Miesiąc: Luty 2013

AUTYZM KUBUSIA..

3 komentarze

100_2940

Czy w nieszczęściu  można znaleźć  gram radości ?  Tak, choć pewnie niewiarygodnie to brzmi.

Dni, kiedy Kubuś odszedł od nas swoimi myślami , pozostawił nam swoje maleńkie ciałko , które niczym robot poddawało się  naszym ruchom, gestom   życie zatrzymało się w miejscu .

Emocje dziwnej żałoby , buntu, niemocy  , żalu i tęsknoty za dzieckiem, które tak nagle, niespodziewanie  postawiło nas na rozdrożu . Śliczny, pogodny chłopczyk  szczelnie schował uśmiech, barwę głosu, zabawę dziecięcą . Ten stan trwał kilka dni. Jakieś nagłe przebudzenie i przeogromna siła do walki o dziecko . Musimy wierzyć  , że wyrwiemy Kubusia ze szponów świata, który Jego wchłonął . Mieliśmy to szczęście , że  trafił pod opiekę cudownej Pani Psycholog, terapeutki, Kochanej Pani Małgosi . Praca od podstaw…jakbyś zaczynał od początku kierunkować niemowlaczka, który  zdany tylko na Ciebie funkcjonuje. Setki, tysiące godzin pracy , oczekiwanie na pierwsze efekty .

Dzień, w którym dał sygnał, że zrozumiał przekaz, podszedł do szafki i przyniósł swój ulubiony sok ,( o to był poproszony)  był nagrodą dla Córki, Zięcia za ten przeogromny trud . W tym nieszczęściu pojawiła się radość  . Z czasem kolejne drobne sukcesy okupione  często łzami  moich dzieci, nie wspomnę o swoich . Wszystkie czynności wykonywane samodzielnie przez Kubusia były darem.

Każda głoska, spojrzenie w oczy , dotyk …wszystko było nowe, wypracowane .Pamiętam rozmowę  ze znajomą, która pracowała w Ośrodku z dziećmi autystycznymi . Opowiadałam Jej z takim entuzjazmem o kolejnych postępach maluszka…Powiedział już MAMA , czekam na znak, że i mnie pozna, powie Babcia…Pani Małgosiu, powiedziała…cieszę się, ale trzeba trzeźwo na ten stan spoglądać. Autyzm, to 10 kroków do przodu , wystarczy chwila i regres  może ponownie zaskoczyć.

Że co ??? No…Kubuś  może ponownie  zamknąć się  w sobie , nie będzie z nim żadnego kontaktu . Takie sytuacje często bywają…Pani Zosiu, Pani mnie pociesza, czy straszy ?? Nie, przytaczam fakty. Wie Pani, jestem realistą , czytałam tysiące publikacji na ten temat  i doskonale wiem, że każdy przypadek jest inny.  Wiem, że ogromna grupa dzieci nigdy nie wypowie słowa, nie zrozumie , nie wyjdzie ze swojej skorupy. Wiem też o ogromnej grupie osób, które samodzielnie funkcjonują , rozumieją nasz świat , zaburzenie choć w nich jest zaciera się , staje mało widoczne. Do tej grupy właśnie od początku przyporządkowałam w swoim umyśle Kubusia. Gdyby było inaczej, po co ta walka, po co ciąganie dziecka po gabinetach specjalistów , po co mieszkanie oklejone jest setkami piktogramów , po , co koszyczki, żetony, nagrody ? Po to, Pani Zosiu, żeby za czas jakiś znikały .Wierzy Pani w Cuda ??? Ja tak !!!!!!I wierzę w Kubusia ! Po tej rozmowie zrozumiałam, że  moja psychika wypycha z całych sił pojęcie, iż Kubuś jest w grupie tych najsłabszych . Zrozumiałam, że musimy mieć ogromną siłę wewnętrzną, aby oddalać takie przekazy . Są prawdziwe…fakt. Mogą jednak zabrać  nadzieję , zachwiać głęboką wiarę, że trzeba walczyć , choćby było tysiące znaków zapytania .

Kubuś pokonał już  niezliczoną ilość barier. Każdy Jego sukces, to nasza radość. Odbiega jeszcze bardzo widocznie od swoich rówieśników. TO NIC !!!!!  To dziecko cały czas walczy o swoje kolejne dni …przegrywa, wygrywa, taki ten szlak . Nigdy nie dopuszczę myśli, że można odpuścić.

Z takim przekonaniem żyje tysiące Rodziców, bliskich, którzy walczą o każde jutro swojego dziecka.

Co wieczór dziękują za miniony dzień i proszą o kolejny, spokojny . Ja też..

 Panie wybacz mi, kiedy się skarżę!

 „Dzisiaj w autobusie zobaczyłem śliczną dziewczynę o złocistych włosach i poczułem zazdrość… Sprawiała wrażenie takiej radosnej… Zrobiło mi się żal, że moja twarz nie jest tak samo rozpromieniona. Nagle, gdy wstała i ruszyła ku drzwiom, zauważyłem, że jest kaleką. Miała tylko jedną nogę, poruszała się o kulach. Ale kiedy przechodziła obok mnie… uśmiechnęła się!
     O Boże, wybacz mi, kiedy się skarżę. Ja mam obie nogi. Świat należy do mnie!
     Zatrzymałem się, aby kupić cukierki. Chłopak, który je sprzedawał, był taki uroczy. Zacząłem z nim rozmawiać. Wydawał się taki zadowolony z życia. Nie spieszyłem się zbytnio, mogłem sobie pozwolić na spóźnienie. Kiedy odchodziłem, powiedział do mnie: „Dziękuję panu. Jest pan ogromnie miły. Przyjemnie jest porozmawiać z kimś takim jak pan. Wie pan – dodał – jestem niewidomy”. O Boże, wybacz mi, kiedy się skarżę. Ja mam dwoje zdrowych oczu. Świat należy do mnie.
     Później, kiedy odszedłem ulicą, zobaczyłem chłopca z oczami przepełnionymi smutkiem. Stał i patrzył na inne dzieci, które się bawiły. Nie wiedział, jak ma się zachować. Zatrzymałem się przy nim i spytałem: „Dlaczego do nich nie dołączysz, chłopcze?”. Bez słowa dalej patrzył przed siebie i wtedy zrozumiałem, że jest głuchy. O Boże, wybacz mi, kiedy się skarżę. Ja mam dwoje zdrowych uszu. Świat należy do mnie.
     Mam nogi, które zaniosą mnie, dokąd zechcę; mam oczy, dzięki którym mogę oglądać blask zachodzącego słońca; mam uszy, dzięki którym usłyszę odpowiedzi na moje pytania. O Boże, wybacz mi, kiedy się skarżę. Doprawdy, zostałem obdarzony wieloma błogosławieństwami. Świat należy do mnie”.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=U2HgnHWzzAQ[/youtube]

PS. Czuję się lepiej, choć do pełnego „szczęścia”..zdrowia jeszcze muszę poczekać. Osłabienie jest okrutnym stanem…nie, nie skarżę się…, tylko niepokoję „troszkę…