Miesiąc: Czerwiec 2011

AFORYZMY- PIGUŁKĄ NA PROBLEMY..

4 komentarze

Ciekawe motta  mogą pomóc w przetrwaniu, są drogowskazem w różnych sytuacjach, które tak nagle daruje nam los…Interpretacja tych przekazów jest indywidualna, wczytywanie się w zapiski krótkich słów, zrozumienie ich sensu…są niczym przepis na życie…

„Z chwilą, gdy decydujesz się stawić czoło problemom, przekonujesz się, że możesz więcej, niż ci się zdawało. ” P. Coelho

W odniesieniu do tych słów…tyle w nich prawdy. Nie znamy potencjału swoich sił, możliwości póki w danej sytuacji się nie znajdziemy. Każdy problem wymaga rozwiązania…i albo zawalczysz, albo się poddasz..Ile razy wypowiadamy te przesycone pesymizmem słowa…Nie, już nie dam rady, nie mam sił..A potem nastaje chwila zadumy, wstajesz i wzmacniasz samego siebie..Próba..porażka..zaduma..idę dalej…Drobny sukces i niczym lawina spływają pomysły, które pozwalają przechodzić cienką krawędzią do celu…Osiągnąłeś cel…dałeś radę…Gdybyś nie zrobił niczego pewnie problem zrodziłby kolejny problem, a spiętrzenie ich – to już mur – trudniejsze wyzwania…..

„Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód. „P. Coelho „

Diagnoza Kubusia sparaliżowała umysły naszej całej Rodziny.  Ten paraliż musiał ustępować bardzo szybko…Stało się…Kubuś ma AUTYZM…jest INNY… Trzeba znaleźć sposób, aby wspierać dziecko. Pozyskiwać wiedzę na temat schorzenia, szukać specjalistów, terapeutów, uzbroić się w pancerz zwany POKORĄ, CIERPLIWOŚCIĄ< WIARĄ< NADZIEJĄ. MIŁOŚĆ DO DZIECKA  NICZYM SILNIK NAPĘDZAŁA DZIAŁANIA….” Czasu nie cofniemy, AUTYZMU nie schowamy….idziemy na przód „Szukaliśmy i bezustannie szukamy form, które wspierają Motylka . Każda była chwila, nade wszystko ta najbardziej okrutna jest już przeszłością…”idziemy na przód”..

„Wiedział, że przeznaczenie człowieka często nie ma nic wspólnego z tym, w co się wierzy lub czego obawia… bo wiedział, że wszystko, co się zdarza ma swój sens. ” P. Coelho

Będąc człowiekiem głębokiej wiary pewnie łatwiej to wszystko myślą ogarnąć…Każdy czegoś się obawia…nawet nie wiedząc, czego. Lęk jest jakby przypisany do naszych emocji,…przed czym..Można sytuację sprecyzować, obawiać się czegoś zdefiniowanego..Analiza moich poprzednich lat utwierdza mnie bezustannie w przekonaniu, że nic nie dzieje się przypadkowo, a to, co się zdarza, ma swój sens…Tułaczka z moją chorą Mamą…nauczyła mnie tak wiele…wzmocniła psychicznie…Traumatyczne przeżycia zakodowały się w psychice,…ale i pozyskałam sporo sił, które mieć musiałam, by trwać przy Jej łóżku trzy długie lata. Kiedy odeszła na drugi brzeg…czas jakby zatrzymał się w miejscu..Pustka, tęsknota, rozmyślanie…tak niecały rok…i moja diagnoza ..NOWOTWÓR, rak…Tak, obawiałam się tego,.. Ja muszę żyć…mam jeszcze tyle do zrobienia…Albo nie….zamykam oczy i  idę w inny, lepszy świat. Boże, oddaję siebie do Twojej dyspozycji…i cicha myśl..walcz, walcz –masz szansę, wygrasz…Nie poddawaj się…Zawalczyłam…Wygrałam>>>, Po co ???żeby usłyszeć łagodne w brzmieniu, tajemnicze, dziwne słowo AUTYZM…AUTYZM KUBUSIA…dziecinki, której oddałabym ostatnią kroplę krwi…Siły spłynęły do mnie tak szybko, jak odeszły…więcej i więcej…tak, co dnia,…bo” wszystko, co się zdarza ma swój sens”…

„A wszystko to stało się między wschodem i zachodem tego samego słońca. ” P. Coelho

We wrześniu 2008 r. otrzymałam wyniki,…że nie ma nacieków…mój nowotwór wyszedł sobie z użyciem skalpela…póki, co śpi…We wrześniu 2008 r. padła pierwsza, wstępna diagnoza – cechy AUTYZMU, potem groźniej….AUTYZM….W dniu, kiedy otrzymałam moje cudowne wyniki wzeszło i zaszło słońce….W dniu,…kiedy postawiono diagnozę KUBUSIOWI….słońce też wzeszło….i zaszło na bardzo długo…Do dnia, kiedy ustąpił szok, bunt i trzeba było nauczyć się inaczej postrzegać te wschody i zachody słońca,…Kiedy pierwszy promyk przypomniał, że życie nadal się toczy ….i gwiazdka na niebie uświadomiła, że kolejny dzień za nami…

„Wszystkie dni stają się takie same wtedy, kiedy ludzie przestają dostrzegać to wszystko, czym obdarowuje ich los, podczas gdy słońce wędruje po niebie. ” P. Coelho „

Dzisiaj już doskonale wiem, że żaden dzień nie jest taki sam…niesie inne radości…inne smutki..Cieszę się tym, czym obdarowuje mnie los…

„A Bóg odsłania przyszłość niesłychanie rzadko i tylko wtedy, gdy zapisana została po to, by odmienić jej bieg. Paulo Coelho „

Czy chciałabym znać swoją przyszłość….NIE , niech Bóg prowadzi MNIE nadal ….niech te zapisane karty  odkrywają się tak, jak scenariusz mojego losu został spisany ….Nie pytam jak, nie pytam, dlaczego…Nie ja kręcę ten serial…jestem w nim tylko aktorem…jak każdy z nas. Chciałabym grać swoją rolę najlepiej jak potrafię…Nie, nie dla siebie…dla KUBUSIA, DZIECI , PRZYJACIÓŁ, BLISKICH…dla innych…

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=m44o7DqWVMM[/youtube]

DOGOTERAPIA- PRZYJAŹŃ…AUTYSTYCZNY MOTYLEK …TAKIE CHWILE, WIDOKI SĄ BALSAMEM DLA DUSZY I CIAŁA…KUBUSIA I NASZEGO..

AUTYZM..MILCZENIE W SAMOTNOŚCI..

No Comments

Beznadzieja, niemoc, bunt…łzy…takie emocje towarzyszą rodzinom, w których tak nagle pojawia się słowo CHOROBA. Każdy przypadek jest indywidualny, każde schorzenie samo w sobie jest przeogromnym problemem.  Wartościowanie na mniej- bardziej chorych oczywiście jest w pełni logiczne. Są choroby przewlekłe, z którymi można funkcjonować, są choroby, które z góry przesądzają o ‘przegranej”, chociaż nadzieję  trzeba mieć  zawsze do końca…Nieoczekiwane diagnozy zawsze rodzą SZOK …tysiące znaków zapytania, szukanie rozwiązań , by dać szansę.

Emocje budzi choroba dorosłego, starca , dziecka. Rozpoczyna się walka , tułaczka i starcie z medycyną. Przeogromne szczęście, kiedy trafiasz na fachowców . Personel medyczny, który poniekąd jest tym pierwszym ogniwem zwanym NADZIEJĄ…Sposób komunikacji, przekaz bliskim jak wspierać  chorego  – to trzeba zwyczajnie czuć…Delikatność, dodawanie sił oświetlając wiedzą przyszłe tunele życia – nic cenniejszego. Niestety, kiedy na tym krętym szlaku bezustannie napotykasz na osoby, które traktują los chorego, jego bliskich jako kolejny przypadek…suchy przekaz, brak informacji…to bagaż, który obciąża tak bardzo zmęczoną psychikę…

Dlaczego ???  nie zrozumiem nigdy w życiu.

Opisany w poniższym wpisie przykład placówki, która podjęła się usprawniać dzieci całkowicie zagubione, dzieci  z AUTYZMEM jest wręcz makabryczny.Nie wyobrażam sobie ja, nie wyobraża sobie tego tysiące Rodzin niepełnosprawnych dzieci…

Oddaję  Miłość , sens swojego życia – dziecko, wnuka pod opiekę fachowcom. Ufam im bezgranicznie…Sądzę, że z racji pełnienia nadrzędnej służby człowiekowi otoczą Jego opieką. O miłość nie proszę, sama ją dam z innymi. I nagle wieść, że Twoje dziecko zostało skarcone za niewinność…Bo jego schorzenie ,to też krzyk wywołany lękiem , którego nikt nie zna…to atak histerii, której nikt nie przewidział,…a to już pewnie dyskomfort dla ucha, emocji osób pozbawionych etyki, moralnych odruchów…Cóż zrobi taki ktoś?? Zastosuje znany sobie chwyt, żeby wyciszyć dziecko, zdyscyplinować je …bo słuchać trzeba…Że nie rozumie…to nic…mówię  spokój , to spokój , a potem może klaps, albo kara..Stoi w kącie i płacze, bo nie wie co się dzieje…Gdzieś, chwilkę temu widział Mamę, Tatę , bliskiego…Oni  zniknęli …poukładane myśli, obrazy w świecie AUTYZMU rozmazały się…jest totalny chaos…myśli wirują i narasta lęk…Sygnalizował potrzeby fizjologiczne…ale stres spotęgował…zrobił siusiu w majteczki..Tego nieodpowiedzialny opiekun już nie zniesie…Nie przebiorę Ciebie , chodź, pokaż się kolegom…taki zmoczony…to Twoja kara…Wyśmieją Ciebie, bo im każę, a Ty się wstydź…Niestety, takie sytuacje mają miejsce…Rodzic nie ma wyjścia…mieszka w małej miejscowości. W przypadku, kiedy zrezygnuje z tej publicznej formy pomocy  zostanie całkiem sam. Odpycha podświadomie fakty, które tak bardzo bolą…szaleje z niemocy …zawierzył, zaufał, i co dalej…W jaki sposób otrzyma sygnał od dziecka niepełnosprawnego, że ktoś i kto jego krzywdzi…

Dzieci z AUTYZMEM….spora grupa z nich nie mówi…nie opowie o upokorzeniach, które musi znosić…bo ma chory mózg . Zmęczony swoim trwaniem zamyka się w samotności i w tylko sobie znany sposób cierpi…Jak?? Nie opowie….Nie wyobrażam sobie, kiedy osobiście byłabym świadkiem  takiego traktowania słabej istotki…słabej nie z własnej winy…Wiem, że zrobiłabym wszystko, aby tego samego dnia owa osoba straciła swoją posadę nie tylko w placówce, w której świadczyła pracę…dożywotnio, zwyczajnie dożywotnio zostałaby pozbawienia możliwości sprawowania opieki  chociażby na terenie naszego kraju.

Stąd między innymi przeogromny trud, tony pracy, aby mój MOTYLEK nauczył się mówić …prostym językiem opisał podstawowe sytuacje, emocje.. Jak wielka to ulga , kiedy zrozumiesz przekaz maleńkiej istotki opisze ten, który co dnia walczy o to jedno, kilka słów….o szczery uśmiech…choćby dwa razy dziennie…o poczucie bliskości , aby przekazać to ciepło…ciepło zwane MIŁOŚCIĄ DO DZIECINKI…Aby miał wiedzę, że nie jest sam , że z boku jest zawsze ktoś, kto wesprze , pomoże..Drobne gesty, kroczki …to niezwykła radość…Do końca życia będę pamiętała chwilkę, kiedy „podarował” mi jeden ze swoich patyczków zbieranych i kolekcjonowanych namiętnie…Podszedł do mnie…wręczył mi tego patyczka mówiąc – bacia Tosia …posie..to dla ciebie..Dał się przytulić, uściskać i był taki dumny…ja…Boże, ja byłam najszczęśliwszą babcią na świecie..Tak…w tym labiryncie chwile radości bywają często…Rodzą się z drobiazgów, które mogłyby umknąć uwadze, gdyby nie wiedza, że ta istotka ma chorą główkę…I każdy gest, ruch, słowo…są jedyne w swoim rodzaju …Są zaskakujące , niekiedy tajemnicze …tajemnicze jak schorzenie zwane AUTYZMEM..

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=oUUuj_4kBwc[/youtube]