Miesiąc: Październik 2010

SPOWIEDŹ KUBUSIA C.D.

No Comments

Boziu, jutro WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH. To taki dzień, kiedy idzie się  na cmentarz i pali lampki na grobach tych, co już ich zabrałeś do SWOJEGO DOMKU. Dwa lata temu, kiedy  nikt jeszcze nie potwierdził , że mam AUTYZM rodzice zabrali mnie ze sobą. Jak ja krzyczałem na tym cmentarzu, uciekałem . Tak bardzo bałem się tłumu ludzi. Lęk przed takimi skupiskami jest dla mnie okropny. Jakbym widział same wrogie postacie, a każda z nich mówiła innym głosem. To jeden z elementów mojego schorzenia, ale o nim jeszcze nikt nie wiedział. Pewnie wszyscy wokół myśleli o mnie , że jestem okropnie kapryśnym dzieckiem. Nie dałem się dotknąć mamusi, tatusiowi, babci , tylko biegłem przed siebie , jak najdalej od tej wrzawy.To było straszne przeżycie dla mnie i moich bliskich. Przyszli na cmentarz, żeby postać przy grobie moich pradziadków w skupieniu. Nie mogli mnie utrzymać, aż moja ciocia Mila i dziadek zabrali mnie stamtąd.Dopiero w domku u babci Tosi się wyciszyłem . Byłem tak zmęczony, że zaraz zasnąłem wtulony do mojej babci. Było im wszystkim smutno, że tak się zachowałem, ale ja tak nie chciałem. To ludzik z autystycznego świata mnie pokonał…i ciągnął na siłę do swojej krainy…tej brzydkiej, z której chcę wyjść na zawsze.

Teraz jestem  spokojniejszy. Rodzice zaryzykują i zabiorą mnie ze sobą . Jak mnie to „COŚ” chwyci – wyjdą ze mną. Muszę drobnymi kroczkami pokonywać swoje fobie, a jest ich baaaardzo dużo.

W tygodniu Mamusia jechała do takiego dużego sklepu . Mówiła mi, że jedziemy po znicze i kwiatki dla dziadka Janka, moich pradziadków …i wiesz co Boziu….jak tak słuchałem o tych „dziwnych prezentach” poprosiłem…”Mama, dla babci TOSI kupimy też lampke…”.

Mamusia  spojrzała na mnie, na ciocie Milcie i wujka Grzesia, potem się uśmiechnęli….i wszyscy mi tłumaczyli, że te znicze to pali się na grobach, a babci Tosi nie trzeba jeszcze kupować tego światełka. Dużo z tego nie zrozumiałem, ale moja babcia Tosia cieszyła się, że o niej pamiętałem……

Ja się cieszę, że coraz więcej rozumiem. I cieszę się, że coraz ładniej mówię. Jeszcze wiele pracy mnie czeka, ale postępy – to też światło w tym moim tunelu, takie duże światło. Może już w przyszłym roku będę mówił pełnymi zdaniami , przestanę się bać i nie będę niegrzecznym chłopcem…

Składam swoje rączki do Ciebie Boziu i tak po swojemu proszę, żeby Wszystkie duszyczki tam z góry, z nieba czuwały nade mną. Żebyś wysłuchał mojego dziadziusia, prababcie , pradziadków , ciocie i wujków , bo Oni na pewno Ciebie proszą, żebym był zdrowy. Oni są tak blisko Ciebie, w Twoim Domku i pewnie śpiewają najpiękniej jak potrafią ….no to Ty ich słuchaj – dobrze…

Jak duszyczki mnie widzą , albo słyszą to im mówię …..ja kiedyś poznam historie Waszego życia. Poznam z opowiadań, które przekażą moi rodzice , babcie, dziadek. Zrozumiem wszystko…..teraz jeszcze nie potrafię. Bardzo się staram , ale do pełnego sukcesu długa droga.   Pokonam ją….muszę !!!!!!!!

KUBUŚ

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=hIAWMg2t7rU[/youtube]

ANIOŁKU….TWÓJ SZCZERY UŚMIECH WIDZĄ WSZYSCY….TUTAJ , I TAM , W NIEBIE. UŚMIECHAJ SIĘ , NIE SMUĆ NIGDY…

TY BYŁEŚ, JESTEŚ I BĘDZIESZ ZAWSZE NASZYM SKARBEM, KTÓRYM BOZIA NAS OBDAROWAŁA.

PODAJ RĘKĘ SŁABSZYM..TO PROSTE.

No Comments

Każdy miesiąc w roku ma swój urok. Dziesiątki wspomnień tych miłych, jak i smutnych przeżyć naszych dni odnoszą się do dat…wyrwanych kartek z kalendarza. Coś , kogoś pożegnaliśmy, na coś, na kogoś czekamy….marzymy świadomie , albo w ukryciu o wydarzeniu, które chcielibyśmy przeżyć.

Nadchodzący listopad , to pewnie najbardziej melancholijny miesiąc w roku.

Przyroda objawia jakby cały smutek , który wije się przez pozostałych 11 miesięcy.

Jeszcze nie dawno przepiękne barwy liści na drzewach, krzewach cichutko wołały…zobacz, świat jest taki kolorowy. Ciesz się tą chwilą, bo za kilka dni już opadniemy…i my odsłonimy szare sceny naszego życia. Staniemy się zdeptanymi  fragmentami przyrody…a nasze barwy …zapomnisz o nich . Drzewa, które dały nam życie będą suchymi badylami , nie przyciągną Twojego wzroku , nie zachwycą urokiem, będą smutne…nijakie.

W listopadzie też powracamy myślami do chwil spędzonych z tymi, co odeszli na drugi brzeg. Zatrzymujemy się w zadumie nad przeszłością, analizujemy miniony czas.

Nasz mózg potrafi odtworzyć odległe zakamarki przeszłości. Kojarzysz sytuację, kiedy Twoja Matka w kolorowym fartuszku wkładała ciasto do pieca, czujesz zapach bigosu i chleba?? Sama myśl o tym pachnącym życiem domu rysuje grymas uśmiechu …Przypominasz sobie powroty Ojca z pracy? Często pewnie zmęczony zasypiał w fotelu trzymając w dłoniach gazetę…Chodziłeś cichutko po mieszkaniu, nie chciałeś przerwać drzemki. Szanowałeś  ojca, matkę. Przypominasz sobie dobroć babci, dziadka…sadzali Ciebie na kolanach, nucili piosenki, czytali bajki. Potem zabierali na długi spacer…kupowali lizaki, lody….mogłeś opowiedzieć dziadkowi o swoich planach na przyszłość. Zostaniesz żołnierzem , albo pielęgniarką. Oni utwierdzali Ciebie w przekonaniu, że to słuszna decyzja.

Zamykam oczy i odtwarzam sobie każdy szczegół, który przypasowuję do danej sytuacji.

Pamiętam Ojca….wysportowany, wysoki mężczyzna. Całe życie ciężko pracował zapewniając nam środki na utrzymanie, kształcenie. Przekazywał niekiedy bez słów wartości, które musimy pielęgnować…Kiedy nagle stracił przytomność, lekarze zabierali Jego do szpitala zmienił się…był taki mały, bezbronny na składanych noszach…Odszedł po kilku godzinach reanimacji. Trauma długo targała mój umysł….dlaczego bez słowa pożegnania, dlaczego tak szybko…bardzo bolało.

Zostały moje dzieci, mąż,  najdroższa Matka, teściowie, rodzeństwo, rodzina bliższa, dalsza, Przyjaciele…ale przy stole nie siedział już ojciec. Tęskniłam za nim i tęsknię.Potem niczym lawina Bóg zabierał do siebie kochane osoby tak zupełnie niespodziewanie.

Teść, teściowa, brat, bratowa…kilkoro Przyjaciół. Dlaczego ONI, dlaczego bez pożegnania i wszyscy tak nagle…Noszę ich Wszystkich w swoim Sercu i nie zapomnę nigdy.

Z Mamą żegnałam się najdłużej….i to był najtrudniejszy okres w moim życiu.

Wiedziałam, że nie ma drogi wyjścia, ta droga prowadzi tylko w jednym kierunku…kiedy się zakończy JEJ pielgrzymka ????? dnie i noce to wsłuchiwanie się w rytm bicia SERCA MATKI. Każdy oddech mógł być tym ostatnim. Całowałam Jej spracowane dłonie…zarzucałam na szyję Jej bezwładną rękę….niczym mała dziewczynka wtulałam się w Jej piersi….Chciałam jak najdłużej czuć to ciepło….MATCZYNE CIEPŁO.

Traumę po JEJ odejściu przechodziłam bardzo długo. Trwa  po dziś dzień, a ja na siłę oddalam to beznadziejne uczucie bólu. Tak lżej.

I czym różni się życie człowieka od życia części przyrody….Człowiek nie gubi barwnych liści , nie objawi swojego  wnętrza ponownie, ODCHODZI NA ZAWSZE..

Drzewa , krzewy umierają na chwilę. Wiemy, że za kilka miesięcy ten suchy badyl obsypią piękne pąki kwiatów, pojawią się liście…koło zatoczy się niczym wskazówka zegara. Znów będzie pięknie . Człowiek pozostawia po sobie pamięć….to są te kolory, które malował całe swoje życie.  Człowiek dobry, szczery , szlachetny zostanie w naszych umysłach jako postać , o której nie wolno zapomnieć, którą przywołujesz jako autorytet  na swoim szlaku. Osoba, która izolowała się od innych , żyła swoim życiem, nie była wrażliwa….wywyższała swoje JA z różnych przesłanek – na drugim brzegu też będzie sama…JEJ barwa , aura pozostała szara . Odtrącała może przyjazne dłonie i sama swoich nigdy nie podawała…Ot smutna rzeczywistość…

‘ KOCHAJMY LUDZI, TAK SZYBKO ODCHODZĄ”…piękne motto.

-Dawaj swoją miłość , cały jej potencjał innym, póki masz siły .

-Ciesz się z każdej spokojnej minuty, w której trwasz.

-Pomóż podnieść się temu, który upadł…jego dłoń może być brudna…to nic, z Twoją pomocą będzie miał motyw do zmycia brudu.

-Otrzyj każdą najmniejszą łzę na twarzy drugiego człowieka….Twoja chusteczka oddali Jego smutek.

-Domagaj się swoich praw stanowczo….stanowczo też domagaj się praw dla słabszych.

-Poczucie swojej bezradności znoś z pokorą…zadbaj, aby ten słabszy nie czuł się bezradnym, nie zwątpił w siebie. Twoja siła i jego wdzięczność pozwolą i Tobie pokonać bezradność.

– Nie rań nikogo bezzasadną krytyką, nie oceniaj ludzi pustymi słowami, które zasłyszałeś od osób postronnych. Plotka może zabić niewinnego człowieka.

– Zauważaj w życiu rzeczy małe….one niosą najwięcej radości. Wielkie sukcesy mogą wpłynąć, że staniesz się próżny…nie warto.

DASZ RADĘ IŚĆ SWOIM SZLAKIEM Z TYMI WARTOŚCIAMI….TO TAKIE PROSTE, NIC NIE KOSZTUJE.

A kiedy znajdziesz się na zakręcie to wszystko ,co dałeś innym zostanie Tobie oddane.

Ktoś wyprowadzi Ciebie na prostą , dojrzysz swój  promyk i pójdziesz dalej .

Te wartości chcę przekazać swojemu wnukowi. Tak bardzo wierzę, że doczekam dnia, kiedy je pojmie. Postępy Kubusia, o których pisałam to NASZA PRZEOGROMNA RADOŚĆ, która pojawiła się tak nagle.

‘PRZESZŁOŚĆ JEST HISTORIĄ, PRZYSZŁOŚĆ TAJEMNICĄ, TERAŹNIEJSZOŚĆ DAREM”.

Obecne dni są tym darem, który niesie kolejne nadzieje. Może za czas jakiś pojęcie AUTYSTYCZNY KUBUŚ stanie się historią…może mój MOTYLEK ZGUBI KOKON, KTÓRY TARGA JEGO UMYSŁ…WIERZĘ, ŻE TAK.