AUTYZM KUBUSIA- bezradność..

Wiosna to pora roku, w której podobno wszystko staje się coraz bardziej piękne, rodzi się nowe życie w przyrodzie…kwiatki, które spały budzą się, listki na drzewie tak szybciutko wydobywają się ze swoich pąków…jest podobno taki nowy, inny, lepszy widok……

Ja na to nie reaguję – nie widzę tych zmian , chociaż moja mamusia, tatuś i babcia ciągle o tej dziwnej, pięknej przemianie mówią. Też chciałbym być wiosną….obudzić się i wszystko widzieć… widzieć wyraźnie i odczuwać to piękno…jeszcze nie potrafię…wiem, że z przyjściem wiosny u mnie zrobiła się inna pora roku…jakaś mroczna jesień…..

Staram się trzymać tą moją tajemnicę, ale nie kontroluję swoich emocji, nie wiem, co się ze mną dzieje….jestem tak bardzo pobudzony, rozdrażniony….wszystko mi przeszkadza…tylko chwilami mnie to coś opuszcza i jestem grzeczny….

Moja mamusia jeszcze tylko 10 dni będzie chodziła do swojej pracy, a potem , od maja już przestanie…będzie tylko przy mnie…będzie ze mną pracowała i poświęcała swój cały czas….moja i tylko moja MAMUSIA……nie, nie jestem zachłanny o jej miłość ,ja chcę tak bardzo się postarać , żeby moim rodzicom było lżej za kilka lat….jak wyzdrowieję….

Mamusia mówi, że tak trzeba, że musi zatrzymać tą moją chorobę i będzie walczyć z nią pomagając mi.

Mój tatuś będzie  pracował …będzie pewnie trochę ciężej, będzie mniej pieniążków, ale babcia mówi – damy radę…musimy…

Babcia dużo czyta i dzieli się tą wiedzą z moimi rodzicami…oni jej pilnie słuchają , stąd ta decyzja o odejściu z pracy mojej mamusi.

Moja zastępcza babcia Irenka, która mnie pilnowała jak rodzice pracowali ,też ze mną pracowała, jednak mamusia ma więcej wiedzy, bo chodzi ze mną do lekarzy….ja zrekompensuję swoimi postępami w walce z chorobą  WSZYSTKO.

Wiem , że teraz muszą moi bliscy mi tak bardzo pomóc…..moje malutkie ręce jeszcze nie potrafią pomagać rodzicom, moja chora główka nie odbiera bodźców tak, jak inne zdrowe dzieci….jest jakaś dziwna pajęczyna między mną i tym światem  …ja ją widzę, ona mi przeszkadza…inni jej nie widzą…..niestety…

Mamusiu…..damy radę, będzie dobrze…Ty, ani ja nie będziemy tacy bezradni……

DOBRE ANIOŁY Nam pomogą….zobaczysz….postaram się z całych sił pracować nad sobą, nie pozwolę, żeby ktoś Ciebie upokorzył słowem, że jestem niegrzeczny i to Twoja wina….przetrzymaj ten trudny okres, a potem już będziesz cieszyła się tylko moimi sukcesami…zobaczysz….i nie będziesz zrywała się w nocy, bo krzyczę, nie będziesz zraszała policzków łzami bezradności…jesteś silna i ja też…

Tatuś zawsze ciężko pracował i przyniesie pieniążki na chlebek…babcia , ciocia Milcia, wujek EŚ…..mamy ich …oni nam ciągle pomagają i nie jesteśmy sami……

Mamusiu…jesteś smutna…..nie, nie martw się…przecież masz w sobie tyle pokory i cierpliwości…..to Nasza próba na przetrwanie…inni mają jeszcze gorzej i czerpią życie takie, jakie los im zesłał…i nie pytajmy dlaczego idziemy krętą drogą…..ona z czasem będzie piękna , posiana polnymi  kwiatami…zobaczysz….nie umiem Tobie tego powiedzieć, pokazać, ale ja to czuję….i właśnie po to teraz będziemy się wspinali tak wysoko, żeby za kilka lat dojść na szczyt….Mamusiu….zrozumiałaś ,co Tobie przekazałem…..tak….bo Ty mnie zawsze rozumiesz….

Zaczerpnij sił, trzymaj moją rączkę i ruszajmy w ten piękny, inny od mojego świat…

Upewnij się…..ANIOŁ mówi, że warto, idź i sama zobacz…a potem pójdziemy Wszyscy razem.


kliknij na obrazek

„Ty możesz robić to, czego ja nie potrafię. Ja mogę robić to, co mi wskażesz. Wspólnie możemy  dokonać czegoś zupełnie wspaniałego.”

Matka Teresa z Kalkuty