Miesiąc: Luty 2012

AUTYZM – UPOKORZENIE CZŁOWIEKA !

3 komentarze

Widziałam w swoim życiu setki tragedii. Każda inna, bolesna, jedyna w swoim rodzaju. To, co zobaczyłam w reportażu emitowanym przez 1 program TV „ Na celowniku” przeszedł moje rozważania na temat cierpienia , jak bodaj nigdy w  życiu.

Dorosły mężczyzna, lat 34 Konrad. Stwierdzony Autyzm . Wiem, że trzydzieści lat wstecz pomoc Rodzicom w wyprowadzaniu swojego syna z krainy autyzmu mogła i zapewne była ograniczona, lub żadna. W dzisiejszej dobie jeszcze trzeba pokonać setki kilometrów, tak często spotkać się z błędną diagnozą wobec stanów, które niepokoją bliskich dzieciaczków. Tułaczka od specjalisty, do specjalisty. Czas oczekiwania na kolejne konsultacje w publicznych placówkach jest bardzo długi, niekiedy sięga do 4, 5 miesięcy. To bardzo, bardzo długo. W tym zaburzeniu liczy się czas na postawienie diagnozy, włączenie terapii , aby pomóc  dziecku, Rodzicom. 30 lat wstecz wiedza w tym zakresie była skąpa…Rodzice , co wynika z reportażu szukali pomocy. Nie uzyskiwali wiążących decyzji , porad, nie włączono terapii. Trwali w tym stanie wspierając syna w odniesieniu do intuicji , własnych metod, które sobie sami wypracowali. Z Konradka wyrastał Konrad, który dzisiaj jest dorosłym człowiekiem. Jednym z  towarzyszy autyzmu jest agresja, samookaleczanie itd. Nie w każdym przypadku tak jest, ale idą te dysfunkcje z boku . Któż może pomóc, wskazać, jak w tych stanach wspierać dziecko, z czasem młodzieńca, osobę dorosłą? Specjalista, który swoją wiedzą przygotowuje Rodziców, bliskich na sceny okrutne. Specjalista psycholog, psychiatra  dobierają metody obronne wobec samego chorego, jak i doradzają bliskim.

Rodzice Konrada tych rad, wskazówek nie otrzymali . Nie dając sobie rady oddali syna do Ośrodka  .Zmiana otoczenia, nowe miejsce stałego pobytu, nagła utrata z pola widzenia bliskich twarzy- Matki, Ojca zapewne potęgowały niewyobrażalny lęk, strach przed otoczeniem. W tych stanach zagrożenia wywołanego w mózgu  Konrad zaczął być  coraz bardziej agresywny. Pewnie i pracownicy Ośrodka, gdzie Konrad przebywał nie dawali sobie rady z napadami chorego człowieka. Co dalej?? Konrada oddano do Szpitala Psychiatrycznego. Kolejna zmiana w otoczeniu, katowanie chorego mózgu zmieniającymi się bodźcami . Inny personel medyczny, inne ściany, inne dźwięki . W tym wszystkim  zmęczony człowiek , któremu nikt nie dał szansy na możliwość trwania w dwóch światach. Na możliwość swobodnego przechodzenia z krainy autyzmu do świata realnego i odwrotnie. Brak czułości, miłości, ciepła, poczucia bezpieczeństwa, psychologa, który wspiera mężczyznę. W zamian kalwaria , beznadzieja i…przywiązanie pasami do łóżka. Żeby nie wstał, nie krzywdził siebie, może personelu szpitalnego. Ten dramat poruszył zapewne nie tylko mnie. Jak ocenić totalny brak wiedzy ze strony  lekarzy psychiatrów, brak psychologa w szpitalu, gdzie przebywa Konrad. Dlaczego jest agresywny, dlaczego krzyczy głośno i długo? BOI SIĘ , normalnie w świecie się ten oto człowiek boi  stanu, w którym trwa. Zamiast czułości, zrozumienia, miłości uwiązany  swoim łożu w jednej pozycji  – na plecach ze związanymi rękoma, nogami wpatruje się w swojej ciszy w jeden punkt na suficie. Stymuluje może tak  iluzję bytu . W chwili, kiedy ktoś wchodzi do pomieszczenia obraz się zmienia, głos personelu jest zwyczajnie wrogi.Odwiążą mnie, czy ponownie przywiążą…Będę krzyczał, rzucał czymkolwiek. To mój instynkt obronny , jak u każdego człowieka. Im głośniej będę krzyczał, tym bardziej ich przestraszę, może dadzą mi spokój??Boże, to wszystko dzieje się w kraju cywilizowanym, gdzie każdy człowiek od chwili poczęcia ma gwarantowane prawa do godności, szacunku, pomocy.Jak można dopuścić było , do takiego wynaturzenia przez personel medyczny wobec człowieka, który nie jest niczemu winien. Jest chory, zwyczajnie w świecie chory .Dyrektorowi  tejże placówki , innym, którzy biernie podchodzą do stanu Konrada dedykuję przekaz z kart mojej książki…” Autyzm chaotyczny taniec umysłu „…Co przeżywa Konrad, jak on postrzega życie, które zgotowała Jemu bierność specjalistów wobec problemu .

                                                                                                         ” Autyzm — dwa światy”

Autyzm to życie na pograniczu dwóch światów. Pierwszy– widziany oczyma ludzi zdrowych — ze swoimi urokami, pięknem. Drugi jest bezgranicznie pusty, pełen lęku, szary i bolesny. Koszmarem jest nieskoordynowane wyrywanie się z jednej granicy na drugą stronę. Nieważne czy przechodzisz z tego szarego w piękny, czy z pięknego w szary. Szok wywoływany tymi zmianami musi być ogromy. Ile takich przejść może znieść człowiek dotknięty autyzmem –tysiące.

Wyobraź sobie – jesteś na bankiecie, odświętnie ubrany, wokół wystrój cieszący oko. Pięknie nakryte stoły, przy których siedzą twoi przyjaciele. Cichutka muzyka stwarza romantyczny nastrój. Prowadzisz konwersacje, śmiejesz się, zapominasz o wszystkich troskach dnia codziennego, jesteś szczęśliwy. W kilka sekund to wszystko ginie. Z salonu przemieszczasz się do szopy pełnej pajęczyn, z gniazdami szerszeni wewnątrz tej rudery. Jesteś sam. Dźwięk pięknej muzyki zmienia się w stukot młota, hałas piły tarczowej. Jest ciemno, brudno. Umknęły głosy przyjaciół. Słyszysz bełkot kilkunastu mężczyzn, którzy stoją w pobliżu. Strach przed wszystkim mąci twój umysł coraz bardziej. Boisz się, że szerzenie wylądują na twoim ciele, pokąsają cię. Nie wytrzymujesz hałasu. Odgłosy stukania do drzwi nieznanych osób, którzy mogą cię skrzywdzić. Strach narasta. Kilka chwili trwasz skulony w strachu, jesteś cicho i walczysz sam ze sobą. Modlisz się, żeby ktoś podał ci pomocną dłoń, natychmiast zabrał z tego okropnego miejsca. Nie wytrzymujesz, zaczynasz głośno krzyczeć. Jest ci wszystko jedno, czy ten krzyk przyniesie pomoc, czy zaszkodzi. Nikt ciebie nie słyszy. Zaczynasz walić z całych sił w konstrukcję tej szopy. Drzwi są zamknięte. Oddala się głos nieznajomych, których tak się bałaś, dalej jesteś sam. Ten czas to twoja wieczność. Poddajesz się i w bezruchu czekasz na rozwój sytuacji. Po jakimś czasie otwierają się drzwi od szopy. Stoją za nimi twoi przyjaciele. Zadają pytania o to, jak się tutaj znalazłaś, co się stało. Czy twój poprzedni stan pozwoli opowiedzieć o swoich doznaniach, o tragedii, którą przyszło Ci przejść? Nie, jesteś tak zmęczony, chcesz tylko spokojnie oddalić ten koszmar, powrócić do domu, przespać się i zresetować tak przykre doznania. Bierzesz kąpiel, kładziesz się. Czy możesz zasnąć? Nie wierzę. Te okrutne sceny będą powracały. To przeżycie na zawsze wyryło się w twojej psychice. Było strasznie, nie zapomnisz go. Autysta doznaje takich przeżyć z udziałem swojej chorej psychiki kilka, kilkanaście razy dziennie. Rozumiesz teraz jego walkę z samym sobą? Rozumiesz ile sił traci, prowadząc taką rundę? Tak bardzo broni się przed wejściem do świata, którego strukturę zna tylko on sam. Te brakujące fragmenty mózgu, poukładane inaczej niż w zdrowych organizmach, blokują ich stabilizację. Wyobraź sobie matkę, ojca, babcię, dziadka autystycznego dziecka. Walkę o wyrwanie z tej ponurej szopy, iluzji, która wtargnęła do mózgu. On jest obok fizycznie. Widzisz jego twarz, małe, bezbronne nóżki, rączki. Tulisz mocno, chroniąc przed tymi doznaniami. On nie reaguje, trwa w tej brutalnej scenerii tak długo, jak długo jego mózg sobie tego życzy. Nikt i nic nie ma wpływu na przerwanie okrutnego transu. Czy mogą oszaleć matka, ojciec, bliscy w swojej bezradności? Tak, mogą, ale nie robią tego. Muszą być silni i walczą. W swoim życiu mają jeden cel – wygrać z autyzmem. Ułomnością najdroższej istoty, jaką jest dziecko. Nawet gdy będzie miało 50 lat, to nadal będzie dzieckiem, wnukiem.

W ramach eksperymentu przeniosłabym Pana, tych, którzy nie znają przyczyny zagubionego człowieka zamknęłabym w tej szopie. Wyprowadziła, po czym wprowadzała siłą jeszcze z trzy, cztery razy. Czy nie broniłby się Pan, Panie Dyrektorze, nie krzyczał, nie walczył. Zapewniam, że tak. A ten stoicki spokój, przekaz, że Konrad wyciszy się może, kiedy skończy 70 lat dyskwalifikuje Pana doświadczenie do wręcz zera. Lekarz jest po to, by szukał pomocy , opanował stan. Pan tego przez 900 dni nie uczynił . Związany człowiek …I może mnie Pan pozwać do Sądu o pomówienie, zniewagę, co tylko Pan wymyśli. W mojej ocenie jest Pan osobą, która w życiu nie powinna uzyskać dyplomu specjalisty, piastować stanowiska dyrektora placówki, gdzie należy walczyć z całych sił o przywrócenie równowagi psychicznej osobom cierpiącym. Pan, Pana personel poniża tych najbardziej bezbronnych metodami uwłaczającymi ich godność. Związać chorego ze splątanym umysłem – to obrzydliwe . Konrad już Panu nie poda ręki, nie poda ręki tym, którzy za Pana zgodą katowali Jego. Wierzę, że kiedyś przytuli się w bezpieczne ramię , które pozwoli Jemu poczuć ciepło , zrozumienie Jego potrzeb.

A Panu Panie Dyrektorze życzę, aby któregoś dnia patrząc w lustro usłyszał Pan głos Konrada…dlaczego mi to zrobiłeś? Chciałem pomocy, a Ty mnie związałeś..Bałem się, a Ty nie spytałeś mnie czego? Chciałem swobodnie zjeść kawałek chleba, nie pozwoliłeś mi na to.  Stworzyłeś mi koszmar, a chciałem Twojego wsparcia. Leżałem przywiązany tymi pasami, inny pacjent mnie bardzo pobił. Byłem bezbronny, dopuściłeś do tego . Rozerwałeś mój umysł na strzępy..Tylko za co?? Ja jestem chory, a TY ??

Nie, to się w głowie nie mieści. Konrad…tak bardzo rozumiem Twój stan, Twoje emocje. Boisz się i bronisz przed wszystkim. Modlę się o Ciebie KOCHANY CZŁOWIEKU…modlę się, aby ktoś wyrwał Ciebie z tej strasznej katorgi. Boże…błagam, daj siłę temu biednemu człowiekowi, daj siłę Jego Rodzicom, których cierpienia również nie można opisać słowami.

Dlatego właśnie ten trud , tona walki Rodziców, którzy zmierzają się z trudami w kształtowaniu główek swoich dzieci . Dlatego istnieje ten blog i blogi innych Rodziców…aby się wspierać, szukać pomocy, …aby nigdy w życiu nie oddać swoich pociech pod „opiekę” , tych, którzy zamiast pomagać, szkodzą. Ile takich placówek w kraju??? Jezu, wierzmy , że to tylko incydent. Kubutku mój cudowny, masz naszą MIŁOŚĆ wtedy, teraz, zawsze !!!!! I nigdy, nigdy w życiu nikt nie zostawi Ciebie samego..PRZYSIĘGAM MALUSZKU !!!!!

Poniżej link do reportażu. Sceny są bardzo drastyczne , okrutne …i prawdziwe w dzisiejszej dobie. Naprawdę dla osób o silnej psychice!!

http://www.tvp.pl/publicystyka/magazyny-reporterskie/celownik/wideo/niepelnosprawnym-wstep-wzbroniony-20022012/6373109

AUTYZM KUBUSIA…

2 komentarze

Cześć, to ja Kubuś

Już zdrowy jestem. Byłem u Pana doktora i on powiedział, że mogę iść już do przedszkola swojego. Ferie sobie minęły. Ech tam, przyzwyczaiłem się , że jakieś fajne zabawy na przykład w śnieżku  ominą mnie. Byłem przecież chory w te ferie moje i śnieżek stopniał. Przez okienko oglądałem ten puch śliczny. Tak jasno było i czyściutko. Teraz błoto tylko sobie zostało. Mojemu doktorowi to nawet jednego tik taka dałem. Malinowego. Podziękowałem, że jestem zdrowy już. Rozmawiałem sobie nawet z moim Panem doktorem. On już rozumie, co do niego mówię.  Nie wszyscy jeszcze rozumieją. Tylko w oczy nie umiem patrzeć , jak rozmawiam . Obok patrzę , w inny punkt . Mówią do mnie ciągle i ciągle…Kubuś – patrz na mnie. Bym chciał, ale nie potrafię. Byłem u babci Gosi. Spałem z nią łóżeczku. Takie sekrety mamy swoje. Babcia mnie pyta, o czym ja tak sobie myślę. Powiedziałem, że o mojej rybce Dorotce . Nawet bajkę wysłuchałem grzecznie u babci mojej.Podszedłem do niej i powiedziałem…babcia, lubię u ciebie być zawsze. Kocham ciebie…i dziadka, Milę, Grzesia …wszystkich kocham . Trzymałem jej rękę wtedy i cichutko mówiłem, w takim sekrecie.Babcia mnie tak mocno przytuliła i buziaczka dała. Patrzyła na mnie ciągle i uśmiechała się. No i wtedy zapytałem się, czy ona się cieszy też , jak ja jestem u niej. Jeszcze mocniej mnie ukochała ta babcia moja.  Powiedziała do mnie tak ….Syneczku, Skarbie mój najdroższy . Nic piękniejszego mnie spotkać nie mogło, jak Twoje szczere, dziecinne słowa…że nas kochasz i czujesz się bezpiecznie , jest Tobie z nami dobrze. Powiedziała jeszcze, że tak długo czekała na te słowa . Nie, ja nie mówię płynnie jak inne dzieci. Jąkam się i dosyć długo myślę , kiedy to słowo, albo zdanie powiem . Nic z tego za bardzo nie rozumiem. Cieszę się , że inni się cieszą . Tak myślę. Dotknąłem rączką jej policzek. Był taki mokry i oczka jej błyszczały. Z szufladki wyciągnąłem chusteczki białe i jej podałem.  „ Wytrzyj buźkę babcia Gosia, mokra jest”…Jej..buźka zrobiła się jeszcze bardziej mokra i babcia nic nie mówiła, tylko trzymała moją rączkę i całowała ją. Wytarłem jej policzki , przytuliłem się i tak cichutko chwilkę siedziałem na kolankach mojej babci. Potem się wszyscy razem bawiliśmy. Z dziadkiem , to zawsze układam moje autka i te malutkie zabaweczki . Przestawiamy je tak sobie razem. Z babcią, to w teatrzyk nieraz się bawię . Ja jestem Zygzakiem, tym samochodzikiem z bajki, a babcia jakimś wagonikiem, albo ludkiem.  Bawimy się, kiedy ja poproszę. No, bo jak jestem w tym swoim  świecie, to tylko samiutki muszę być. Nie słyszę i nawet nic szeptem nie mówię. Sam do siebie tak jakoś powiem coś.

W domku ładnie z moimi ciociami terapeutkami dwa razy pracowałem w ferie. I z Mamusią takie zadania z koszyczkami wykonuję. Literek się uczę . Już nawet do jedenastu umiem policzyć, jak mocno się postaram. Fajnie być w tym waszym świecie . W mojej autystycznej skorupie inaczej jest. Jak ?? Nie opowiem Wam. Jeszcze nie potrafię. I nie wiem też, gdzie jest ten mój prawdziwy świat.Ja tak wchodzę i wychodzę z jednego w ten drugi . Nikt nic nie widzi. Tego mojego przejścia nie widać .Tylko moje myśli przechodzą, a ciałko zostaje . Tak, jakbym do bańki mydlanej takiej dużej wszedł , pobył w niej i wracam.

Boziu,znowu Ciebie tak ładnie proszę . Niech zdrówko mieszka we mnie długo. Spokojnie jest wtedy . Mamusia może troszkę spać. Bo, tak, no to ona wcale nie śpi. Jest obok mnie i czuwa przy mnie . Uspakaja mój kaszelek, masuje nóżki, brzuszek jak mnie boli w nocy . Mamusia musi troszkę spać.   Czuwać będziesz Boziu moja ?? – Dziękuję. Kubuś.

„Błogosławione, co czyni człowieka twardym, gdyż drzewo nie smagane wichrem rzadko kiedy wyrasta silne i zdrowe (..)Nie gardź sobą, że bitwę przegrałaś. Trzeba pewnej siły, aby się zapędzić aż tam, gdzie się bitwy przegrywa. Jeśli cofasz się inną drogą niż szłaś, to czy rzeczywiście się cofasz? Nie wstydź się swoich łez, raduj się nimi tak, jak radujesz się swoim szczęściem, czerp pełną piersią z życia wszystko, co możesz – to miłe i to bolesne, wesołe i smutne. Jedno i drugie jest życiem. Tak się składa, że na naszym świecie, żeby żyć spokojnie, trzeba być w ciągłym ruchu(. [youtube]http://www.youtube.com/watch?v=Qg2CKtCUPEY[/youtube]To był Aniołku początek. Sygnalizowałeś, że przed nami długa droga . Nie widzieliśmy Twojej tajemnicy maluszku. Okazałeś ją , kiedy miałeś dwa latka. Jesteś naszym nauczycielem Motylku . Nie wiesz o tym, ale tak jest. Radości i smutki mają inny wymiar . Jaki ?? Opowiem Tobie o wszystkim. Jeszcze troszkę Iskierko, jeszcze tylko troszkę…