ…
Mam jeszcze sporo w tym życiu do zrobienia, nie koniecznie dla siebie.
Dziękuję Wam KOCHANI, WSZYSCY, którzy są ze mną na tym totalnym życiowym wirażu jesteście.
Bez wsparcia- opanowałabym pewnie ból fizyczny. Psychicznie „siadłabym” na sto procent.

Pewnego dnia jeden z górników wziął kawał rudy za bryłę węgla i wrzucił do pieca. Gdy wyrzucał popiół, zobaczył, że dno pieca usłane jest grudkami czystego złota. Żar wypalił tellur zostawiając oczyszczone złoto. Odrzuconą rudę przetopiono, uzyskując fortunę.
Ludzie są jak ta ruda. Mamy w sobie złoto, lecz często konieczna jest próba ognia w wielkim piecu życia, by nas przemienić.

 

 

SERDECZNIE DZIĘKUJEMY

No Comments

1

Dobiegł końca okres księgowania 1% odpisu podatku w „Fundacji Za Szybą”, w której Kubuś ma swoje subkonto.

Całym sercem DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM, którzy pamiętali w tym roku o moim  cudownym maluszku dedykując właśnie Jemu 1%  z rozliczenia.

Każda podarowana kwota pachnie dobrem. Zebrane środki zabezpieczą w części kontynuowanie terapii , których przerwać nie można.

Zapewne wiecie Szanowni Darczyńcy, że nie poznam Waszych nazwisk z uwagi na ochronę danych osobowych.

Pamiętam, kiedy zakładałam Bloga o Kubusiu i dla niego mottem przewodnim była prośba

„ Pokochajcie Kubusia”. Dzisiaj wiem, że rzesza cudownych osób kocha chłopczyka wędrującego na krawędzi dwóch światów – autystycznego i zdrowego.

Ciężka praca pozwoliła na ukształtowanie Jego  zmysłów w wielu obszarach.

Wierzę, że za lat kilka objawi swój piękny umysł całym blaskiem.

Wasze wsparcie jest darem bezcennym …wsparcie myślą, słowem, modlitwą i tym 1% również.

Najpiękniej jak potrafię – w imieniu Kubusia, Jego Rodziców, swoim Dziękuję Tobie, Tobie i Tobie. Sukcesy Kubusia są bez wątpienia też Waszym udziałem….

colorful-sphere-2zxda-4wuug-normal