Miesiąc: Wrzesień 2011

AUTYZM- RADOŚCI I SMUTKI..

3 komentarze

Cześć,

Jestem już prawie zdrowy. Jeszcze tylko tydzień ten nie będę chodził do szkoły. Mocniejszy już jestem i Tatuś przyniósł z ZERÓWKI zadania, które dzieci wykonują z moją Panią. Tak, żebym zaległości w tej wiedzy nie miał. Zrobiłem wszystkie. Wykleiłem talerzyk, potem kilka dopasowań, kreseczek i już.

Mój ludzik autystyczny nadal wędruje daleko. W mojej główce spokój taki śliczny. Bawię się, dużo mówię i ciągle o coś  pytam….Taki ciekawy się zrobiłem wszystkiego. Pytam na przykład  Mamusi …A co to jest ??? Mamusia mówi – Twoje klocki …acha…już pamiętam. Opowiedz mi dużo o tym…Z klocków Kochanie buduje się różne figury…potrafisz przecież, spróbuj…I już kilka razy ułożyłem zamek jakiś…nie tylko wieże zbudowałem…albo ciąg taki…Postarałem się . Nie…nie ze wszystkich przyzwyczajeń zrezygnowałem przecież. Nadal muszę zasypiać z kartonikami wypełnionymi moimi malutkimi zabaweczkami . Nie wszystko rozumiem doskonale, nieraz ta echolalia się utrzymuje. Ale agresji we mnie tej brzydkiej nie ma. ….Jak dobrze być wesołym chłopcem….tak bardzo dobrze mi i moim bliskim.  Wyłączam się tylko na chwilkę malutką. To czas tylko dla mnie i jednej, albo dwóch zabaweczek jest . Rozmawiam do nich – tak po swojemu rozmawiam…Nie mogę jeszcze dużo biegać w domku z moim Piorunkiem. Jestem słaby jakiś chyba troszeczkę .

Boziu, dziękuję za wszystko….za tych kilka dni ….Kubuś.

P.S.  Otrzymałam e-maila, który wprawił mnie delikatnie mówiąc w zakłopotanie….Ktoś napisał, że mój wywód, iż Kubuś dwukrotnie trafił w tym miesiącu do szpital, leżał na oddziale – to może forma „ wymuszania” litości nad dzieckiem ze znanym każdemu podtekstem…Żal takich osób , są naprawdę oddaleni od wartości nadrzędnych…moralność…jakoś tak…Wierzę, że żaden blog o chorych dzieciach nie zawiera fikcji – czemu miałoby to służyć ??? Musiałabym wniknąć w głąb „niedowiarków” i usłyszeć  ich przekaz…Zawsze podkreślam, że zarówno my, jak i pewnie Rodziny tysięcy dzieci” Innych” nie koniecznie potrzebujemy współczucia….Radość sprawia zrozumienie problemu, słowo wsparcia, otuchy, życzliwości.  Uznając, iż takich osób może być więcej niż jedna załączam wypisy dziecka ze szpitala….Zanim swoje myśli człowieku zrzucisz na papier , pomyśl, czy warto… I nie tłumaczę się w żadnym razie…”Ujawniam” te wypisy potwierdzając, iż na tym blogu zamieszczam tylko prawdziwe informacje….bez podtekstów…

” Pewnego dnia trójkąt równoboczny spotkał z się z trójkątem prostokątnym i widząc go wyłącznie z jednej strony powiedział:

     – „Dzień dobry, panie kwadracie!”.

     Trójkąt prostokątny zdając sobie sprawę z popełnionej pomyłki, przy następnym spotkaniu ustawił się od drugiej strony. Jednak trójkąt równoboczny jak gdyby nigdy nic powitał go w taki sam sposób:

     – „Dzień dobry, panie kwadracie!”.

     Wściekły trójkąt nie wytrzymał ponownej zniewagi i powiedział.

     – „Przepraszam… czy pan mnie bierze za sześcian”.

 To surrealistyczna bajka, uczy nas jednak rzeczy, która jest wciąż aktualna; trzeba się dobrze przyjrzeć, zanim się coś powie!

Pino Pellegrino

Wszedłeś ANIOŁKU do naszej krainy….zdrowego świata. Choć jesień nastała, my czujemy WIOSNĘ…taką piękną, pachnącą Twoim dzieciństwem.

Niech trwa ten stan jak najdłużej…Kocham Ciebie Iskierko..bardzo, bardzo mocno.

WIOSNA W NASZEJ RODZINIE TRWA..

No Comments

Cześć; to ja- Kubuś..

Jak ja się cieszę teraz bardzo, to nawet pojęcia nie macie. Coś mi tak pięknie myśli ułożyło. Takim grzecznym chłopcem dawno nie byłem. Słucham, rozumiem, co do mnie mówią, nie krzyczę, nie mam napadów agresji, śmieję się. I ciągle mówię, z sensem i poprawnie. Nie jest to tam takie bardzo wyraźne, ale zrozumieć można. I jąkam się coraz rzadziej…To CUD jakiś się stał…A w domku moim tak miło, przyjemnie. Mamusia mnie nie poznaje. Mówi…mój KUBULKU, SYNECZKU…wróciłeś do mnie…i prosi Bozię, żebym już takim został na długo.Ten drugi Kubuś poszedł daleko. Niech wędruje jak najdłużej poza naszym domkiem, poza Tobą Słonko…

Rano się obudziłem…patrzę, patrzę. Mamusia śpi obok mnie. Leżałem cichutko. Nie odezwałem się ani słowem. Niech sobie śpi. Zmęczona jest…myślałem. Mamusia otworzyła oczko, zerknęła na mnie, a ja się uśmiechnąłem i mówię” Wstajemy? Już jest wiosna? Trzeba wstać?? A jak nie chcesz, no to leżymy jeszcze…Mamusia tak mocno mnie przytuliła…i ja też.  Tak mnie wyściskała mocno……nie uciekałem…Po śniadanku Mamusia zaczęła sprzątać. No to szybciutko zabrałem taką małą miotełkę, szmatkę i kurz wycierałem, …Co Ty robisz Synku??? –„ Nie widzisz? Żartujesz?. Sprzątam przecież. Tobie pomagam no”, I taki dumny byłem. Oglądam bajeczki, rysuję, wyklejam…zwyczajnie, jakby ten zły sen się skończył…Boziu…niech ten ja, ten kochany Kubuś długo, zawsze tylko sam będzie. Ten ludzik autystyczny niech nie wraca wcale, albo jak już trzeba, to niech i on grzeczniejszy będzie…Chcę pokazać wszystkim swoją zdrową główkę. Chcę wyzwolić wiedzę, którą tak trudno zdobywałem długo, …która jest w tym moim kuferku w główce. Tak myślę, że może teraz właśnie ten kuferek się delikatnie uchylił ….To jest taki najcudowniejszy prezent, jaki mogłem sobie sprawić na te 5 urodzinki. Prezent dla Rodziców moich …i bliskich…Przez  kilka dni będzie uśmiech na twarzy Mamusi…na tak często zmęczonej…smutnej, bezradnej twarzy. Nie ma żadnych rys nieszczęścia…i zadrapań na Jej buźce pokornie ukrywanych kosmetykami.  Twarz uśmiechnięta i śliczna taka….Dziękuję, dziękuję za te dni…Kubuś.

Boże i ja dziękuję za te cudowne chwile szczęścia. Mój wnuczek uwolnił się z trudu żmudnej wędrówki swoim szlakiem. Jest z nami. Nasz malutki KUBUŚ… Nasz i tylko nasz…Wiem, ta chwila może zostać przecięta nieoczekiwanie . Ważne, że się pojawiła, chociaż na krótki okres…Pojawiła się po trudnym, bolesnym widoku dziecka w szpitalu. Jego przekaz.” Babcia GOSIA…przyjedź do mnie, czekam na ciebie, tęsknię”…bezcenny!!! Mam w domu niewielkiego osiołka- gadżet , który przywiozłam z Grecji. Kubuś bardzo lubi się nim bawić. I słyszę przez telefon takie oto słowa wypowiedziane z sensem….Babcia Gosia, pakujesz się już ? Tak Skarbie, jeszcze troszeczkę , wieczorem przyjadę, będę u Ciebie aż do niedzieli…Dobrze, cieszę się – mówi Kubuś…..Przywieziesz mi jabłuszka , bananki i prezencik ?   Jasne Aniołku… Zabierz jeszcze tego osiołka…on stoi tam, obok koników i lampki.  Tak prosto, prosto…i tam on jest. To były słowa Kubusia wypowiedziane dzisiaj!!! Mój wnuczek wypowiedział potok słów z sensem. Potwierdził, jak doskonałą ma pamięć.Taka sytuacja nastąpiła po trzech długich latach walki o każdą sylabę, krótkie słowo, zdanie ze zrozumieniem. Stało się coś pięknego ….  Życie zapachniało, reset przykrych scen…liczy się tu i teraz. Boże, niech trwa ten stan …oddałeś mi sens mojego życia…Słowa dziecka, które nie potrafiło jeszcze kilka dni temu zbyt dużo powtórzyć…Nie zapomnę tej daty nigdy w życiu!!!!!!!!!


Mój maluszku…KOCHAM CIEBIE od zawsze …Kocham, co dnia coraz mocniej i mocniej…Dziękuję za te dwa piękne, niepowtarzalne dni..

 „Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś,
jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. „   — Phil Bosmans

„Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie, gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki, jakie niesie nam los.
Bowiem każdego dnia wraz z dobrodziejstwami słońca Bóg obdarza nas chwilą, która jest w stanie zmienić to wszystko, co jest przyczyną naszych nieszczęść. I każdego dnia udajemy, że nie dostrzegamy tej chwili, że ona wcale nie istnieje. Wmawiamy sobie z uporem, że dzień dzisiejszy podobny jest do wczorajszego i do tego, co ma dopiero nadejść. Ale człowiek uważny na dzień, w którym żyje, bez trudu odkrywa magiczną chwilę. Może być ona ukryta w tej porannej porze, kiedy przekręcamy klucz w zamku, w przestrzeni ciszy, która zapada po wieczerzy, w tysiącach i jednej rzeczy, które wydaja się nam takie same. Ten moment istnieje naprawdę, to chwila, w której spływa na nas cała siła gwiazd i pozwala nam czynić cuda. Tylko niekiedy szczęście bywa darem, najczęściej trzeba o nie walczyć. Magiczna chwila dnia pomaga nam dokonywać zmian, sprawia, iż ruszamy na poszukiwanie naszych marzeń. I choć przyjdzie nam cierpieć, choć pojawią się trudności, to wszystko jest jednak ulotne i nie pozostawi po sobie śladu, a z czasem będziemy mogli spojrzeć wstecz z dumą i wiarą w nas samych.(.)” — Paulo Coelho

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=y10YacTVy-E[/youtube]