Miesiąc: Luty 2015

NIEPEŁNOSPRAWNOŚĆ..REFLEKSJA

No Comments

Od dziecinnych lat osoby niepełnosprawne, zaburzone w różnym stopniu wzbudzały mój wielki szacunek . Nigdy w życiu nie przypuszczałam, że szeregi tej grupy „zasili” mój wspaniały wnuk ..

Wczoraj będąc w Kościele przeżywałam w swój sposób , z wielkim wzruszeniem obecność kilkunastu podopiecznych z Domu Opieki Społecznej. Dorośli mężczyźni z różnym, widocznym stanem upośledzenia umysłowego przygotowali Jasełkę.  Zajęli kilka ławek w przedniej części Kościoła pod czujnym okiem opiekunek .

W chwili, kiedy stanęli na środku Świątyni , zaczęli śpiewać kolędę…nie dałam rady powstrzymać łez, żeby „nie udusić się ściśniętym gardłem”..

Każdy z nich miał swoją rolę, do wypowiedzenia krótki tekst. Jedni odczytywali, inni mówili bez posługiwania się kartką. Różna tonacja przekazu, mowa mniej , bardziej zrozumiała.

Myślałam sobie, ile pracy , nauki musieli w ten występ włożyć…i ta radość na twarzach , kiedy już swój wątek opowiedział. Boże, jak ja KOCHAM osoby , których życie ma inny wymiar . Upośledzenia umysłowe tworzą w głowach ich , własny świat . Tylko chwilami wchodzą w rzeczywistość ludzi rozumnych. Mają w sobie niewyobrażalne, piękne wnętrza.

Emanują prawdą, szczerością . Nie zakładają „masek „ , które my często zmieniamy w zależności od sytuacji . Nie wiedzą, że w życiu ludzie prowadzą różne „gry”. Oni są tacy prawdziwi, bezbronni. Często w dojrzałych ciałach funkcjonują uwięzione umysły, które zatrzymały rozwój na etapie małego dziecka . Potrzebują wsparcia, pomocy osób trzecich bezustannie .

Wpatrywałam się w ich twarze , ruchy, gesty . Widać było emocje przed występem i ogromną radość po nim. Niczym małe dzieci, które z ogromnym przeżyciem deklamują pierwszy wiersz w przedszkolu, szkole czekając na gromkie brawa . Oni też czekali …

Kilkoro przyjęło Komunię .Wracałam od Ołtarza, zauważyłam jednego z nich, który prawdopodobnie zabłądził . Podeszłam, schwyciłam Jego rękę, poprosiłam, – chodź, zaprowadzę Ciebie do ławki..

Oddał mi swój szczery uścisk dłoni, pytał, czy idziemy teraz na kawę do Marzenki ? Nie znam Marzenki, nie jest to ważne . Jedna z opiekunek zauważyła nas podchodzących do grupy, podziękowała, że pomogłam podopiecznemu . Sadzając w ławce mocno przytuliłam chorego człowieka , On pokiwał mi i przesłał buziaka. Ze wzruszenia sama „zamotałam” się, w której ławce jest moje miejsce . Tej Mszy długo nie zapomnę – dzięki nim , tym niezwykłym chorym ludziom .

Chciałoby się ich wszystkich przytulić, uściskać , wysłuchać , pomóc ..

Wiem, że gdybym miała taką możliwość , rzuciłabym daleko za siebie swoje „paragrafy „, walkę o należne prawa na rzecz swoich Mocodawców . Nie musiałabym przekonywać z całych sił ludzi „rozumnych”, że nie mają racji . Wykrzyczałabym , co myślę o ich postawie wobec życia , często opartego na bucie, braku zrozumienia, wyniosłości . Trwałabym u boku właśnie tych słabszych wspierając ich . W zamian otrzymywałabym niezwykłe dobro –spontaniczne , szczere, prawdziwe bez nuty zakłamania . Wiem, że kiedy dasz sobie jeden raz szansę na przybliżenie do osoby upośledzonej , podejdziesz z chęcią ..zapragniesz dawać od siebie wszystko, co tylko możesz szukając kolejnych osób , które pokochasz . Spróbuj …to takie proste .

1555521_468856199890949_1072854245_nZawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie, gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki, jakie niesie nam los.
Bowiem każdego dnia wraz z dobrodziejstwami słońca Bóg obdarza nas chwilą, która jest w stanie zmienić to wszystko, co jest przyczyną naszych nieszczęść. I każdego dnia udajemy, że nie dostrzegamy tej chwili, że ona wcale nie istnieje. Wmawiamy sobie z uporem, że dzień dzisiejszy podobny jest do wczorajszego i do tego, co ma dopiero nadejść. Ale człowiek uważny na dzień, w którym żyje, bez trudu odkrywa magiczną chwilę. Może być ona ukryta w tej porannej porze, kiedy przekręcamy klucz w zamku, w przestrzeni ciszy, która zapada po wieczerzy, w tysiącach i jednej rzeczy, które wydają się nam takie same. Ten moment istnieje naprawdę, to chwila, w której spływa na nas cała siła gwiazd i pozwala nam czynić cuda. Tylko niekiedy szczęście bywa darem, najczęściej trzeba o nie walczyć. Magiczna chwila dnia pomaga nam dokonywać zmian, sprawia, iż ruszamy na poszukiwanie naszych marzeń. I choć przyjdzie nam cierpieć, choć pojawią się trudności, to wszystko jest jednak ulotne i nie pozostawi po sobie śladu, a z czasem będziemy mogli spojrzeć wstecz z dumą i wiarą w nas samych.
Biada temu, kto nie podjął ryzyka. Co prawda nie zazna nigdy smaku rozczarowań i utraconych złudzeń, nie będzie cierpiał jak ci, którzy pragną spełnić swoje marzenia, ale kiedy spojrzy za siebie – bowiem zawsze dogania nas przeszłość – usłyszy głos własnego sumienia: „A co uczyniłeś z cudami, którymi Pan Bóg obsiał dni twoje? Co uczyniłeś z talentem, który powierzył ci Mistrz? Zakopałeś te dary głęboko w ziemi, gdyż bałeś się je utracić. I teraz została ci jedynie pewność, że zmarnowałeś własne życie.”
Biada temu, kto usłyszy te słowa. Bo uwierzył w cuda, dopiero gdy magiczne chwile życia odeszły na zawsze.— Paulo Coelho (ur. 1947)Nad brzegiem rzeki Piedry usiadłam i płakałam…