Miesiąc: Sierpień 2011

MAGIA CHWILI..

No Comments

Ludzie potrafią z całego swojego życia  żyć prawdziwą pełnią zaledwie przez parę miesięcy.
Czepiają się tych przeżyć potem przez całe lata  i ostatecznie, mając lat osiemdziesiąt  trzymają w swych pustych dłoniach jako cały dorobek zaledwie kilka chwil naprawdę przeżytych.
Dlaczego nie chcesz żyć naprawdę własnym życiem?
Zawsze zdaje ci się, że żyć trzeba dla jutra. Trzeba przecież „myśleć o swojej przyszłości”:  swoich egzaminach, swoim zawodzie, swoim przyszłym domu; trochę później trzeba myśleć o przyszłości dzieci:
ich egzaminach, zdobyciu zawodu, ich przyszłych domach; potem znowu o własnych starych latach: emeryturze, zabezpieczeniu sobie odpowiedniego domu…Jutro będę mógł wreszcie zająć się…
Jutro będę miał nareszcie…Jutro będę…Dlaczego chcesz czekać jutra, żeby wreszcie zacząć żyć?
Pewnego dnia nie będzie dla ciebie żadnego więcej jutra – okaże się, że nie miałeś kiedy żyć naprawdę.
Przywiązujesz się do przeszłości, zdaje ci się ważna, bo to twoja przeszłość.
No tak, ale to co było wczoraj – wymknęło się już spod twojej władzy.- Zwodzi Cię przyszłość, możesz ją w swojej wyobraźni dowolnie kształtować, naginać do swych upodobań. Ale przecież ona po prostu jeszcze nie istnieje i próżno tracisz na nią czas.- Teraźniejszość jest taka mała, że jej wartość łatwo ci przeoczyć.
Ale tylko ona naprawdę zależy od ciebie – a twoje życie w gruncie rzeczy, krok za krokiem, składa się z bieżących w teraźniejszości chwil. – Zawsze ci się zdaje, że szczęście jest przed tobą, tak jak i radość, miłość, Bóg. Złudzenie! Zapominasz, i to jest tragiczne, że Bóg stoi obok ciebie, dokładnie w tym miejscu i czasie, gdzie się znajdujesz, w bieżącej chwili twego życia otwierając ci wszystko, co trzyma w swych dłoniach.- Obyś nie był tym wiecznym pielgrzymem, który pozostawia Boga na brzegu swej drogi,
by biec za Jego wizerunkiem. Pozbawiony odpocznienia człowiek wlecze za sobą swoją przeszłość
i próbuje jednocześnie pochwycić w swoje ręce i przyszłość, i teraźniejszość. Podniecony usiłuje jakby jednocześnie złapać owoc kilku godzin życia: biedny żongler, pogubi wszystkie i będzie szukał każdej z osobna. Jeśli chcesz w swym życiu osiągnąć powodzenie, złóż spokojnie całą swoją przeszłość w ręce Boga,
powierz Mu swoją przyszłość i żyj każdą bieżącą chwilą, tak jak przychodzi, w całej jej treści.
Przy robocie dziewiarskiej nie wolno ci „zgubić” ani jednego oczka, powstanie skaza,
choćby niewielkie było to oczko, jest przecież niezbędne. Nie zaniedbuj żadnej chwili. Wszystkie są nieskończenie wartościowe, jeśli chcesz, by twoje życie było tkaniną bez skaz. Bieżąca chwila nie jest ciężka, nie przygniecie cię; Jest zbyt mała, by mógł się w niej zagnieździć niepokój. Przemija tak szybko, że nie zdoła cię znużyć, Posiada „ludzki wymiar”, możesz się w niej zmieścić,
możesz ją udźwignąć. Teraźniejsza godzina jest twoim prawdziwym życiem, ona jest twoim pokarmem, jej głębia jest nieskończona, w niej mieszka miłość. Największym i najważniejszym „dziełem”
jest dzieło aktualnej minuty; ono zobowiązuje cię do złożenia w ręce Boga całej przeszłości i przyszłości i oddania mu się całkowicie do dyspozycji. Jeśli potrafisz zachować w tym wierność, będziesz żył pełnią swojego życia  i osiągniesz niewymierne wartości.

Michel Quoist „Między człowiekiem a Bogiem”

Wiesz Skarbie- ten przekaz jest dla mnie tak czytelny. Nigdy pewnie nie stosowałam się do tych wskazówek…Zawsze wybiegam myślą w przyszłość, rozmyślam nad przeszłością . Dzięki Tobie Synku nauczyłam się żyć właśnie chwilką. Ulotną, maleńką, krótką. Twój uśmiech …to chwilka, Twoje bycie wraz z nami – to ta chwilka. Kiedy siadasz mi na kolanach, mogę Ciebie przytulić- to chwilka , która tak szybko znika, jak przyszła. Teraz zdałam sobie sprawę, jak ważna jest ta jedna chwilka…Cała doba podzielona jest na malutkie fragmenty życia- te fragmenty, to chwile.  Tak trudno opisać miniony dzień. Zawsze jest coś miłego i coś, co zasmuci. Ten smutek będę odrzucała, pozostawię tylko w swojej pamięci  chwile szczęścia…Wtedy mój obraz PRZESZŁYCH DNI będzie śliczny. Bez plam trudu, problemów i bólu- będzie duży i bajeczny. Trochę za późno to pojęłam…mam już sporo lat. Może Bozia pozwoli mi jeszcze troszkę pobyć z Wami. Chciałabym bardzo zapełnić swoje dłonie dorobkiem chwil naprawdę przeżytych w radości .Spoglądając na nie- są jakby puste. Znam  przyczynę. Zbyt często wybiegam myślami w przyszłość…Czy to zmienię?? Pomożesz mi ??? Dziękuję Kruszynko..

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=9BvyRwggwfI[/youtube]

KOCHAM CIEBIE ANIOŁKU…

AUTYZM-WYCIESZENIE W SAMOTNOŚCI..

No Comments

ZWIERZĄTKA, TO SĄ SKARBIE TWOI PRZYJACIELE…KOCHASZ JE..ONE CIEBIE TEŻ..

Ciepły, letnie popołudnie.  Wypoczynek po pracy na łonie natury pozwala na pełen, chwilowy relaks. Z okolicznych domostw dobiega gwar, słychać rozmowy …Przyjemnie, beztrosko- sielanka . Zapach rozpalanych grillów pobudza apetyt.  Alejkami między domami biega gromadka dzieci.  Rowerki, deskorolki  , nade wszystko piłki- to atrybuty dzieciaczków, które czerpią swoje niepowtarzalne chwile. Biegają same, bez dorosłych. Znają otoczenie , bezpieczne miejsca, którymi wolno im biegać. Pilnują siebie wzajemnie. Przedział wieku różny – od trzech do 12 lat…Na jednej z posesji ta radość jest INNA…W narożniku podwórka usypany jest kopiec piasku. Malutki chłopczyk w milczeniu wykonuje nadane sobie zajęcie. Przerzuca piasek z kopczyka do dziecięcej taczki, dalej wiezie” ładunek” w inny punkt ogrodu, wysypuje , wraca…Pokonał już kilkanaście odcinków, jest zmęczony. To nic. Rączką ociera czoło z potu, podchodzi bezszelestnie do stolika, popija swój ulubiony napój i wraca…Taczka, kopczyk, przewóz, zrzut…Jest całkowicie wyłączony z rzeczywistości…Nie wolno jemu przeszkadzać. On wykonuje swoje zadanie, które sam wymyślił. Z czasem taczka zostaje odstawiona. Rozpoczyna się kolejna czynność. Łopatka służy do ubijania, formowania piasku. Powstaje jakaś geometryczna figura…stożek, piramida. Kolejny etap , to precyzyjne dopracowywanie kształtu widzianego Jego oczkami. Skończone. Pojawia się malutka deseczka, która pokrywa „konstrukcję”. W milczeniu wchodzi do domu, wynosi swój kartonik z ulubionymi zabaweczkami. Muszą być bardzo małe. Duże nie cieszą wcale. Na swojej konstrukcji  , na deseczce stawia autka…Kilka rządków. Niżej stoją zwierzaczki w kolejności zachowanej według gatunku. Żółwie, sarenki, lwy, kury…Kolejny rządek, to różne postacie – chłopczyk, dziewczynka, strażak, marynarz…Ta czynność trwa około godziny…Rączki zarzucone na plecy pewnie świadczą, że chłopczyk jest zmęczony, mięśnie troszkę nadwyrężone. To była Jego ciężka praca,…a jaki piękny efekt. Siada z boku i patrzy na swoje dzieło. Wodzi oczkami  , klepnie sobie w kolanko, coś cichutko szepcze. Nie interesował się przez cały cykl swojej pracy gromadką rozbawionych dzieci. Nie słyszał ich? Nie widział ?  Tak. Wyłączył się . Po chwili klaszcze rytmicznie w rączki, kręci się w kółeczko…wydobywa dźwięki, które coś znaczą..Co ?? On wie. Podchodzi ponownie do stoliczka, gdzie siedzi  kilka osób , popija swój sok. Może zagramy w piłeczkę, pobawimy się ??? pyta dorosły .Chłopczyk nie odpowiada, nie patrzy. W milczeniu odchodzi. Ponownie siada przed swoją budowlą i patrzy. Zmienia kolejność ustawionych figurek. Na deseczce układa ludziki, zwierzątka stoją na swoim miejscu…autka stoją na dole..

Boże, tak chciałoby się przerwać  ciszę nijaką, zająć dziecko zabawą, wprowadzić w gromadkę radosnych dzieci. Nie można…zwyczajnie nie można przeniknąć przez niewidzialny mur, za którym od dłuższego czasu przebywa KUBUŚ….chłopczyk z AUTYZMEM. Sam dla siebie, sam w swoim świecie. Ważne, że nie jest pobudzony. Nie krzyczy, nie ucieka w podskokach niczym sprężynka, nie zarzuca szmatki na główkę. Jest….widzimy malutkiego człowieczka. Czy on nas w tych momentach widzi, słyszy ??? Nie wiem.  Tak bardzo chciałabym dostrzec uśmiech, usłyszeć dziecięcy śmiech …szczery, prawdziwy, niepowtarzalny. Tak bardzo chciałabym przytulić dziecko , poczuć Jego obecność, zapach. Chciałabym i z nim uczestniczyć w tym rytualnym budowaniu zamku, tego czegoś z piasku. Słyszeć  potok słów, pytań. Odpowiadałabym na wszystkie. Nie słyszę.  Chwytam każdy moment, kiedy Kubuś jest z nami. Widzi, słyszy, utrzymuje kontakt . To najcudowniejsze chwile, które mogę przeżyć. Wieczory, kiedy po kąpaniu jest bardzo zmęczony , a ja niczym złodziej przemycam  swój czas, by być z nim staje się uległy. Niekiedy  szeptem poprosi. Mów do mnie coś” bacia Tosia”. Tonowanym głosem  opowiadam wymyślane historyjki. Opowiadam o gwiazdkach, które świecą tylko dla nas. Każda z nich jest marzeniem…, albo Aniołkiem, który na nas patrzy. Niekiedy niebo posiane jest gwiazdami. Mówię, że to dzieci spacerują po Niebie i szukają KUBUSIA. Mają w rączkach światełka i szukają dróżki dla niego, aby była prosta, jasna, ciepła… Trzymam maleńką rączkę w swojej dłoni. Głaszczę Jego główkę, kiedy tylko na to pozwoli. Cieszę się chwilą, która trwa. Patrzę na tą dziecinkę , tak bardzo chciałabym wniknąć do wnętrza malutkiego mózgu , ułożyć Jego myśli , odciążyć przed kolejnym dniem jakże innym od beztroski zdrowych dzieci. Dniem zwyczajnego treningu umysłu w formie zadań, poleceń…nagród. Niekiedy chciałabym wybiec z pokoju i wykrzyczeć jakiś dziwny bunt, który kumuluje się we mnie. Chciałabym paść na kolana i zapytać Boga – DLACZEGO???  Tak bardzo kochałam, kocham i będę kochała wszystkie dzieci. Te maluszki i niedołężni STARCY zawsze były dla mnie świętością…i są…DLACZEGO BOŻE  MÓJ WNUK JEST DZIECKIEM INNYM, UPOŚLEDZONYM ???? Dlaczego nie słyszę Jego śmiechu, dlaczego KUBUŚ  nie rozumie jak ważnym jest w moim życiu DLACZEGO ???  Tak. Padam na kolana bardzo często…Nie pytam DLACZEGO ON , MÓJ WNUK. Padam na kolana i dziękuję BOGU, że jest…że jest takim, jakim jest. MOJA MIŁOŚĆ do DZIECKA nie zgaśnie…Tylko trwoga o Jego samodzielność boli. Pytania o przyszłość oddalam…tak lżej.Boże, DZIĘKUJĘ TOBIE ZA KUBUSIA. On był, jest i pozostanie na zawsze moim  cudownym wnukiem. Moje oczekiwania na ten śmiech, beztroskę…to moje marzenia, nie JEGO. DLA NIEGO, DLA MOJEGO KUBUTKA  tylko proszę o siły…żeby kolejne dni nie były gorsze od poprzednich.

„Bóg zawsze podnosi słuchawkę, bez względu na to, ile czasu upłynęło od ostatniej rozmowy”. Paul Johnson

 „Szczęście człowieka na ziemi zaczyna się dlań wtedy, gdy zapominając o sobie zaczyna żyć dla bliźnich”. M. Gogol

„Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, kiedy się ją dzieli”. Albert Schweizer

„Czas przynosi radę. Należy oczekiwać jej cierpliwie. Bywa, że trzeba zawierzyć chwili”. Friedrich Schiller

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=eLuoWaGmLdg[/youtube]

TERAPIA SENSORYCZNA …NIEKIEDY TO FAJNA ZABAWA…CZASAMI MASAŻ BOLI. TO DLA TWOJEGO DOBRA ANIOŁKU…TYLKO DLA TWOJEGO DOBRA..