AUTYZM, USPOKOIĆ UMYSŁ …

Zapiski z kart KSIĄŻKI ” AUTYZM, CHAOTYCZNY TANIEC UMYSŁU

Uspokoić umysł

Gdyby tak można było uspokoić umysł. Gdyby tak można było poukładać komórki odpowiedzialne za wszystkie funkcje w odpowiednie miejsca. Gdyby można było… Teraz nie ma na to szans. Skalpel, ingerencja w ten „silnik” organizmu, nie przyniesie efektu. Naukowcy, medycyna pracują intensywnie. Efektów tej pracy, niestety, jeszcze brakuje. Czekamy. Pokornie czekamy.Most — przepaść — kolejny most. To droga chorego na autyzm. Idzie prawidłowym szlakiem — widzi, słyszy, śmieje się, ma apetyt, słucha twoich słów. To to most nas, zdrowych. Nieoczekiwana przeszkoda — pustka, bagno, grząski grunt, przepaść. Przechodzi na drugi most. Ten zwany autyzmem. Każdy dotknięty tym schorzeniem odbiera swoją tajemnicę inaczej. Bodźce odbierane z krainy autyzmu potęgują w różny sposób, z różnym nasileniem. Oczy zaczynają iskrzyć swoim blaskiem, albo stają się mleczne. Kiedy iskrzą — zbliża się lęk, słyszymy krzyk, pobudzenie trwa. Mleczne oznaczają to apatię, zamknięcie się w sobie, ciszę. Oczy Kubusia coraz częściej potrafi ą zajrzeć w nasze. Jeszcze kilka miesięcy temu jego wzrok patrzył ciągle obok. Ostatnio napady agresji są bardziej łagodne, trwają krócej. Pozwoliły odpocząć Kubie, ale nade wszystko córce. Już od kilku dni nie musiała znosić traumatycznych obrazów z udziałem swojego dziecka. Obrażenia ciała, które z pokorą przyjmuje z niczyjej winy, z pobudzenia Kubusia, zabliźniają się. Matka zapomni o bólu, to całkiem naturalne. Te dwa mosty i przepaść, w którą wpada, ni zrozumieć, ni pojąć się nie da. Gdyby tak można było uspokoić umysł. Gdyby można było…

Autyzm — zrozumieć sens życia

Każdy kolejny dzień jest wyzwaniem dla nas samych. Trzeba marzyć i wierzyć, że po ogromnych trudach zaświeci słońce. Życie bez marzeń, wiary na ich spełnienie jest puste, całkowicie bezsensowne. Nie, nie można sobie stawiać zbyt wysokich poprzeczek, bo się poobijasz. W każdym jest wiele sił, a im więcej wyzwań podjętych, przetrwanych, tym mocniejsza jest choćby nasza psychika. Co by było, gdyby Kubuś nie został w porę zdiagnozowany? Zawsze odsuwam od siebie to pytanie. Scenariusz kolejnych dni byłby okrutny. Rozbudowana terapia pozwala dziecku rozumieć rzeczywistość. Tak dużo już potrafi . Każda nowa informacja jest wielokrotnie powtarzana tak, aby ją zapamiętał. Wykonywanie poleceń już nie rodzi w nim tak wielkiego buntu. Córka, zięć przez ten czas pracy z terapeutami nauczyli się funkcjonować u boku dziecka, któremu tajemnice naszego świata trzeba wpajać systematycznie. W tym zaburzeniu czas biologicznego rozwoju zmysłów jest okupiony ciężką pracą. Rówieśnicy Kubusia komunikują się z otoczeniem w prosty sposób. Mowa — tak bardzo ważna forma komunikacji — jest u nich wykształcona. Kubuś jeszcze nie mówi samodzielnie, nie wypowiada zdań z sensem. Jego kontakt słowny, to nadal echolalia. Powtarza słowa z użyciem głosek, które potrafi wypowiedzieć. Wiele spółgłosek jeszcze jest niezrozumiałych, stąd też słowa mało wyraźne. Iskierka zaczyna podejmować zabawę samodzielnie improwizując scenki. To przeogromny skok do przodu. Trzymając w rączce autko podjeżdża do samochodu ustawionego z boku i przedstawia się: „Cześć, mam na imię Kubuś, a ty?”. Sam sobie odpowiada, np. „Henio. Pobawimy się?”. W odpowiedniej sytuacji powie: „proszę”, „dziękuję”, „przepraszam” czy „dziękuję, nie trzeba”. „Dobrze, zgoda”, „wybaczam ci” — przepiękna tonacja głosu i to magiczne dostosowanie. To są spełnione marzenia rodziców Kubusia, nas wszystkich bliskich. To radość, której nie potrafi ę opisać słowami. Nadal oczywiście pojawiają się wyłączenia, ataki histerii. Czas i wielość tych scen zrodził w córce siły, cierpliwość i ogrom optymizmu. Ciężka praca rodzi owoce. Dojrzewają w cieniu łez, wzruszeń i bezsilności. Owoc tak żmudnie pielęgnowany ma inny smak. Jest jedyny i niepowtarzalny. Pachnie życiem, pachnie dzieckiem. Własnym dzieckiem, które tak nagle zniknęło ze swoimi myślami. Niczym najlepszy ogrodnik to ziarnko trzeba cały czas pielęgnować, wzmacniać. Nie można dopuścić już nigdy, aby którakolwiek część zdrowa ponownie usychała. Zanim wyrośnie choćby krzew obsypany tymi owocami, przejdzie nad nim pewnie nie raz potężny kataklizm, który roślinkę stratuje. Troskliwy ogrodnik nie dopuści jednak, aby rany bolały zbyt mocno. Sens życia to sprawić, aby z tego ziarnka wyrosło zdrowe drzewo. Rośnie — przyjęło się. To ogromny sukces.

Dziękuję, Kubusiu, za Ciebie…

Kiedy jest mi smutno — jesteś ze mną.

Kiedy słabnę — podajesz mi rączkę.

Kiedy choroba puka do mojego wnętrza — odganiasz ją.

Kiedy jestem bardzo zmęczona — dodajesz mi sił.

Kiedy wydaje mi się, że upadnę — podtrzymujesz mnie.

Kiedy chmury krążą nade mną — rozganiasz je uśmiechem.

Kiedy miałabym w coś zwątpić — nie pozwalasz.

Kiedy traciłabym nadzieję — przywracasz ją.

Kiedy łzy wzruszenia zraszają mi twarz — osuszasz je tak

delikatnie.

To więź Aniołku, która jest tak magiczna. Myśl o Tobie nie

opuszcza mnie na minutę.

Jestem ciągle z Tobą. Noszę Ciebie Synku w moim zmęczony

sercu.

Twoja Inność — kocham ją, bo jest TWOJA.

Twoja ciężka praca nad sobą— podziwiam ją.

Twój ból — staram się przejąć na siebie.

Twoja szczerość, niewinność — jest dla mnie darem.

Twoje spojrzenie, błysk w oczkach — jest moim światłem.

Twoje błądzenie w dwóch światach — boli mnie.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=U2HgnHWzzAQ[/youtube]

JUŻ ZDROWSZY JESTEM TROCHĘ. STARAM SIĘ MOCNO O TO ZDROWIE MOJE. PRZECIEŻ ŚWIĘTA ZA KILKA DNI SĄ, ZAJĄCZEK BĘDZIE CHODZIŁ, I MOI BLISCY PRZYJADĄ…NIE MOGĘ BYĆ CHORY BARDZO. DAM RADĘ?? PEWNIE, ŻE DAM…

4 komentarze


  1. Cieszę się z tych sukcesów razem z Wami i przytulam mocno, mocno

    Odpowiedz

  2. Kochany Kubusiu DASZ RADE!!!!! Otoczony miłościa i zrozumieniem dasz rade!
    Kochana Babciu Kubusia gdyby tylko miłość mogła leczyc uleczyłabys caly świat … Pozdrawiam serdecznie !!!!!!!!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *