AUTYZM KUBUSIA…

Cześć, to ja Kubuś

To nic nowego, znowu chory jestem. W szpitalu byłem, ale mnie nie zatrzymali. Dostałem zastrzyk, jakieś niesmaczne kropelki i antybiotyk. Dobrze, że mi znowu tego sterydu nie dali. Po nim wszystko mnie pobudza. Tak mnie coś zaatakowało, to przeziębienie, czy co? Miałem wczoraj 40 stopni gorączki, kaszel, katar. I bolał mnie brzuszek. Wszystko mnie bolało mocno. Potem przestało.  Słaby byłem i tylko spać chciałem. Taki jakiś biały się zrobiłem, jak ta mąka, co z niej Mamusia ciasteczko piecze. I sine oczy, jakby mnie ktoś uderzył. Najpierw zachorowała babcia moja. Miała do mnie przyjechać, ale leżała w łóżeczku swoim i nie chciała mnie czymś zarazić. Wirusem takim. No to się sam „zaraziłem”. Mamusia całą noc przy mnie siedziała znowu. Już takiej wielkiej gorączki nie mam. Boziu, tak bym chciał, żeby te infekcje gdzieś sobie poszły daleko. Na koniec świata może niech idą. Wiesz, jak to ciężko jest ?? Ten autyzm, to już mam i on nie odejdzie nigdy. A infekcje ??  Znowu muszę leżeć  . Albo mi się umysł splącze, albo leżę . Nic z tego nie rozumiem. Lubię być zdrowym chłopcem. Bawić się nawet samiutki. Z Mamusią, Tatusiem i tymi, co kocham mocno i się ich nie boję.Kilka dni temu byłem u mojej babci i dziadka. Tak do nich mówię. Babcia Irenka, no to mnie wychowywała jak malutki byłem i zdrowy. To taka „ na niby babcia i dziadziuś”. Mamusia wtedy chodziła jeszcze do pracy. Mój ten dziadziuś dawno mnie nie widział. Jak przyszedłem, to mnie wyściskał? Płakał mocno z radości chyba. Powiedział, że tak dużo już potrafię i cieszy się. Ostatnio jak byłem, to nie mówiłem jeszcze nic. Teraz trochę potrafię. Dziadziuś mi powiedział…Synku, jak ja Ciebie kocham…ja Ciebie też kocham dziadek…powiedziałem. Szybko zawołał moją babcię Irenkę i mówi do niej…słyszysz, słyszysz, co Kubuś powiedział. Babcia Irenka też płakała . Już rozpoznaję, kiedy to są taki łzy wzruszenia . One słodkie są i uśmiech na twarzy widać. Nie smutek. Dziadziuś chciał mi dać króliczki. Wiosną dostanę, jak cieplutko będzie. Teraz mam mojego Piorunka i rybkę Dorotkę. Dziadziuś mi domek zrobi dla nich z siankiem i będę je karmił marchewką. Babcia Gosia powiedziała mi, że mam nowych kolegów auticzków . Jest Nikoś, Kubuś, dwóch Piotrków i Mateusz.  Mówiła jeszcze, że tyle Aniołków jest wokół nas. Wspierają dobrym słowem i sił dodają babci mojej. Potem babcia te siły nam daje. Dużo tych sił dostajemy od Aniołków naszych kochanych. Wszystkie dzieci tak bardzo, bardzo kocha nasza ciocia Różyczka. Taka wirtualna ciocia.Jak tylko usłyszy, że ktoś jest chory, no to zaraz zabiera je do swojego ogródka? Tam jest ławeczka dla takich dzieci. Siedzimy grzecznie w tym ogródku i Ciocia Różyczka o nas dba, jak o kwiatuszki malutkie. KOCHAMY CIEBIE CIOCIU RÓŻYCZKO MOCNO – wiesz. Jest dużo, dużo takich cioć. Ciocia Halinka, ona daleko mieszka, moja ciocia Elunia od Mariczki , mojej koleżanki…jest jeszcze Ania, Danusia, Basia, Madzia, Asia, Judytka, dwie Kasie, Hania, Irenka, Karolinka, Edytka, Ewa, Ania od Agusi, Viola, Monika, Halinka i wiele, wiele cioć i wujków . Jakbyśmy ich nie dostawali, no to nie wiem, co by to było. Bo jak jestem chory mocno, albo moja babcia Gosia, to się słabnie. A siły te, to pozwalają szybciej wstać pewnie. O co ja proszę, to Ty Boziu wiesz…Nie, nie pytam się, dlaczego znowu tak jest ? Tylko bądź przy mnie – dobrze? I wspieraj moich Rodziców mocno, bo smutno im, jak taki słaby jestem. I jeszcze Tobie dziękuję, że nie pozwoliłeś mi w szpitalu zostać. Tego boję się najbardziej na świecie. I moi bliscy też. Kubuś.

AUTYZM CHAOTYCZNY TANIEC UMYSŁU „ fragment z książki

„Autyzm — przemyślenia”

Zamknięty w szklanej kuli, oddzielony od pięknych doznań rzeczywistego

świata idę przed siebie. Zdarza mi się, że pokonam ogromny odcinek drogi,

ale nadal niespodziewanie zatrzymuję się na szlaku. Kroczę drogą, której nikt

nie zna. Moje kroki stawiają za mnie inni. Kształtują  ten tor, odpychają przeszkody,

żeby małe nóżki mogły dogonić życie.

Moje życie zatrzymało się w miejscu na długo. Jestem uwięziony w swoim

świecie bez zrozumienia potrzeb, bez emocji. Regres, który mnie dopadł

kiedy skończyłem dwa latka, zabrał mi kolejne dwa(..). Mój mózg właśnie w tych  fragmentach czasu zatrzymał rozwój.

Chory, uwięziony mózg skupił się na moim wnętrzu. Zewnętrznie rozwijam się zgodnie z tykaniem wskazówek zegara. Brak harmonii w moim organizmie — to moje cierpienie. Wiem, inne dzieci mają po stokroć ciężej.

Odgradzając się swoją niewidzialną ścianą, wprawiam w zakłopotanie bliskich. Pewnie przez to bardziej cierpią, tak jak ja. Bo ja tego nie rozumiem. Mój śmiech, zabawa, radość — to ku pocieszeniu bliskich. Demonstruję, że jestem wśród nich i należę do nich.

Nie potrafi ę opisać, co jest dla miłe, co mnie drażni. Moje uczucia są zmienne.

Aksamit bywa szorstki, a śmiech okrutne dokuczliwy. Kto lubi nieuporządkowane życie? Kto czuje się dobrze w bałaganie,

chaosie i często bólu? Dziecko zdane jest na pomoc innych, samo zginie. Dziecko autystyczne tej pomocy potrzebuje na każdym kroku.

Moja terapia, która przynosi efekty, dla zdrowej osoby jest pewnie okrutnym widokiem. Kierowane słowa, ich przekaz, to tak często polecenia. Jeśli je wykonam — zostaję nagrodzony, jeśli nie przystosuję się do sytuacji — powtarzam ją setki razy. Jeśli zapomnę tego, czego już się nauczyłem, uczę się ponownie. Tak buduje się moja piramida życia. Jedno potknięcie — wszystko runie i będzie trzeba budować od nowa, ciągle od nowa… Do tej ustawionej wieży z moich sukcesów dodaje się kolejne elementy, niczym klocki. Jeden z nich przeważy budowlę i cała spada. Takim dołożonym przeciążeniem jest na przykład moja infekcja. Osłabiony gorączką nie mogę budować tej piramidy. Upływający czas działa na moją niekorzyść. Im dłużej jestem słaby, tym mniej pracuję i moje życie stoi w miejscu.

Czy się skarżę na swój los? Nie, nie rozumiem tego. Mur, ta niewidzialna konstrukcja, ogranicza moją swobodę, wolność, radość. Czekam, aż ktoś mnie wyzwoli. Czekam na chwilę, kiedy zamieszkam tylko w jednym świecie, a o drugim zapomnę… Kubuś

Dziękuję, Kubusiu, za Ciebie…

Kiedy jest mi smutno — jesteś ze mną.

Kiedy słabnę — podajesz mi rączkę.

Kiedy choroba puka do mojego wnętrza — odganiasz ją.

Kiedy jestem bardzo zmęczona — dodajesz mi sił.

Kiedy wydaje mi się, że upadnę — podtrzymujesz mnie.

Kiedy chmury krążą nade mną — rozganiasz je uśmiechem.

Kiedy miałabym w coś zwątpić — nie pozwalasz.

Kiedy traciłabym nadzieję — przywracasz ją.

Kiedy łzy wzruszenia zraszają mi twarz — osuszasz je tak delikatnie.

To więź Aniołku, która jest tak magiczna. Myśl o Tobie nie opuszcza mnie na minutę.

Jestem ciągle z Tobą. Noszę Ciebie Synku w moim zmęczony sercu.

Twoja Inność — kocham ją, bo jest TWOJA.

Twoja ciężka praca nad sobą— podziwiam ją.

Twój ból — staram się przejąć na siebie.

Twoja szczerość, niewinność — jest dla mnie darem.

Twoje spojrzenie, błysk w oczkach — jest moim światłem.

Twoje błądzenie w dwóch światach — boli mnie.

Kocham Ciebie, mój cudowny chłopczyku. Jesteś częścią

mnie samej. Autyzm z czasem zostanie ujarzmiony. Brakujące

fragmenty mózgu odnajdą się. Twoje myśli się ułożą i pojmiesz,

zrozumiesz i odczytasz piękno tego świata. Wierzymy

w to, Aniele. Babcia

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=7RvgdXlwoag[/youtube]

5 komentarzy


  1. Zycze szybkiego powrotu do zdrowia, jednak myślę że Kubuś bierze za dużo antybiotyków.
    Dla dzieci autystycznych z kandydozą antybiotyki to straszna trucizna, która powoduje nasilenie objawów autyzmu. Może nalezałoby spróbować trochę medycyny alternatywnej: homeopaty /ale u lekarza, który zna sie na homeopatach bardzo dobrze/, dobry lek na wirusy wirastop, helatowana vitamina C.itp. Naszemu dziecku bardzo pomagają masaże osteopatyczne. jak tylko widzimy pierwsze objawy choroby to stosujemy jw.i to pomaga. Od roku dziecko jest bez antybiotyków, bo innaczej oznacza nawrót kandydozy.

    pozdrawiam cała rodzinką
    Ala

    Odpowiedz

  2. Pani Alicjo,
    Z medycyny alternatywnej, homeopatii Kubuś korzysta cały czas . Jest pod opieką lekarza, który stosuje medycynę jedną i drugą..W chwili, kiedy atak kaszlu, skoki temperatury mkną jak szalone trzeba wzywać Pogotowie..a w szpitalu , na izbie przyjęć zaraz pierwszy kop „antybiotyk, steryd”. Kilka razy udało się bez tych preparatów…Kiedy jednak w grę wchodzi ryzyko niedotlenienia, sytuacja potęguje wręcz dramatycznie – trzeba ratować maluszka , tak, jak każą. To błędne koło..doskonale to znamy..
    Pozdrawiam serdecznie…babcia Gosia

    Odpowiedz

  3. Hej Kubusiu, jak dzisiaj rano szłam z kościółka to widziałam takie wesołe, słoneczkowe promyczki i powietrze już jest takie inne .Myślę, że Pani Wiosna idzie do nas dużymi krokami i ona na pewno da sobie radę z wirusami i bakteriami a słoneczko jej w tym pomoże.
    Gosiu jak budzę się i widzę za oknem słońce to, żyć się chce = człowiek ma takie jakieś weselsze myśli i Tobie też ich życzę. Buziaki

    Odpowiedz

  4. Gosiu, jesteś niesamowita.Myslę zawsze o Tobie”Babcia Gosia” i jest cieplej na sercu-bo mój Synek nie ma już babci-moja Mama zmarła krótko po jego urodzeniu. Czytam o Waszych zmaganiach, my też przezywamy to samo ale wierzę że chłopaki z tego wyjdą, będą napewno trochę inni, bardziej wyjątkowi, ale będą szczęśliwi-ja to wiem poprostu. Trzymajcie się dzielnie. Dziękuję za bloga, za to że jest Babcia Gosia 🙂

    Odpowiedz

  5. Witaj Kubusiu,jesteś taki śliczny i słodziutki.Codziennie zaglądam na blog Twojej Babci Gosi i myślę sobie, co tam u Was słychać, czy Kubuś jest dzisiaj zdrowy i jak czuje się Babcia, jakie ma nowe pomysły i komu znowu pomaga. Twoja Babcia Kubusiu, bardzo Cię kocha , martwi się też o inne dzieci które są chore i smutne. Ale ty nie jesteś smutny ? Uśmiechnij się, robię dla Ciebie fiku-miku.
    Babcia Ani.naszaania.pl

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *