Miesiąc: Kwiecień 2011

SPOWIEDŹ KUBUSIA C.D.

2 komentarze

Dzień dobry Boziu,

Chciałem najpierw podziękować Tobie, że babcia czuje się znacznie lepiej,…że lekarze dobrali jej takie leki i wraca do zdrowia. I, że nie musi leżeć w szpitalu, bo tam jest tak inaczej, smutno jakoś.Wiesz, Boziu…tyle się wydarzyło…Był u mnie zajączek w te Święta Wielkanocne. Ja jego nie widziałem. On przykicał z lasu i przyniósł mi prezenciki…Nie wiem, jak to zrobił. Przecież jest mniejszy ode mnie…A może na uszach sobie przywiązał paczuszki, a potem rozdawał dzieciom…Pewnie tak było…A w moim ogródku te drzewka, co były takie nieładne obsypały się kwiatkami. Ślicznie to wygląda…Wokół jest tak inaczej jakoś. Tak kolorowo i przyjemnie. Biegam po podwórku, kopię sobie piłeczkę, układam autka. Cały czas, co dziennie przychodzą do mnie ciocie terapeutki..Nieraz bardzo się denerwuję. No, bo ja bym chciał być na dworku, a muszę wracać do domku i ćwiczyć, ćwiczyć…tak ciągle to mi się nie chce. Ale jak mi każą, no to, co ja mam zrobić. Coraz więcej rozumiem…powtarzam słowa. Trudno mi wypowiedzieć zdanie, ale bliscy już rozumieją, co ja mówię. Pomagam sobie rączkami, to gest się nazywa, czy jakoś tak…i wtedy ta moja komunikacja jest czytelniejsza. Najbardziej to ja lubię zadania na komputerku. Tam trzeba takie plansze uzupełniać i to bardzo dobrze wykonuję. Jeszcze narysować domek i Mamusię, Tatusia potrafię już. Wyklejam takie obrazki. Nie znam kolorów i często mi się „miesza”…Mówią – czerwone płatki kwiatków, to ja biorę niebieską krepę. To nic. Nauczę się rozróżniania kolorów. I mówić się nauczę…Mam też problemy z odróżnieniem „nad”, „pod”. Ciocia terapeutka mówi „ połóż autko na stół’, no to ja kładę pod stół. Ale już po kilku razach wykonam to polecenie. Dużo pomaga mi masaż, co mi ciocia Basia terapeutka robi. To się nazywa poprawa sensoryki. Jak leżę na takim łóżeczku trochę twardym, to moja Ciocia Basia kula mną, albo uciska rączki, nóżki, brzuszek.


I jeszcze w buźce mi masaż robi. Jakoś się nie denerwuję za mocno. Ciocia Basia powiedziała, że dobrze byłoby, abym odbył taki turnus rehabilitacyjny z sensoryki.  Tam jest podobno bardzo dużo przyrządów do usprawniania. Są duże piłki, drabinki, materace – takie dziwne i fajne przyrządy. No, bo ja mam tą rączkę prawą krótszą, i nóżkę prawą taką słabą. Nie umiem koordynować wielu ruchów . Jak mi na przykład tak sama podskakuje lewa rączka i bark, no to prawa nie podskakuje i wyglądam taki wykrzywiony i zgarbiony. To wszystko z tego stresu, co mam w główce i wszędzie. Bo ta półkula mózgu jest uszkodzona i trzeba ją „naprawić”. Może uzbieramy pieniążki i na taki turnus będę uczęszczał…Jakby tak było można, no to ja bym nawet na kilka dni odkręcił swoją główkę, dał do zreperowania i potem bym był zdrowy. Ale tak nie można….Będę dalej pracował tak, jak mi każą….to dla mojego dobra chyba jest…czy jakoś tak…Wiesz Boziu, tak sobie nieraz rozważam, że te najgorsze dni w moim króciutkim życiu są już za mną, że ten trud w moim kształtowaniu daje efekty…i że wkrótce nadejdzie dzień, kiedy moja główka uwolni się z tajemniczego kokonu…Uwolnię moje myśli i już nie będę taki zupełnie INNY…Wyfrunę z tej szklanej kuli jak motylek i będę latał tylko w jednym, WASZYM, zdrowym świecie…Opanuję swoje lęki, emocje …Będę widział, słyszał i mówił poprawnie…Nic nie zakłóci tych prawidłowych doznań . Dźwięk, obraz przed oczkami…moje ruchy niekiedy dziwne…to wszystko się unormuje. No, bo ja w tym roku przecież kończę 5 lat. Jestem już prawie dużym chłopcem…Dużym…i tak bym chciał być zdrowym…Czy to się nazywa MARZENIE ????, no to ja mam takie marzenie właśnie…

Kubuś

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=TRl2Xb-0Gs4[/youtube]

PS. Z CAŁEGO SERCA DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA KAŻDE SŁOWO WSPARCIA, MYŚL  O MNIE..DOBRE LEKI PLUS WIEDZA, ŻE TYLE OSÓB CIEBIE WSPIERA – TO KOKTAJL , KTÓRY MOŻE TYLKO POMÓC…I POMÓGŁ…

JESZCZE TROSZKĘ „POŻYJĘ”….DZIĘKI TOBIE I TOBIE…DZIĘKUJĘ…DŁUG WDZIĘCZNOŚCI ODDAM Z NAWIĄZKĄ…

BABCIA  KUBUSIA

 

„PRZEBUDZENIA”-UŚPIONYCH MÓZGÓW..

1 Comment

Chory mózg to INNOŚĆ, to tajemnica…dziwna, niepojęta, traumatycznie magiczna. Schorzenie mózgu było, jest i będzie tematem aktualnym nie tylko w kręgach naukowych, medycznych. Jest tak często inspiracją dla twórców literackich, którzy opisując fakty z dozą delikatnej fikcji tworzą dzieła…Dzieła, które wzruszają słowem pisanym…Z czasem ktoś nakręci film, dalej i on staje się hitem. Ta inność okazana oczyma twórców,ubrana w piękny przekaz musi wzruszyć…Wiem, że największe „ twardziele” oglądają filmy obyczajowe z chusteczką…ocierają łzy…

Bo INNOŚĆ, UŁOMNOŚĆ wzrusza???? Tak. Wrażliwość, która drzemie w każdym z nas czeka na ten choćby jeden moment w życiu, żeby się uzewnętrznić…i nie wstyd tej łezki uronić,…dlaczego??? to też wola mózgu Twojego-  Twojego, mojego..

Jeden z piękniejszych filmów, który oglądałam oparty częściowo na faktach autentycznych, częściowo na fikcji to „ PRZEBUDZENIA”- amerykański film obyczajowy z 1990 roku na podstawie książki Olivera Sacksa.

Rok 1920  zrodziły zagadkową chorobę – śpiączkowe zapalenie mózgu.

Chory zapadał w stan katatonicznego bezruchu w sferze fizycznej, jak i psychicznej.

Istoty, które prowadziły swoje życie w różnych obszarach nagle zastygały w bezruchu…Serca pracowały, mózg –choć śpiący żył…Ludzie manekiny…bez kontaktu z otoczeniem. Pacjentów umieszczano w zakładach psychiatrycznych, gdzie spędzali kilka, kilkadziesiąt lat swojego życia…Często Rodziny wykończone czekaniem na ich przebudzenie pozostawiali ich pod opieką personelu szpitalnego… Skreślali  matkę, ojca, syna, córkę ze swojego życia…Ile czasu można czekać…ile sił starczy na trwanie obok KUKŁY ???? Żywej Kukły, bo to nadal był człowiek. Człowiek ze swoją tożsamością. Miał imię, nazwisko…żył…Inaczej żył od swoich bliskich…tajemniczo, dziwnie…Był, a jakby jego nie było. Film obrazuje przypadki 20 pacjentów umieszczonych w szpitalu w Bronx .

Nastał rok 1969 …do szpitala trafił człowiek wyjątkowy. Lekarz, naukowiec…PRZYJACIEL CIAŁ I SERC…Swoje życie poświęcił tym słabszym. Każda sekunda, minuta koncentrowała się na rozmyślaniu, jak tym ludziom pomóc…Takim był dr Malcolm Saper.

Widok chorego był bardzo przykry. Dysfunkcje fizyczne skutkowały całkowitym pozbawieniem możliwości poruszania każdym gramem ciała…Uniesiona ku górze ręka pozostawała w takim położeniu do chwili, kiedy ktoś z boku ją przemieścił. Zgięty palec, otwarte oko…każdy milimetr był posłuszny tylko osobie z boku. Za tych ludzi pracowały w pełni czyjeś mózgi. Nowy lekarz tak bardzo pragnął wybudzić swoich pacjentów. Szukał pomocy w gronie chemików, fizyków. Chciał zaaplikować lek, który „wyrwie ze snu”.

Przepiękna gra wszystkich aktorów. Wybitna, cudowna gra głównych bohaterów przez Roberta De Niro i Robina Williamsa w sposób tak rzeczywisty, autentyczny przekazuje obraz walki…walki z czasem. Niezwykły dar lekarza, jego wiara…i SUKCES…udało się. Dobierane leki – eksperymenty i wybudzenie jednego z pacjentów…..potem kolejnych. Chorzy spali 20, 30 lat…Chwila, w której ich mózg zasnął nie zatrzymała otaczającego świata…Inna uroda, moda, muzyka,..inny świat…Każda postać inaczej czerpała radość z podarowanego życia po raz drugi…Byli szczęśliwi,…ale i wystraszeni…mieli bliskich, którzy trwali u ich boku te wiele lat…albo byli wybudzeni i samotni. Świat o nich zapomniał, oni nie znali nowego świata…

Smutno i tragicznie kończy się ta opowieść…Lek nie działał zbyt długo..Utrzymywanie pacjentów w PRZEBUDZENIU trwało kilka dni, miesięcy, w niektórych przypadkach lat..I ponownie powracali do swojej krainy … katatonicznego bezruchu. Żyli, a jakby ich nie było…Ta dłoń uniesiona ku górze , i to oko otwierane z woli i z udziałem osób trzecich…

Historia niezwykła, jakże prawdziwa. Tysiące pytań nasuwających się po zrozumieniu tragedii osób uwięzionych w swoich ciałach niczym kukiełki…

Wiara czyni CUDA…przeogromne dążenie do celu i chęć dojścia do METY —-musi się udać.

Bywają porażki, które bardzo bolą…ale podejmuje się kolejne próby, „łapie” nowe myśli i nadal szuka drogi wyjścia…

Mózg…ot, cała jego tajemnica…Któraś z komórek nakazała sen…i nastało wyłączenie, …bo tak chciał mózg. Nie…on nie pozwolił odejść na drugi brzeg…z ciałem i duszą…Nakazał czekać wiele lat na ten moment…Moment różny i przeznaczony dla każdego w innej formie, wymiarze….

AUTYZM…to też chory mózg. Mózg AUTYSTY nie śpi. Jest tożsamy ze zdrowym. Potem odchodzi w inną przestrzeń i wraca. Autysta żyje na pograniczu dwóch światów…

Po co się o niego walczy,…dlaczego tak bardzo dąży terapiami do wyrwania chorych, dalej ustawienia  na pewnym gruncie….Dlatego, że życie na huśtawce bardzo męczy. Autysta nie wie, w którym momencie przejdzie z jednego brzegu na drugi brzeg świata. Autysta nie wie, który świat jest tym prawdziwym..JEGO światem…Mózgi AUTSTÓW pracują chaotycznie…trzeba nimi sterować, by przywracać równowagę. Trzeba pomóc trwać w jednym i drugim świecie….

Czy to się kiedyś komuś uda….czy świat nauki zatrzyma te huśtawki ??????

TAK…trzeba mocno wierzyć, że tak. Każdy ma inny mózg…każdy ma inne doznania, potrzeby. Choćby 100 na 1000 AUTYSTÓW, co rok określiło swój kierunek, drogę świata, którą chce iść, a my Jemu pomożemy – chórem krzykniemy, że nastał postęp,…że wiara czyni CUDA…A kiedy jest wiara…obok czuwa nadzieja…ONA ODCHODZI OSTATNIA…

 

PS. Mogę na „chwilę” zniknąć z tymi swoimi blogowymi zapiskami…na chwilkę, albo trochę dłużej.

Tym razem ja jestem w trakcie diagnostyki…”Twardziele” słabną….Zbyt duże tempo, kolejna próba?? ..Może tylko leczenie ambulatoryjne…może też łoże w hotelu bez gwiazdek zwane ” SZPITALEM”…Pokornie czekam na kolejne wyniki…i mam nadzieję, że wkrótce mnie „zreperują”..Mam NADZIEJĘ…bo przecież ona odchodzi ostatnia…

„Jesteś potrzebna,
żeby wciągnąć Boga w jeszcze jedną
beznadziejną sprawę.
Potrzeba twojej udręki,
żeby Jezus nad kimś zapłakał.
Potrzeba niedołęstwa,
by uruchomić Moc.
Potrzeba twojej miłości,
żeby zapłonął ogień”.

Wierzę w sens tych słów…pewnie jestem jeszcze potrzebna…i wkrótce odzyskam siły….

BOŻE…SŁYSZYSZ…TAK BARDZO TYM RAZEM O SIEBIE PROSZĘ. O SIEBIE, ABY PONOWNIE ODDAWAĆ SWÓJ DŁUG…