Witamy w Nowym Roku

3 komentarze

10904231_10202142340879173_1300999065_n

Wchodzimy w kolejny rok wzbogaceni o bagaż doświadczeń z lat poprzednich. Ponownie przepraszam za brak systematyczności w dodawaniu wpisów.

Co u Kubusia? – nadal terapie , praca, ćwiczenia usprawniające pracę umysłu.

Pokonalibyśmy swobodnie kolejne odcinki życia, gdyby nie pochodne zaburzenia, choroby, które tłumią wspólną radość.

Do infekcji, nawracających stanów zapalnych krtani przywykliśmy, bo one pojawiają się od lat.
Pod koniec września Kuba dostał wysokiej temperatury. Lekarka stwierdziła zwyczajny wirus, który powinien ustąpić po kilku dniach. Temperatura opadała, ale nie ustabilizowała się. W trakcie kontrolnej wizyty lekarka „wyczuła” znaczne powiększone węzły chłonne na szyi.
Rozpoczęła się diagnostyka. Wyniki z badania krwi, moczu kierunkowały, że w organizmie toczy się ostry stan zapalny. Konsultacje z wieloma specjalistami miały przybliżyć organ, który jest zainfekowany. Kuba przeszedł cykl badań od stomatologa, urologa, laryngologa, innych lekarzy.
W zeszłym miesiącu trafił na oddział Onkologii i Hematologii. Bardzo szczegółowe badania z krwi, USG węzłów chłonnych, które są znacznie powiększone w wielu miejscach, guzek na klatce piersiowej. Obecnie lekarze obserwują właśnie węzły chłonne.  Badania miały wykluczyć całkowicie, że nie jest to powód do wielkiego niepokoju.
Niestety, utrzymujący się cały czas stan podgorączkowy, poty, utrata masy ciała i te zgrubiałe, obrzęknięte węzły.

Lekarz powiedział, wprost, że diagnostyka prowadzona jest do ustalenia, czy i jaki to nowotwór atakuje Kubusia.

27 stycznia 2016 r. będzie miał powtórzone raz jeszcze wszystkie wyniki, wraz z USG węzłów, co pozwoli na ostateczną diagnozę.
Nie dopuszczam do siebie myśli, że mój Kubuś może być tak ciężko chory. To „pielgrzymowanie” od lekarza, do lekarza, czekanie i czas…
Wierzę, że nie jest to żaden chłoniak, szpiczak, białaczka. I niech tak pozostanie.
Przeszliśmy wiele, przejdziemy i ten odcinek. Wierzę, że te wszystkie zmiany na węzłach ustąpią. Tylko daty nie znamy.

Wierzę, że mój cudowny Kubuś wszystko pokona, a obecna sytuacja jest jakimś złym snem, z którego się obudzimy.
Trzeba prowadzić normalne życie. Ciężka zaduma, rozmyślanie, domysły – w takim rozchwianiu siły odpłynęłyby całkowicie, a ich potrzeba najwięcej.

3 komentarze to “Witamy w Nowym Roku”

  1. Jestem mamą 6-letniego autystycznego Tomka , dawno temu trafiłam na pani blog w trakcie poszukiwania info na temat autyzmu . Pięknie pani pisze i podziwiam to oddanie i miłość do wnuka . Trzymam kciuki żeby Kuba wyzdrowiał .

Dodaj komentarz