Miesiąc: Sierpień 2011

AUTYZM…MONOLOG KUBUSIA Z BOGIEM..

1 Comment

Cześć Boziu,

Byłem dzisiaj u mojego Pana doktora na kontroli i wszystko jest dobrze. Wiesz jak się cieszę!!!!!! Mam zdrowe gardełko i oskrzela, co oddychać pozwalają. Katar mi przeszedł już. Ta moja główka tylko jest chora, ale to jeszcze dużo czasu potrzebuję, żeby się „naprawiła” . Jutro pojadę z Rodzicami na kilka dni nad taką dużą wodę. To się morze nazywa. Już raz tam byłem w zeszłym roku. Było tyle piasku.Teraz też będzie, no, bo tego piasku nikt przecież nie zabrał. Wszystkie moje ulubione zabawki są spakowane, rzeczy mi Mamusia spakowała .Mam koło do pływania, wiaderka i będę z Tatusiem budował zamki na tej plaży. Cieszę się. Będę miał też trochę wolnego od terapii moich. Kilka dni bez takiego wysiłku. Mamusia i Tatuś ze mną będą, to najważniejsze…Boziu, a ja mam do Ciebie znowu prośbę taką. Żeby nie padał deszczyk, świeciło słoneczko…Najbardziej, to ja proszę, żebyś trzymał te moje emocje. Bo….bo nie chciałbym, żeby komuś było smutno i musiał patrzeć na moje ataki…A może tam spotkam jakiegoś kolegę, albo koleżankę??? I oni mnie zaakceptują, ja się ich nie będę bał. No to wtedy razem z nimi bym sobie w piłeczkę grał i te zamki budował…i się kąpał w tej dużej, takiej ogromnej kałuży …morzu…jakoś tak….Uwielbiam zabawę w błocie. W ogródku, to jak się bawię jestem cały ubrudzony. A tam jest taki biały, czysty piasek. Jak zrobię sobie błotko, to ono takie czyściutkie będzie. Spakowałem sobie też moje kredki i pisaki…i kartonik tych małych figurek z Jajek, co mi podarowały ANIOŁKI . Będę się nimi bawił, bo bardzo to lubię.Raniutko jedziemy jutro i muszę wstać wcześnie. Wstanę. Nawet zmęczony nie będę. Jak się tylko dowiedziałem, że jedziemy, no tak ciągle pytam..kiedy…czy już????  Babcia „Tosia” mówiła, że za mną będzie mocno tęskniła.Ja będę do niej dzwonił przecież. No…i nie ma, co tęsknić mocno. Jak przyjadę nad morze, to muszelki znajdę, i rzucę kilka do wody. Tak na szczęście. Nie wiem, co to jest, ale tak zrobię. Przy tym rzucaniu muszelek, no to trzeba sobie jakieś marzenie pomyśleć. Ja nie umiem dobrze myśleć, ale Mamusia za mnie pomyśli…to tak jak ja bym pomyślał. Babcia z dziadkiem też mieli jechać, ale babcia ma dużo pracy i nie może. Lubię łowić rybki. I wcale się ich nie boję. Takie żywe do rączki biorę. W morzu też są rybki, ale to by trzeba było tak daleko wejść do tej wody ….a ja nie dam rady. Nawet z Tatusiem. W innym miejscu kiedyś będę łowił. Może z dziadkiem, albo wujkiem Grzesiem i Tatusiem moim…I jeszcze, to mi Rodzice powiedzieli, że zabiorą mnie do takiego wesołego miasteczka. Na karuzeli będę jechał tak w kółko…Nie…nie na takiej dużej, takiej dla dzieci…Boziu…no to spełnisz tą moją dużą prośbę…TAK..DZIĘKUJĘ..I nie będzie padał deszczyk…I grzeczny będę??? I nic mnie nie pobudzi??? JEJ…dziękuję . Dzisiaj jeszcze wieczorem do Ciebie będę troszkę cichutko rozmawiał. Złożę rączki i jeszcze raz poproszę. Daj mi Boziu trochę tych radosnych dni…i żeby Rodzice moi odpoczęli…Dasz???Pozwolisz???   KOCHAM CIEBIE – wiesz.

Kubuś

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=kyvCCZuxVI8[/youtube]

AUTYZM GUBI DROGĘ DO ZMYSŁÓW..

3 komentarze

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=4vE5Fm__zk4[/youtube]

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=oMckntTDBRg&feature=youtu.be[/youtube]

Film z kampanii reklamowej…co czuje, jak postrzega otoczenie osoba z AUTYZMEM…Każda inaczej…Tylko wyłączenie, zagubienie podobne..Obrazowy, czytelny opis..AUTYZM GUBI DROGĘ DO ZMYSŁÓW..Nie wiesz gdzie jesteś, co robisz..JEDEN CZŁOWIEK W DWÓCH ŚWIATACH..ten sam człowiek..Ot TAJEMNICA UMYSŁU …ZGUBIONE MYŚLI….Jak sądzisz ???? TRUDNE??? TAK- ZDECYDOWANIE TAK…CHAOS, STRACH..DEZORIENTACJA..

Piękna dziewczyna..przystojny chłopak..prześliczne dzieci…TAK.OBLICZEM- WYGLĄDEM.TYLKO SILNIK ZWANY MÓZGIEM NIESPRAWNY.A JEGO NIE WIDAĆ >>>>ZROZUM INNOŚĆ W KAŻDEJ POSTACI.JEST JEJ TAK WIELE WOKÓŁ.NIE WSPÓŁCZUJ.NIE TRZEBA.OKAŻ ZROZUMIENIE, OTRZYJ ŁZY NIEMOCY, PODAJ SWOJE RAMIE.WYSTARCZY. NIE SZYDŹ, NIE KRYTYKUJ, NIE KOMENTUJ.BĄDŹ OBOK POMOCNY.DODAJ SIŁ MYŚLĄ, GESTEM, UŚMIECHEM ŻYCZLIWYM…KOCHAĆ LUDZI- to takie proste…Tego zapewne nie da się nauczyć, improwizować, grać…Ta Miłość nade wszystko do słabszych siedzi w każdym z nas…Niekiedy potrzeba czasu, aby przyszedł moment i  emocje uwolniły się ot tak…spontanicznie. Wrażliwość , pewne wartości wynosi się z domu, z otoczenia, w którym spędzało się dzieciństwo, dojrzewało, edukowało, pracowało…Pewnie otoczenie sprawia, że człowiek zaczyna skłaniać swoje myśli ku innym , swoje potrzeby odkłada na plan dalszy..Kiedy zaś jesteś u boku tych w potrzebie…nigdy nie będziesz sam…Wyciągając  pomocną dłoń , kiedy była potrzebna innemu…I ty sam otrzymasz zwrotnie dwie dłonie. Przepięknie ujęła te ludzkie, zwyczajne odruchy Matka Teresa z Kalkuty…dla mnie autorytet przeogromny. Malutka , drobniutka postać o przeogromnej sile wnętrza . Tyle spraw rozwiązała sama…Poszła z własnego wyboru wśród tych najuboższych, o których świat całkiem zapomniał…chorych, konających z nędzy …Ona dawała im tylko siebie…swoją MIŁOŚĆ . Zwyczajnie była i niosła ulgę w cierpieniu – słowem, gestem, swoim ciepłem…Te JEJ słowa…PRAWDZIWE, SZCZERE..LUDZKIE..

„Panie, gdy sądzę, że moje serce po brzegi wypełnione jest miłością, i gdy zauważam w chwili uczciwości, że kocham siebie w osobie kochanej, uwolnij mnie od samej siebie…Panie, gdy wydaje mi się, że dałam wszystko to, co mam do dania i gdy zauważam w chwili uczciwości, że to ja otrzymuję, uwolnij mnie od samej siebie. Panie, gdy uwierzyłam, że jestem biedna, i gdy zauważam w chwili uczciwości, że bogata jestem w pychę i zazdrość, uwolnij mnie od samej siebie(..) 

 Życie byłoby naprawdę mniej męczące, gdy życzliwość – zwyczajne uczucie osoby rozumnej szła tuż obok nas…Nikt nie zabiegałby o tolerancję, zrozumienie problemu, w którym słabszy tkwi..Bajka???? Tak. Tylko dlaczego?? Przecież to nic nie kosztuje…nie musisz na to ciężko pracować, a spełnisz się sam dla siebie…