Miesiąc: Czerwiec 2013

MOJA WIARA – ZAPROSIŁAM JĄ I TRWA..

2 komentarze

Ponownie na tym blogu odniosę się do swojej WIARY w BOGA – głębokiej wiary, której nikt i nic nie jest już wstanie wyrwać z mojego serca.Kolejny raz  ktoś zadał mi pytanie…Gosia, obracasz się od jakiegoś czasu w kręgach osób chorych, cierpiących…umierają maleńkie dzieci …GDZIE JEST TEN BÓG ???- to niesprawiedliwe .

Czy niesprawiedliwe?…nie wiem. Wiem, że bardzo bolesne .  Spójrz na to z drugiej strony . Każdy człowiek, roślina, zwierzak …z chwilą narodzin ma już w tej sekundzie pierwszego oddechu wpisane  ryzyko –  fakt śmierci . Nie wie o tym nowonarodzony, nie wie o tym nikt tutaj na ziemi – dlaczego ? To jest tajemnica . Tym samym słowo niesprawiedliwość według mnie nie znajduje uzasadnienia .

Pewien rzymski prawnik –  Ulpiana, lat temu wiele tłumaczył „ sprawiedliwość jest stałą i niezmienną wolą przyznania każdemu należnego mu prawa (Iustitia est constans et perpetua voluntas ius suum cuique tribuere).” On nie był głębokiej wiary …Wyraził czytelnie  znaczenie tego słowa „ masz prawo do narodzin i czasu odejścia”…I to właśnie ta jedna SPRAWIEDLIWOŚĆ  wobec każdego człowieka  na całym świecie…bez względu na kolor skóry , kraj, kulturę, – biedny, bardzo bogaty . Przychodzimy na świat w sposób identyczni  – nadzy , maleńcy . Rodzice mogą już w tym dniu przyjścia na świat położyć dziecko odziane w  drogą odzież, w najdroższej kołysce z pereł …., albo owinąć  szmatką i położyć na klepisku (np. w dalekiej Afryce )…To jest życie i to jest życie …z przypisanym scenariuszem METY .

Przychylam się jak najbardziej do  twierdzenia, że każde życie inaczej się toczy. Jednym przychodzi wszystko lżej , nie borykają się z wielkimi problemami , inni od okresu niemowlęcego, w późniejszym czasie trwają w chorobie, smutku , cierpieniu , strachu o kolejny dzień . Tak jest i nie pytam dlaczego, bo tego nie wiem. Wiem , że w całej przyrodzie jest podobnie , jak u ludzi . Silniejszy żeruje na słabszym…z mniejszym, większym okrucieństwem.  Począwszy od lwa, na małym pająku skończywszy Polują na swoje ofiary po to, by żyć. Jedne mają szczęście – są silne, duże…,inne  już od narodzin muszą uciekać. Obszerna to filozofia i nie „chwytamy „ tego – to oczywiste .

Wiara w Boga …trzeba do tego dojrzeć, pojąć  i poczuć potrzebę  trwania w niej. Ja osobiście – pisałam wielokrotnie ; odnalazłam  sposób na wyciszenie zaledwie kilkanaście lat temu . Wyciszenie w modlitwie . Zapewniam…nie jestem dewotką – osobą manifestacyjnie religijną . Żyję  normalnie , mam swoje wady , potrafię być „bardzo niemiła” wobec  osób, spraw, które bulwersują…niekiedy potok „niecenzuralnych „słów  lawiną płynie. To nie oddala mnie od mojej bliskości  – głębokiej , szczerej – takiego sam na sam z Bogiem każdego dnia . Nie oddalam się też od ludzi , którzy mają swoje światopoglądy – mam wielu takich Przyjaciół . Ważne, że są ludźmi . Wiem też, że właśnie ogromnie trudne problemy  często ludzi pchają do Tego, którego nie widzimy , wierzą, że wysłucha naszego głosu. Często media przytaczają fakty, które  sieją grozę…Gdzieś osunęła się ziemia, zawalił się budynek. Setki ofiar , kilkoro, jedna osoba przeżyła …Jak przetrwałeś ??- nie wiem…cały czas czekałem z wiarą, nadzieją na pomoc…Modliłem się. Ten ktoś dostał szansę na dalszą pielgrzymkę..

Widzimy sportowców, którzy przed meczem wznoszą oczy ku Niebu, przeżegnają się .Na stadionie tysiące kibiców – wierzących, niewierzących .Czy Jego ktoś zgani za znak krzyża, który spontanicznie , z potrzeby serca wykonał…NIE …

Modlitwa szczera, spontaniczna daje mi tak wiele .Częsty chaos , ogromny niepokój o coś, o kogoś – trudno sobie z tym poradzić. Udusiłabym się pewnie wielokrotnie, gdym nie dała upustu emocjom .

Gardło ściska dziwna siła …nie, nie wstydzę się swoich łez , które  jakby oczyszczają z toksyn bezradności . Błagam w skupieniu Boga , Świętych , aby przywrócili mój spokój . W bardzo trudnych chwilach, kiedy nie widzę drogi wyjścia , nawet iskierki …trzymam różaniec, i ciszą proszę Boga…, albo dziękuję.

Moje wielkie autorytety ??? Jest ich wiele…Małgosia, Mama Krzysia , który odszedł  w 2011 r po kilku latach ogromnej walki o Jego zdrowie . Małgosia ogromnie cierpiała z niemocy trwając przy łóżku Synka, żegnając Krzysia , który odchodził…Nie obraziła się na BOGA . Jest przy nim cały czas wraz ze swoim mężem, synem starszym…Dzisiaj sama wspiera  innych w potrzebie…ma otwarte Serce , służy radą, pomocą…jak  w tym bólu trwać. Kasia …kilka miesięcy zaledwie temu pożegnała córeczkę – Maję…Drobna dziewczyna o OGROMNYM SERCU …cierpi, bo rana jeszcze bardzo świeża. Nie oddaliła się od Boga ..jest nadal tak blisko Niego. Również wspiera innych swoją siłą…Monika , pożegnała Szymka …dzisiaj jest  w hospicjum  ze swojego wyboru , wspiera, pociesza jak potrafi Rodziców dzieciaczków, którzy  przechodzą do Domu Ojca …i wiele, wiele innych Mam, Ojców . Dramat nie wyrwał im wiary, bardzo często jeszcze bardziej wzmocnił …

Nic na siłę – to oczywiste…Kiedy jednak poczujesz totalne zawirowania w swoim życiu – chociaż spróbuj …kilka słów  swoich do Boga  , zwyczajnych. Oddaj Jemu swoje lęki , troski …On je przyjmie , a TY poczujesz ulgę choć na czas jakiś…ZAPEWNIAM !!! Życie to podróż w nieznane .Sam możesz nie dać rady nieść bagażu ciężkiego. Kochaj ludzi  zawsze , a ONI  nie pozwolą  na Twoją samotność, kiedy będziesz wsparcia potrzebował.  W każdym z nas mieszka dobro…, a dobro, to spontaniczna  Miłość do tego z boku. Piszą, mówią, że   nieskończoną dobrocią jest Bóg , a my – ludzie jesteśmy narzędziem Jego woli. Ja wierzę…Ty możesz, a nie musisz…Kiedy będziesz mnie potrzebował…daj znak, stanę przy Tobie ZAWSZE !!! – i nie ważne, czy wierzysz , czy nie. Jesteś człowiekiem , to nade wszystko…

Zrób pierwszy krok w wierze. Nie musisz widzieć całej drogi. Po prostu zrób pierwszy krok”. Martin Luther King

Nie mów Bogu, że masz wielki problem. Powiedz swojemu problemowi, że masz wielkiego Boga”.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=Ob9ZnzfRSDI[/youtube]

CZAS TYKA..REFLEKSJA…

5 komentarzy

Czas mknie nieubłaganie…, już w tym miesiącu – za tydzień, dwa na świecie zawita najcudniejszy dar  – moja wnuczka! Pamiętam dzień, kiedy Córka podzieliła się wiadomością ..Byłam u nich. Wrócili z Kubusiem z terapii ,piłam sobie kawę …Monika  z uśmiechem na twarzy spytała, ‘’’no „ Babcia”- jak się czujesz ?..dobrze. Podała mi plastikowe „coś”…byłam pewna, że to Kubusia  zabawka . Odłożyłam…NOOOO, spójrz tylko…, ale na co…Mamo, to jest test  ciążowy .Chwyciłam raz jeszcze …babcia „ślepa” bez okularów pomknęła z prędkością światła do pokoju po swoje „oczy”…Chryste, że CO  ?? – Jesteś w ciąży?? No TAK !! Musiałam usiąść, kilka sekund  odczekać …i dałam upust emocjom wzruszenia. Ręce mi drżały, słowa gdzieś  w gardle zatrzymały się , po dłuższej chwili najmocniej jak tylko potrafiłam UKOCHAŁAM MOJE DZIECKO , u której pod sercem biło już drugie serduszko ! Tej radości nie potrafię ubrać w słowa…Do pokoju wbiegł Kubuś…jej, babcia Gosia, cego płaces…” Nie Słonko, Babci nic nie jest !!! Cieszę się – wiesz  !! Za czas jakiś opowiem Tobie o tym duuuuużo…dobrze- dobze …

Ten okres  niestety nie przebiegał tak cudownie, jak z Kubusiem. Diagnozy od początku ciąży były  niepokojące, obawa, że okres oczekiwania na dziecko w pozycji leżącej . Snucie planów – jak się zorganizować  , kilka dni pobytu Córki w szpitalu.Pewnie ja bardziej panikowałam od dzieci. Córka jest silną osobą – Mamo, spokojnie, drobnymi kroczkami  dam radę. Nie muszę leżeć, a żyć spokojniej, oszczędzać się i tyle…Mijały  tygodnie…pojawiło się nadciśnienie ; stan groźny dla kobiet ciężarnych. Leki  normowały stan. Żyć oszczędnie, spokojnie…nie dało rady . W czasie tych 9 miesięcy Kubuś był  cztery razy w szpitalu . Dwukrotnie trafiał w stanie ciężkim !! Bywały dni, noce, kiedy nie odkładałam różańca z rąk. Wtulona twarz do Szkaplerza – szatki , która koi rozdarte  serce .

Sama…też okrutnie upadłam . Niemoc wyrwała mnie z rzeczywistości . Przykuta toną problemów, które atakowały z różnych stron nasilały stany chorobowe, które mam. Resztką sił  błagałam o pomoc  podmiot, który taki cios mi zaaplikował …totalny nokaut !! Nie rozumiałam dlaczego ktoś odrzuca  brutalnie moje słuszne prawa ..Zabili mnie prawie swoim podejściem do  oczywistej sprawy, upokorzyli, skopali z całych sił !!! Udało im się ,,,ale tylko na chwilkę. Rzesza Aniołów  , w tym nade wszystko WY – moi wirtualni PRZYJACIELE podnosiła mnie stopniowo. WSTAŁAM  SILNIEJSZA, wzmocniona ….i  gotowa do dalszej walki  o kolejne jutra . Podmiot, z którym ciężką rundę  toczę do dzisiaj …nie odpuszczę  tego ciosu . Czekam na ostatnie ustalenia i pełna gotowość do zwrotu sytuacji. Wybaczam zawsze każdemu…kiedy  jest tego godny. Z prawem , korporacjami  walka nie jest równa…i nie znaczy , że  przegrałam. Tak im się tylko wydaje…jeszcze !!!  OK…reset pełen  , to piekło częściowo już za mną .

Tu i teraz  nade wszystko !!Czekamy teraz na to NOWE ŻYCIE, które WIERZĘ !!!- przywróci spokój , radość mojej Rodziny .Wszystko już przygotowane…wyprawka do szpitala spakowana, łóżeczko czeka na dziecinkę.

Najpiękniej jak tylko potrafię – dziękuję Przyjaciołom moich dzieci, moich w realu za każdy gest dobra…ktoś podarował śliczny wózek , ktoś  ciuszki po swoim maleństwie.., akcesoria  pierwszej potrzeby , resztę wspólnymi siłami sami nabyliśmy ….i CZEKAMY TUTAJ NA CIEBIE  ANIOŁKU   …Klaudia- Małgorzata – moja biologiczna wnuczka . Boże, zawierzam Tobie  moje dzieci, wnuki .Daj siłę na każde wyzwanie…przywróć radość  z każdego poranka i zachodu słońca. Błagam tylko o zdrowie …reszta sama się ułoży . WIERZĘ !!!  Już wyobrażam sobie zapach niemowlaczka…piękny, niepowtarzalny. Widzę minki rysowane mimowolnie na buźce  – grymas śmiechu, złości drobnej…Aksamitne ciałko , przymykane, otwierane oczka, upominanie się o swoje potrzeby , maleńka główka wtulona do piersi Mamy. CUD narodzin, dar macierzyństwa, dzieci…nie ma chyba piękniejszego okresu w życiu  . Myśl wędruje coraz  intensywnej do tego dnia, w którym usłyszę ;

JUŻ JEST Z NAMI !!! JEST NA ŚWIECIE  ZDROWA DZIEWCZYNKA  – moja WNUCZKA , siostrzyczka Kubusia…

„Jeśli choć jedną jasną i dobrą myśl wniosłeś do czyjegoś umysłu,
jedno dobre uczucie zaszczepiłeś w czyjeś serce,
jedną godziną szczęścia rozpromieniłeś jakieś smutne, szare życie, spełniłeś swoje zadanie Anioła na ziemi.” ( cytat z profilu na fb mojej Kochanej Siostry Klary…opiekunki dzieci , dorosłych niepełnosprawnych z DPS )

01 (3)
„Bóg nie może być wszędzie, dlatego stworzył Matkę.”