Miesiąc: Kwiecień 2012

AUTYZM KUBUSIA

3 komentarze

Cześć, to ja – Kubuś,

Zdrowy już jestem prawie. Kaszelek mam jeszcze tylko, ale taki inny. Nie duszę się już. Ja, to zawsze coś „wywinę”…chodzę, biegam…I tak  te wirusy mnie doganiają i wygrywają. Tak długo mnie gonią, dopadną , zmęczą …i potem leżeć muszę. Wczoraj mi się kotek śnił. Taki ładny, biały…To jeszcze nocka była…Schwyciłem Mamusię moją za rączkę i prosiłem, że chciałbym takiego białego kotka. Mamusia mówi, Synku, śpij dziecko, jutro o tym porozmawiamy. Jest jeszcze ciemno, wszystkie dzieci śpią…Zasnąłem sobie. Rano , jak słoneczko zaświeciło  wstaliśmy …Mamusia mnie pyta, co z tym kotkiem….Nie możemy mieć tylu zwierzątek. Masz pieska, i swoją rybkę. Kotki biegają u sąsiadów naszych , możesz sobie myśleć, że są Twoje…Wujek  się zgodzi….No dobrze…

Wiesz Boziu, ja coraz częściej już  mówię zdania. Tak sam od siebie je układam. Nie wszyscy rozumieją , no bo nadal głoski gdzieś gubię, i jąkam się. To nic …bliscy wiedzą, co mówię…ciocie terapeutki też.

Podobno najważniejsze, że rozumiem, co  przekazuję ….koncentruję się . To pewnie kolejny supełek rozwiązany w główce mojej jest. Już też tak bardzo nie denerwuje się, jak są jakieś zmiany w domku moim…Mamusia może przestawić wazon, albo stolik w inne miejsce . Popatrzę tylko i ….niech sobie stoi. Jeszcze pół roku temu, to jak ktoś coś przestawił…tak obco się czułem. W tej mojej główce to taka precyzja musi być. Zapamiętałem jakiś  obraz , na przykład ustawienie przedmiotów w domku i zabawek moich…jakbym zdjęcie tam, w mózgu zrobił sobie…i tak musiało być. Zmiana jakaś, i to moje zdjęcie zapamiętane delikatnie pobudzały mnie.  duże zmiany, no to ten ludzik autystyczny tak mnie męczył i krzyczałem głośno…Nie…to nie ja…to on, ten drugi , co w mojej główce mieszka.Babcia moja, no to tak zawsze do niego mówi…Ludzik…zamieszkałeś w  Kubusia. Nikt ciebie nie zapraszał…ale jak już tam jesteś , to  sobie śpij cały czas. Nie harcuj i nie złość się…Daj spokój mojemu Kubutkowi. On jest takim grzecznym, kochanym chłopcem, a ty robisz wszystko, żeby był inny. Kubuś jest dzielny i kiedyś  Ciebie przegoni…a my Jemu pomagamy w tej walce z tobą. Nie wiem jak wyglądasz ty autystyczny stworku….nikt nie wie. Dowiemy się, jeszcze trochę…Jesteś już coraz słabszy łobuzie jeden!!Kubutek w wielu sprawach wygrywa w tej bitwie…Więc śpij i nie dręcz mojego Motylka…Ja bardzo lubię, jak babcia do niego tak mówi…Szeptem mówi , żeby czasami  on się nie zdenerwował i nie zaatakował mocno mnie.Wtedy, to ja się śmieję głośno  , ukocham, wtulam się do babci mojej. Ona mnie obroni…i Mamusia, Tatuś, wszyscy.

OPOWIADANIE O EMOCJACH..

Któregoś dnia CIERPIENIE spotkało się z RADOŚCIĄ. Wiesz,mówi cierpienie….jak ja uwielbiam, kiedy komuś jest źle. Ból, wyczerpanie psychiczne, fizyczne i ta walka, żeby mnie pokonać. Jestem silne i nie poddaję się …

Mam jeszcze wiele zalet, a ta najważniejsza, że tak często pojawiam się nagle, zaskakuję tych, którzy nigdy o mnie nie myśleli, nie wierzyli, że do nich dotrę. RADOŚĆ wysłuchała opowieści cierpienia . Zadumała się na chwilkę i rzekła..tak, głównym Twoim atutem jest to, że trudno Ciebie zwalczyć i pojawiasz się tak nagle.
Ja, mówi  RADOŚĆ…czasami choćbym bardzo chciała nie przywołam uśmiechu na twarzach, które są smutne. Staram się tak bardzo. CZĘSTO nie daję rady..A kiedy już ktoś dotknie moich skrzydeł– stajesz TY cierpienie…i uśmiech zamieniasz w łzy. Nie pokonam Ciebie, wiem….
Do radości i cierpienia dołączyła POKORA…Rozmawiacie, a ja od wieków stoję między Wami…Moje zadanie, to wskrzeszać emocje spokoju, żeby cierpienie ustąpiło miejsca Radości. Trudne to wyzwanie i tak czasochłonne…I mnie udaje się często Ciebie pokonać cierpienie,…chociaż samo o tym nie wiesz. Jak ktoś przywołuje mnie do siebie…jestem wiernym towarzyszem …idę obok i czuwam. Kiedy ktoś przetrwa POKORNIE W SWOIM CIERPIENIU. Radość powraca, często na zawsze…
AAAAAAAAAA, tutaj jesteście….zawołał nagle STRACH. Jak ja lubię wzbudzać dreszcze, jak ktoś się boi. Straszę dzieci, dorosłych, starców. Nieraz wystarczy jedno słowo, gest  i napięcie rośnie. Ta obawa,…co będzie dalej w różnych sytuacjach…To moja pożywka.
POCIESZENIE spojrzało na STRACH i wyszeptało,…ale Ty jesteś naiwny…Przestraszysz…potwierdzam. Moja intuicja pozwala jednak przemieszczać się szybko i reaguję w odpowiednim momencie. Niekiedy ktoś dłużej się boi, bo mam tak wiele w tym świecie pracy i bywa, że spóźniam się trochę. Nadchodząc…szepnę klika słów i uwalniam zniewolonych przez Ciebie.
Podeszła NADZIEJA…spojrzała na CIERPIENIE i STRACH…Spojrzała i wypowiedziała piękne słowa…Wy – złe emocje działacie w pojedynkę, walczycie o utrzymanie swoich praw. Myślicie, że wszystkich pokonacie…mylne to domysły.
Ja współpracuję z WIARĄ, która czyni dobro, z POKORĄ, która jest cierpliwa…MIŁOŚCIĄ, która wszystko rozumie…
Jeśli człowiek Nas przyjmie , przez chwilkę trwa wasz atak…Potem my, pozytywne emocje przejmujemy ten ster. Wyciszamy, podajemy pomocną dłoń, łagodzimy ból. Zmęczonych niesiemy na swoich ramionach, aż do końca ich trwania ….a kiedy ja odchodzę…ja NADZIEJA…zamykam zawsze drzwi życia…Ja odchodzę ostatnia….
Otwórz szeroko swoje oczy zatroskany człowieku…odziej się w POKORĘ, WIARĘ, MIŁOŚĆ, NADZIEJĘ…i idź…ile sił starczy…Twój szlak, choć wyboisty jest do przejścia.

Autor  Małgorzata K.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=y10YacTVy-E[/youtube]

KOCHAM CIEBIE KRUSZYNKO…TAK BARDZO, BARDZO MOCNO…

AUTYZM, USPOKOIĆ UMYSŁ …

4 komentarze

Zapiski z kart KSIĄŻKI ” AUTYZM, CHAOTYCZNY TANIEC UMYSŁU

Uspokoić umysł

Gdyby tak można było uspokoić umysł. Gdyby tak można było poukładać komórki odpowiedzialne za wszystkie funkcje w odpowiednie miejsca. Gdyby można było… Teraz nie ma na to szans. Skalpel, ingerencja w ten „silnik” organizmu, nie przyniesie efektu. Naukowcy, medycyna pracują intensywnie. Efektów tej pracy, niestety, jeszcze brakuje. Czekamy. Pokornie czekamy.Most — przepaść — kolejny most. To droga chorego na autyzm. Idzie prawidłowym szlakiem — widzi, słyszy, śmieje się, ma apetyt, słucha twoich słów. To to most nas, zdrowych. Nieoczekiwana przeszkoda — pustka, bagno, grząski grunt, przepaść. Przechodzi na drugi most. Ten zwany autyzmem. Każdy dotknięty tym schorzeniem odbiera swoją tajemnicę inaczej. Bodźce odbierane z krainy autyzmu potęgują w różny sposób, z różnym nasileniem. Oczy zaczynają iskrzyć swoim blaskiem, albo stają się mleczne. Kiedy iskrzą — zbliża się lęk, słyszymy krzyk, pobudzenie trwa. Mleczne oznaczają to apatię, zamknięcie się w sobie, ciszę. Oczy Kubusia coraz częściej potrafi ą zajrzeć w nasze. Jeszcze kilka miesięcy temu jego wzrok patrzył ciągle obok. Ostatnio napady agresji są bardziej łagodne, trwają krócej. Pozwoliły odpocząć Kubie, ale nade wszystko córce. Już od kilku dni nie musiała znosić traumatycznych obrazów z udziałem swojego dziecka. Obrażenia ciała, które z pokorą przyjmuje z niczyjej winy, z pobudzenia Kubusia, zabliźniają się. Matka zapomni o bólu, to całkiem naturalne. Te dwa mosty i przepaść, w którą wpada, ni zrozumieć, ni pojąć się nie da. Gdyby tak można było uspokoić umysł. Gdyby można było…

Autyzm — zrozumieć sens życia

Każdy kolejny dzień jest wyzwaniem dla nas samych. Trzeba marzyć i wierzyć, że po ogromnych trudach zaświeci słońce. Życie bez marzeń, wiary na ich spełnienie jest puste, całkowicie bezsensowne. Nie, nie można sobie stawiać zbyt wysokich poprzeczek, bo się poobijasz. W każdym jest wiele sił, a im więcej wyzwań podjętych, przetrwanych, tym mocniejsza jest choćby nasza psychika. Co by było, gdyby Kubuś nie został w porę zdiagnozowany? Zawsze odsuwam od siebie to pytanie. Scenariusz kolejnych dni byłby okrutny. Rozbudowana terapia pozwala dziecku rozumieć rzeczywistość. Tak dużo już potrafi . Każda nowa informacja jest wielokrotnie powtarzana tak, aby ją zapamiętał. Wykonywanie poleceń już nie rodzi w nim tak wielkiego buntu. Córka, zięć przez ten czas pracy z terapeutami nauczyli się funkcjonować u boku dziecka, któremu tajemnice naszego świata trzeba wpajać systematycznie. W tym zaburzeniu czas biologicznego rozwoju zmysłów jest okupiony ciężką pracą. Rówieśnicy Kubusia komunikują się z otoczeniem w prosty sposób. Mowa — tak bardzo ważna forma komunikacji — jest u nich wykształcona. Kubuś jeszcze nie mówi samodzielnie, nie wypowiada zdań z sensem. Jego kontakt słowny, to nadal echolalia. Powtarza słowa z użyciem głosek, które potrafi wypowiedzieć. Wiele spółgłosek jeszcze jest niezrozumiałych, stąd też słowa mało wyraźne. Iskierka zaczyna podejmować zabawę samodzielnie improwizując scenki. To przeogromny skok do przodu. Trzymając w rączce autko podjeżdża do samochodu ustawionego z boku i przedstawia się: „Cześć, mam na imię Kubuś, a ty?”. Sam sobie odpowiada, np. „Henio. Pobawimy się?”. W odpowiedniej sytuacji powie: „proszę”, „dziękuję”, „przepraszam” czy „dziękuję, nie trzeba”. „Dobrze, zgoda”, „wybaczam ci” — przepiękna tonacja głosu i to magiczne dostosowanie. To są spełnione marzenia rodziców Kubusia, nas wszystkich bliskich. To radość, której nie potrafi ę opisać słowami. Nadal oczywiście pojawiają się wyłączenia, ataki histerii. Czas i wielość tych scen zrodził w córce siły, cierpliwość i ogrom optymizmu. Ciężka praca rodzi owoce. Dojrzewają w cieniu łez, wzruszeń i bezsilności. Owoc tak żmudnie pielęgnowany ma inny smak. Jest jedyny i niepowtarzalny. Pachnie życiem, pachnie dzieckiem. Własnym dzieckiem, które tak nagle zniknęło ze swoimi myślami. Niczym najlepszy ogrodnik to ziarnko trzeba cały czas pielęgnować, wzmacniać. Nie można dopuścić już nigdy, aby którakolwiek część zdrowa ponownie usychała. Zanim wyrośnie choćby krzew obsypany tymi owocami, przejdzie nad nim pewnie nie raz potężny kataklizm, który roślinkę stratuje. Troskliwy ogrodnik nie dopuści jednak, aby rany bolały zbyt mocno. Sens życia to sprawić, aby z tego ziarnka wyrosło zdrowe drzewo. Rośnie — przyjęło się. To ogromny sukces.

Dziękuję, Kubusiu, za Ciebie…

Kiedy jest mi smutno — jesteś ze mną.

Kiedy słabnę — podajesz mi rączkę.

Kiedy choroba puka do mojego wnętrza — odganiasz ją.

Kiedy jestem bardzo zmęczona — dodajesz mi sił.

Kiedy wydaje mi się, że upadnę — podtrzymujesz mnie.

Kiedy chmury krążą nade mną — rozganiasz je uśmiechem.

Kiedy miałabym w coś zwątpić — nie pozwalasz.

Kiedy traciłabym nadzieję — przywracasz ją.

Kiedy łzy wzruszenia zraszają mi twarz — osuszasz je tak

delikatnie.

To więź Aniołku, która jest tak magiczna. Myśl o Tobie nie

opuszcza mnie na minutę.

Jestem ciągle z Tobą. Noszę Ciebie Synku w moim zmęczony

sercu.

Twoja Inność — kocham ją, bo jest TWOJA.

Twoja ciężka praca nad sobą— podziwiam ją.

Twój ból — staram się przejąć na siebie.

Twoja szczerość, niewinność — jest dla mnie darem.

Twoje spojrzenie, błysk w oczkach — jest moim światłem.

Twoje błądzenie w dwóch światach — boli mnie.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=U2HgnHWzzAQ[/youtube]

JUŻ ZDROWSZY JESTEM TROCHĘ. STARAM SIĘ MOCNO O TO ZDROWIE MOJE. PRZECIEŻ ŚWIĘTA ZA KILKA DNI SĄ, ZAJĄCZEK BĘDZIE CHODZIŁ, I MOI BLISCY PRZYJADĄ…NIE MOGĘ BYĆ CHORY BARDZO. DAM RADĘ?? PEWNIE, ŻE DAM…