CHOROBA ATAKUJE ZNIENACKA..

9 komentarzy

Przepraszam Was Wszystkich za moje milczenie. Nie odpowiadam na e-maile, nie odbieram często telefonów…Dopadł mnie hiper  „wróg” i powalił totalnie . Walczę od piątku z wysoką temperaturą, okrutnym kaszlem. Antybiotyki zaczynają dyskretnie „wygrywać”, za to siły odeszły daleko.

Jestem odizolowana od  wszystkich , wszystkiego…Boże, nie mogę widzieć Kubutka, córki, zięcia, siostry, bliskich . Broniłam się przed pobytem w szpitalu, leżę w domu…Mam tyle pracy, spraw do załatwienia, a tutaj taki strzał . Cóż, ja już dawno nie pytam dlaczego znowu ja, ile jeszcze… Czekam pokornie i błagam Boga o stabilizację, powrót do zdrowia.

Odrobię wszystkie zaległości , tylko troszkę się wzmocnię…Jeszcze żyję!! Zmęczona czekam na zdrowie, które zabłądziło i wrócić nie chce..Przytulam Was Wszystkich bardzo, bardzo mocno. Za kilka dni – wierzę, wzmocnię się ..MUSZĘ !!!

 Jak dobrze być Dziadkiem, Babcią …

Mój Dziadek ma już 99 lat i jest dla mnie najważniejszą, najbardziej stabilną i kochającą mnie bezwarunkowo osobą na świecie. Jest dobrym duchem i ostoją mojego dzieciństwa. Stary szlachcic zawsze szanujący innych, pogodny, otwarty na świat, uśmiechnięty i dobrze wychowany, o wielkiej kulturze osobistej. Osobowość wysokiej klasy. Deklamował mi „Ballady i romanse” i „Pana Tadeusza” zamiast bajek, podśpiewywał stare ludowe i patriotyczne piosenki, zawsze znalazł ciekawy temat do miłej rozmowy ze mną jako pięciolatką, czy do konwersacji przy stole. Jest wzorem spokoju i uczciwości, cieszenia się życiem i pogodzenia z rzeczami niemożliwymi do ominięcia. 

Dziadek uczył mnie radości i zaufania ludziom. Dzięki niemu chciałam poznawać świat i pokochałam czytanie książek. Przez swoją osobowość i swoją miłość sprawił, że chciałam wiedzieć, rozumieć, słuchać, być z ludźmi i z nadzieją czekać na to, co mnie jeszcze spotka w życiu. Pokazywał mi świat, opowiadał o przyrodzie, rozpoznawał ptaki po głosie. Z Dziadkiem przy boku widziałam żywego jelenia i siedziałam w wykrocie gdzieś w Karkonoszach. Gdy się denerwowałam i płakałam nie pouczał, nie mówił nic, tylko kiwał głową i siadał obok. Krzyżyk z modeliny, który zrobiłam w przedszkolu, do tej pory powykrzywiany i zakurzony wisi nad Dziadkowym łóżkiem. Teraz już Dziadek mało co słyszy, nie ma sił na długogodzinne wędrówki, a kanapki trzeba mu kroić na mniejsze części. Ale ma ten sam uśmiech i ten sam spokój. To wciąż mój najukochańszy, niezastąpiony Dziadek, do którego chce się tłuc pociągiem przez 8 godzin w jedną stronę, żeby posiedzieć razem przez pół dnia i położyć głowę na Dziadka ramieniu.

Kilka lat temu widząc mnie z Dziadkiem na spacerze, jedna z pań w parku zachwyciła się, jaka dobra ze mnie wnuczka. Ale to nie tak. Ja po prostu mam dobrego Dziadka 🙂 – AUTOR NN

Ulotka tylProszę jeszcze o jedno, bardzo proszę..Podaruj Kubusiowi swój 1% podatku

9 komentarzy to “CHOROBA ATAKUJE ZNIENACKA..”

  1. Mnie też ostatnio brakuje sił i zdrowia….za dużo stresu i nerwów.Ale jak tu być spokojnym i opanowanym….skoro życie pisze nam czasami tak okrutny scenariusz.Damy radę pani Gosiu….musimy.Szybkiego powrotu do zdrowia.Pozdrawiamy.

  2. Gosiu zdrowiej bo Mały pewnie nie może się doczekać. Zapraszam na borysekdzielny.bog . Nikodem – chłopak mojej córki walczy o życie po przeszczepie. Bardzo dzielny Wojownik….Ty dużo możesz, pogadaj z KIMS na górze …

  3. Dobry wieczór Pani Babciu :)Trafiłam na pani blog dziś przypadkiem, ze wzruszeniem czytałam każde zdanie, w temacie tak mi bliskim. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz