Miesiąc: Grudzień 2010

ROK 2010…BILANS MINIONYCH CHWIL.

1 Comment

Kończy się kolejny rok…bilans minionych sekund, minut, godzin, dni…

2010 ROK jest już prawie czasem przeszłym. Tak jak nie ma identycznych linii papilarnych na dłoniach, tak i nasze każde doznania  w każdej sekundzie są inne. Inne moje, Twoje…

Jaki był miniony rok…lepszy, gorszy od tych już pożegnanych lat…Był inny, jak każdy poprzedni. Wzloty, upadki, radości i smutki….śmiech i słone łzy. Były marzenia spełnione i gorzkie rozczarowania….Ten czas już za nami….

Mój ROK….to przeplatanka emocji negatywnych, pozytywnych….i głęboka wiara, że po upadku zawsze wstanę. Udawało się, choć chwilami było bardzo trudno. Kilku bliskich przeszło na drugi brzeg…ich pielgrzymka dobiegła końca…nie czują już zmęczenia…zasnęli.

Co dnia wskrzeszam siły i proszę Boga , żeby je podtrzymywał, żeby się tliły , żeby w potrzebie rozgrzały mój umysł, aby zebrać myśli, pójść we właściwym kierunku. Co wieczór dziękuję Bogu za miniony dzień….dziękuję za sukcesy i porażki…

Czasami ktoś zadaje mi pytanie – skąd bierze się u mnie ten pęd do życia…

Trzeba mieć zawsze jakiś cel…a kiedy już osiągniesz, znajduj kolejny .Życie bez celu nie ma swojego nadanego sensu…

Żyję, żeby podać swoje ramię do wypłakania  osobie, która ma problemy…żeby wysłuchać kogoś, kto się zagubił….podać jemu dłoń, wskazać rozwiązanie . Każdy sukces osoby, której mogłam pomóc jest moim podwójnym sukcesem. To jest ten napęd sił.

Praca zawodowa….wymaga skupienia, koncentracji i też szukania rozwiązań związanych z jej świadczeniem…

Rok 2010 był kolejnym rokiem walki o przyszłość Kubusia, o jego los za kilka lat.

Stoję tylko z boku ……i wspieram dzieci jak potrafię najlepiej ….to ONI są Rodzicami istotki, która jest tym moim darem od Boga. Dzieci czuwają dzień, noc. Moja miłość do nich właśnie za ten trud, z którym co dnia , co noc się zmagają jest przeogromna. To też mój dar od Boga, że mam takie dzieci. Chylę czoła przed wszystkimi Mamami, Ojcami , którzy zmagają się w walce o swoje dziecko….

Mała rączka Kubusia przytknięta do mojego policzka …nie patrzy w oczy, ale czuję jego dziecinne dobro – uczucia rozkoszy tej chwili nie umiem ubrać w słowa. Jego głośny, szczery śmiech rozwesela nas….krótko, ale się pojawia…

Kiedy śpi – mogę przytulić dziecinkę i czerpać ciepło wnuczka…te małe nóżki, główka aksamitna w dotyku, buźka delikatna jak puch.

Kubuś przez miniony rok ciężko pracował. Jego życie to ciąg zadań do wykonania, to walka o przyszłość….ON o tym jeszcze nie wie…my tak..

Osiągnięcia Kubusia są okupione trudem, łzami, zmęczeniem ….a z boku pokora, cierpliwość i dawanie siebie w każdej sekundzie. W zamian ten podarunek…..za tysięcznym razem wypowiedziana sylaba, słowo, krótkie zdanie. Dla tych chwil warto walczyć jeszcze mocniej…ta walka ma swój cel.

Jak ciężkie są WROTA  do świata Autyzmu ….chorzy nie chcą tam wpuszczać nas, zdrowych. Oni sami mają tylko klucz do tej bramy, za którą tyle tajemnic.

Opanować ich myśli….to całkowicie niemożliwe….AUTYŚCI pojmują swój świat inaczej.

Puzzle…to symbol Autystów.

Ile w nim prawdy i sensu. Każdy skrawek układanki  pasujący do siebie – to obrazek naszego, zdrowego życia, naszych pięknych życiowych obrazów. To znak, że coś pojęli. Ta układanka ma miliony tych skrawków….i wiele z nich nie chce zostać dopasowanych choćby w małym fragmencie…

Czy Kubuś kiedyś  ułoży, poukłada swój obraz? Nie wiem.Wierzę, że za kilka lat nastąpi jakiś przełom i chociaż kilka fragmentów będzie czytelnych, bajecznie kolorowych.

Najcudowniejszego okresu  dzieciństwa nie odtworzy w tęczowych kolorach. Były szare i zamazane. Dzieci za szkłem…dzieci za murem, dzieci w bańce…po drugiej stronie….tak o nich mówią…o ludziach z AUTYZMEM.

Kubuś jest ciągle taki sam….cudowny maluszek…że ma napady agresji…nie mówi…nie rozumie wielu spraw, ale On był, jest i pozostanie chłopczykiem, z czasem dorosłym mężczyzną, który jest częścią nas…zawsze  tak samo KOCHANY…

Życzenia na 2011 Rok….niech Bóg nadal podtrzymuje siły, wskrzesza te, które miałyby wygasnąć. Może świat nauki przyspieszy tempo w szukaniu środka na opanowanie schorzenia. Może jakiś genialny fizyk w swoim maleńkim laboratorium dokonuje już eksperymentów ….próbuje spoić rozrzucone neurony w mózgach AUTYSTÓW….i wypełni ich brakujące fragmenty….tego życzę Wszystkim, którzy są chorzy, tym którzy trwają u boku tych INNYCH ….kochanych córek, synów, wnuków…osób AUTYSTYCZNYCH.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=7RvgdXlwoag[/youtube]

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=kc82wg5zFjo[/youtube]

KUBUŚ ‚TRENUJE’ PRZED BALEM SYLWESTROWYM……MOJA ISKIERKO….KIEDYŚ I TY ZATAŃCZYSZ NAJPIĘKNIEJ Z NAS WSZYSTKICH …RYTMICZNIE, ZE ZROZUMIENIEM…

MIŁOŚCI NIE KUPISZ, MASZ JĄ W SOBIE..

1 Comment

KRÓTKIE OPOWIADANIE DLA DUSZY……….

„Za darmo”

Pewnego wieczoru  syn wszedł do kuchni, gdzie jego mama właśnie przygotowywała kolację, i wręczył jej zapisaną przez siebie kartkę papieru.

Kiedy mama wytarła w fartuch mokre ręce i wzięła kartkę, przeczytała następujące słowa:

Koszenie trawy- 5 zł

Sprzątanie mojego pokoju w tym tygodniu -5 zł
Pójście do sklepu za ciebie- 1 zł
Pilnowanie braciszka, kiedy jesteś na zakupach -25
Wynoszenie śmieci – 10 zł
Dobre stopnie na półrocze – 50 zł
Zmiatanie i grabienie podwórka – 20 zł

No cóż, matka popatrzyła na stojącego ,wyczekująco chłopca , przez głowę przemknęły jej liczne wspomnienia.

Następnie wzięła pióro, odwróciła kartkę i napisała na drugiej stronie :

Dziewięć miesięcy, podczas których nosiłam cię pod sercem, a ty rosłeś we mnie – za darmo.

Wszystkie noce, gdy czuwałam przy tobie, pielęgnowałam i modliłam się za ciebie – za darmo.
Wszystkie godziny próby i łzy wylane z twojego powodu przez wszystkie lata twojego życia – za darmo.
Kiedy dodasz to wszystko, przekonasz się, że całą moją miłość masz za darmo.
Wszystkie noce wypełnione lękiem i zmartwienia, których się spodziewałam – za darmo.
Zabawki, jedzenie, ubrania i nawet podcieranie nosa – za darmo, mój synku.
A kiedy dodasz to wszystko, przekonasz się, że prawdziwa miłość nie kosztuje nic.

Drodzy przyjaciele, kiedy nasz syn przeczytał napisane przez matkę słowa, w jego oczach pojawiły się wielkie łzy. Popatrzył na nią i powiedział: „Mamusiu, bardzo cię kocham”. Potem wziął pióro i wielkimi drukowanymi literami dopisał: „ZAPŁACONO”.
M. Adams

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=Yux_VF_z2Vo[/youtube]

SŁONKO – TAK SIĘ STARASZ, PRACUJESZ…DLA SIEBIE I DLA NASZEJ RADOŚCI….TYLKO TROSZKĘ SIĘ DENERWUJESZ…ALE TO NIE TWOJA WINA…