Miesiąc: Styczeń 2013

DZIEŃ BABCI…CUDOWNY DZIEŃ..

6 komentarzy

Dzisiaj Dzień Babci. „BABCIA” ..słowo, które jest mi tak bliskie. Babcia, to wnuki, maleńkie istotki , które są częścią nas samych .  Rośnie człowiek …syn, córka naszych dzieci . Miłość do wnucząt jest przeogromna. Nie ma piękniejszego ukojenia od możliwości przytulenia dziecka , poczytania bajek, rozmowy, wspólnej zabawy….i widoku uśmiechu na tej buźce kochanej. Z czasem wspólne „tajemnice”, które będą tylko nasze..

Przytuliłam wirtualnie grono moich dzieciaczków …jestem dla nich babcią Gosią.

Kocham je , choć nie widziałam wielu z nich . Noszę je w sercu , są ze mną ze swoimi radościami , często bólem , troską.

Jestem najszczęśliwszą babcią na świecie dzięki tej magii właśnie.

Wczoraj wróciłam do domu…niespodzianka przepiękna. Życzenia na karteczkach od kilku moich maluszków „ Z okazji Dnia Babci”…Malutka Zuzia tak bardzo dotknięta przez los , której ciałko pokryte jest okrutnymi ranami namalowała dla mnie obrazek. Oprawiony w ramkę z udziałem Mamy, Cioci …wizja dziecka przelana barwnie na kartkę.

Podarunek  niezwykle cenny, jedyny , bo dyktowany emocjami tego dziecka. Ustawiony na honorowym miejscu w moim mieszkaniu, gdzie te niezwykłe podarunki mają swoje miejsce.

Życzenia od Piotrusia, chłopczyka z autyzmem , Alusi…zdrowej dziewczynki.

Dla takich chwil warto żyć , podniosą po najcięższym upadku…

Moje cudowne dziecinki…I Babcia Wam życzy bajecznego dzieciństwa…Gdybym miała taką moc zabrałabym Wasz ból , poniosła sama na swoich barkach. Sprawiłabym, aby każde z Was zaczynało i kończyło dzionek z uśmiechem na buźce.

KOCHAM WAS TAK BARDZO. JESTEŚCIE WYJĄTKOWE , KAŻDE INNE, CUDOWNE….MOJE WNUCZUSIE, WNUCZĘTA.

MAM W SWOIM SERCU POKOIKI…MIESZKACIE W NICH, TEGO JEDNEGO JESTEM PEWNA!!!

WASZA BABCIA GOSIA

b84b7aa02e1b

  Pewna starsza pani mieszkała za miastem wraz z córką i wnuczkiem.

     Mijały lata, a jej ręce stawały się coraz słabsze i słabsze, podobnie jak jej wzrok i słuch. Bardzo chciała być użyteczna, ale choroby i starość spowodowały, że miała niezręczne i niepewne ruchy. Tak więc babunia tłukła naczynia, gubiła sztućce, rozlewała wodę i potrawy.

     Pewnego dnia jej córka, rozdrażniona tym, że matka zbiła jeszcze jeden cenny talerz, posłała chłopca, by kupił drewniany talerz dla babci.

     Chłopiec ociągał się, ponieważ wiedział, że to upokorzyłoby jego babunię. Głucha na jego wywody matka zmusiła go do posłuszeństwa.

     Ale chłopiec wrócił do domu nie z jednym, lecz z dwoma drewnianymi talerzami.

     – Przecież ci mówiłam, żebyś kupił jeden! – zgromiła go matka. – Czy nie zrozumiałeś?

     – Owszem – odrzekł chłopiec – ale drugi kupiłem dla ciebie, kiedy będziesz stara.

Tradycja hinduska

KOLEJNY KOP OD LOSU..ILE JESZCZE??

9 komentarzy

Odważnie, pełna optymizmu rozpoczęłam  Nowy Rok. Zarzucona  zbroja, niczym na rycerzu , który mknie  na bitwę  pod Grunwaldem. Broń przygotowana do odpierania ataków…no i co ?? No i to, że  konfrontacja z medycyną w dzisiejszej dobie powala  z nóg nieoczekiwanie, bez użycia kul ,pocisków.

2 stycznia moja siostra źle się poczuła. Wysoka temperatura, ból głowy, okropny ból brzucha.

Diagnoza – grypa, aplikowany antybiotyk. Leżenie w łóżku osłabia każdego. Wytrzymała kilka dni, ból brzucha , głowy utrzymywał się, kolejna konsultacja u lekarza. Pani doktor podejrzewa zapalenie  wyrostka robaczkowego, daje skierowanie do szpitala celem rozszerzenia diagnostyki. Sześć godzin oczekiwania w izbie przyjęć, konsultacja już z kilkoma specjalistami. Wyniki wskazują, że w organizmie jest stan zapalny. Nikt nie szuka dalej przyczyny …kolejny antybiotyk, środki przeciwbólowe , powrót do domu. Słabnie coraz bardziej, ból brzucha nie ustępuje…

Kolejna wizyta u lekarza…skierowanie na USG , którego w szpitalu nikt nie zrobił. Czas oczekiwania na wykonanie badania bardzo odległy…na 24 stycznia. Ryzykuje, idzie do lekarza , który badanie wykonuje, prosi niczym żebrak…bardzo mnie boli, niech mnie Pan przyjmie . Lekarz robi odstępstwo, wykonuje badanie , które kosztuje pewnie sześć złotych. W trakcie badania konsternacja…Proszę Pani, wyrostek jest ogromnie powiększony. Z tym wynikiem natychmiast proszę pójść do szpitala. Ok, izba przyjęć kolejne kilka godzin czekania…”A skierowanie od lekarza Pani ma?…Nie, lekarz, który zrobił mi USG właśnie z tym wynikiem prosił o przybycie wprost do Was. Nie, musi być skierowanie. Szwagier podjechał po ten  świstek…przepustkę , aby pacjenta zdiagnozować. Co się dzieje?…Boli mnie brzuch, nic już nie mogę jeść, tylko płyny przyjmuję. Powtórka USG, zatrzymujemy Panią na oddziale. Skierowanie na chirurgię, kompleksowe badania . Podłączono kroplówki, zero picia, pokarmów, czekamy. Będziemy operowali, to zapalenie wyrostka, zgadza się Pani?…Tak, proszę mi pomóc…ja już opadam z sił. Operacja na wyrostek przerodziła się w bardzo rozszerzony zabieg trwający 1, 5 godziny.Miała wyjątkowe szczęście, że operacja została przeprowadzona w sobotę ,w zeszłym tygodniu . Nastąpiła już perforacja wyrostka, ropne zapalenie otrzewnej siało kolejne stany zapalne w jamie brzusznej…

Któryś z lekarzy bardzo zabiegał o przełożenie  operacji na poniedziałek. Teraz wiemy, że jeszcze dwie doby oczekiwania, a  dzisiaj mogłaby  być już na drugim brzegu.

Tylko dlaczego?? Kolejny raz w życiu mojej Rodziny i nie tylko  oszczędna diagnostyka, brak profesjonalizmu, pacjent potraktowany jako przypadek . Trudno zrozumieć , jak w dobie tak dalece posuniętej wiedzy, rozwoju cywilizacji można dopuszczać się rażącego niedbalstwa wobec zdrowia, życia człowieka. Trudno zrozumieć, że badania przeprowadzone  kilka dni wcześniej nie kierunkowały chirurga, że to właśnie może być zapalenie wyrostka. Profesjonalista nie musi mieć sprzętu, którym dysponuje, aby taki stan stwierdzić. Nie daje rady…zwyczajne USG , gastroskopia, cokolwiek, co daje obraz  zmian chorobowych.

W czwartek siostra opuściła szpital, jest w domu. Osłabiona, obolała  delikatnie nabiera sił. Jestem przy niej, wymaga opieki…Dieta , miksowane potrawy lekkostrawne, pomoc w utrzymaniu higieny.

Szwagier poradziłby sobie pewnie…, sam też jest chory . Miałam  spędzić  ferie u Kubusia, porzucać się śnieżkami, jeździć  sankami. Nic  z tego. Jasne, że takiego przypadku nikt nie przewidywał , miał prawo zaskoczyć.

Zaskoczyła i wprowadziła totalny chaos  służba zdrowia.  Koordynacja w funkcjonowaniu służby zdrowia jest  poniżej krytyki .

W szpitalach rozlicza się personel ze zleconych badań…Dlaczego przeprowadzono badanie, przyjęto pacjenta…spyta zdrowy pracownik z NFZ …Czy to było konieczne ? Lekarze chcąc pewnie oszczędzić sobie zbędnych wyjaśnień ograniczają swoje czynności  do zlecenia badań podstawowych , za które nikt rozliczać nie będzie.  W życiu nie zrozumiem, kto dał prawo decydentom do  wprowadzenia terminologii nadprzyjęcia, czyli przyjęcie  pacjentów  ponad jakieś zakontraktowane usługi medyczne. Kontrakt na zdrowie, życie ludzkie ? Szary człowiek wie, iż pobyt w szpitalu bajką nie jest. To nie SPA, gdzie przyjemnie czas płynie. Jak można  prowadzić  statystyki  , oceniać  poprzez  zwariowany klucz, czy dany pacjent  musiał pozostać na oddziale, czy wystarczyło leczenie ambulatoryjne?

Czy ktoś w tym kraju zacznie logicznie pojmować rzeczywistość ??  Taka struktura doprowadza właśnie do tragedii jednostek. Lekarz nie wychyli się ponad normy narzucone przez kosmitów chyba , ofiarą pada obywatel tego kraju .

Każdy dba o swoje resorty , wiele sektorów pada jak domki z kart. Bałagan, porażki , winnych brak.

Już nie krzyczę, a WRZESZCZĘ  do Was decydenci!!!! Skupcie się do cholery na najważniejszej wartości, jaką jest zdrowie, życie ludzi.  W tym kraju są fachowcy….zarzuceni stertą przepisów ograniczających działania, koncentrację  na pacjencie  wypełniają raporty, sprawozdania !!! Zatrudnijcie do tych czynności osoby, które medycyny nie skończyły. Lekarz, pielęgniarka ma skupiać swoją uwagę, wspierać wiedzą człowieka !!! Czy to takie trudne do zrozumienia ???

Przypadek mojej siostry tak czytelnie obrazuje obecny stan służby zdrowia.  Spychoterapia, która prowadzi na cmentarz!!! To jest obrany cel przez Was decydenci??  Wracamy do odległych wieków , krajów trzeciego świata ??? Silny przeżyje, słabszy szans nie ma !! Mam w duszy taką wolność, demokrację. Jestem ubezwłasnowolniona , upodlona przez  ludzi, którym stołek, władza  zasłoniła krajobraz rzeczywistości. Wasze rozgrywki personalne nie obchodzą szarych ludzi. My chcemy żyć, pracować, uczyć się…nade wszystko leczyć przyzwoicie. Dosyć już mamy widoku łez dyrektorów szpitali, którzy są ludźmi, nie zatracili swojej godności . Toną w  długach , bo dbali, żeby pacjent miał ciepło, światło i dostał zupkę warzywną na wodzie . Dbali, żeby dostępne leki mogli podawać pacjentom , przyjęli chorego, bo przyszedł po pomoc!! Czy naprawdę chcecie wypalić z niemocy wszystkich szarych obywateli ?? Od kilku lat działam sobie niczym wolontariusz…Ogrom bliskich potrzebuje pomocy . Biegam jak ten Beduin po pustyni , wspieram, pomagam, bo tak trzeba…jestem człowiekiem i rozumiem potrzeby innych.Bogu dzięki, że finał tego odcinka z życia nie zakończył się tragedią, że nie zeszła z tego świata siostra  tylko dlatego, że ktoś coś przeoczył.

Mój optymizm brutalnie skopany regeneruje się. Kolejne życiowe doświadczenie…Pacjencie, jeżeli czujesz intuicyjne, że pomoc  , którą Tobie proponują jest zbyt ograniczona, nie daj się wypchnąć ze szpitala, nie pozwól, aby wypchnięto Twojego bliskiego.

Płacimy składki nie na potrzeby osobiste decydentów, wypoczynek, wizyty w krajach odległych ot, tak, żeby sobie pożyć chwilką .  Czy to może być rzeczywistość, że w  kraju moim ojczystym  wśród 38 milionów ludzi brakuje umysłów, które rozwiązania nie znajdą?  Znajdą, tylko pozwólcie im zaistnieć, działać . Mandat , obietnice, wybory i arena niczym z cyrku…W żadnym razie nie  zdolność  do zarządzania krajem, troska o ludzi tych przeciętnych . Ile jeszcze tego kopania  Narodu? My dla Was, czy Wy dla Nas??? Przecież to takie proste…Wy byliście kiedyś też na dole…czy awans, skok na władzę tak bardzo wynaturza??

19202_4279437987487_1080217438_nPrzepaść totalna i w naszej ojczyźnie…Jedni mają nadmiar wody, leją nią dla przyjemności, inni umierają czekając na kroplę , która pozwoliłaby żyć…

 „Kto nie przeżył te­go co ja, nie­chaj rad mi nie udziela”. Sofokles

„Nikt nie może długo nosić maski, a ten, kto udaje, prędko wraca do swej prawdziwej natury”.