Miesiąc: Sierpień 2010

SPOWIEDŹ KUBUSIA C.D.

No Comments

Dzień dobry Boziu,

Wiesz, zbliża się 1 września – tego dnia rozpoczynam detox. Mamusia już mnie przygotowuje do  kuracji. Ogranicza, albo wyklucza potrawy, których nie mogę jeść. Odstawili mi całkowicie słodycze, nawet kosteczki czekoladki, ani gumy mamby, lodów – nic nie mogę jeść z tych smakołyków. Dostaję takie ciasteczka orkiszowe . One są trochę słodkie, ale bez cukru. A cukier mam swój , taki inny i słodzą mi tym kawkę zbożową, albo wodę– feeee, to nie jest fajne. Kiedy dostaję ten deser ,te ciasteczka- Boziu, wstyd mi się przyznać, ale tak szybko je zjadam. Boję się, że i tego wkrótce mi zabronią.” Ładuję” do buźki nawet trzy naraz. Tak nieładnie – wiem… Boziu…byłem u mojej cioci i wujka…oni mają takie dwa pieski . Jednego wcale się nie bałem. Wujek rzucał kamień temu pieskowi, on jego przynosił, potem ja podnosiłem i rzucałem..Baster też mi przynosił. Tak się ładnie bawiłem . Było trochę mokro ,bo padał deszczyk i nie mogłem zbyt długo biegać. Potem poszliśmy do drugiej cioci i wujka. Tam też jest piesek…i był malutki kotek. Dostałem kicie do potrzymania. Przytulałem kotka , czułem  ciepło….i nie chciałem jego nikomu oddać….musiałem no i oczywiście bardzo mnie to zdenerwowało….płakałem…Wróciliśmy do domku, zaraz zasnąłem….musiałem chyba bardzo przeżyć ten dzień w towarzystwie zwierzaków, bo przez sen wołałem „ tot” to jest kot i „pes” .

Moja terapia…..bywa różnie. Niekiedy nie chce mi się wykonywać żadnych ćwiczeń, a z moją terapeutką chcę tylko zabawy…..ale wiem, ja muszę wykonywać te ćwiczenia. Zdrowe dzieci też muszą się uczyć, ja uczę się kilka godzin dziennie….to jest nieraz bardzo nudne i grymaszę….

Boziu, jak skończę ten detoks to też pójdę do przedszkola. Mam już swój plecaczeki , kapciuszki…przybory do nauki….wszystko jest schowane i czeka , aż będę mógł iść chociaż na te trzy godziny dziennie, co drugi dzień. Obok mnie będzie taki Aniołek Stróż, który zostanie moim cieniem…..żebym nie zrobił sobie krzywdy, ani innym dzieciom.

Wiesz Boziu….trochę się boję pójścia do tego przedszkola. Ja jestem bardzo zaborczy….jak mi się spodoba jakaś zabawka mogę nie chcieć jej dać koledze, albo koleżance…a oni mogą się na mnie obrazić . Nie umiem też mówić tak płynnie jak czterolatki…bo ja już niedługo będę miał cztery lata wiesz. Jak ja mówię do dzieci, oni nie rozumieją i się denerwuję. Ja wiem, co chcę……oni nie…ale to nie moja wina przecież. Moi rówieśnicy są też dziećmi i tej mojej inności mogą nie rozumieć ….tego się boję. Mamusia mówi, że trzeba pokonywać przeszkody, wszystkie przeszkody….KOCHAM CIEBIE MAMUSIU, ODDALASZ MÓJ STRACH.

Boziu…..osiągnąłem  tak dużo sukcesów, nie można wszystkiego zdobyć bez trudu…

A teraz się pochwalę :

– jem samodzielnie zupki, obiadki, chlebek – wszystko

– ubieram i rozbieram się samodzielnie ( trochę długo to trwa, ale już potrafię)

– najważniejsze……odrzuciłem pampersy i idę sam do toalety….jaka wygoda…

– rozpoznaję coraz więcej przedmiotów, znam ich nazwy i z trudem, ale wskazuje co to jest

– z pomocą starszych policzę paluszki do dziesięciu!!!!!!!

– rozpoznaję postacie z bajeczek – „w swoim języku” czytam je

– moje „wyłączenia” są już znacznie krótsze, MÓJ Świat wypuszcza mnie na zewnątrz coraz częściej

–  częściej się uśmiecham i staram się bawić różnymi zabawkami , nie tylko ustawiam je w rządki , ale „inscenizuję” sytuację np. : cześć Buba…co jobiś>>>>i drugi miś mi odpowiada ……

– rzadziej się chowam ….w szafie, pod kołderką, rzadziej zakładam na główkę jakieś rzeczy…żeby było ciemno…

To efekt ciężkiej pracy moich bliskich, mojej najukochańszej MAMUSI……..kocham Ciebie Mamo, Kocham Ciebie Tato…..kocham Was Wszystkich…opowiem o swoich uczuciach —-tych przeszłych, bieżących i przyszłych….

Dziękuję za  trud, za naukę życia , za cierpliwość .Wiem , oddam każdy gram ciepła, które od Was uzyskałem….TYLKO NIGDY WE MNIE NIE WĄTPCIE….o to tak bardzo proszę. Bez Was …nie dałbym rady, byłbym pewnie chory zawsze….z Wami życie jest prostsze….jeszcze dzisiaj nie rozumiem tego, stąd moja praca, aby zrozumieć SENS ŻYCIA .

Boże, weź Nasze dłonie  i przeprowadź przez pas ciemności do zdrowego, pięknego świata”.

„Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście”.

Motylku,nigdy w życiu nie będziesz sam…Masz NAS , nie puścimy Twojej rączki dopóki, dopóty trzeba będzie Ciebie prowadzić – nic się nie bój …obok Nas krążą DOBRE ANIOŁY , kiedyś Tobie opowiem…

BOŻE- WYPROWADŹ MNIE Z TEJ KULI..

No Comments

Prof. dr hab. Anna Grzywa

Katedra i Klinika Psychiatrii

Uniwersytet Medyczny w Lublinie

ul. Głuska 1, 20‑349

Lublin

Cytaty z publikacji – źródło – Internet

„Dotychczas nie jest jasne, na czym polega kaprys natury, który łączy u tej samej osoby niedomogę w jednych czynnościach psychicznych z nadmiarowością w innych. Można zadać pytanie, jaki jest związek pomiędzy sawantami ,a genialnymi twórcami i artystami. Czy taki związek istnieje? Czy choroby psychiczne i genialna twórczość artystów wiążą się ze szczególną budową i funkcjonowaniem ich mózgów?

(..) Down opisał 10 przypadków osób z tak niezwykłymi zdolnościami (tzw. wyspy geniuszu). Jednym z tych pacjentów był chłopiec, który przeczytał 6tomowe dzieło historyczne i potrafił wyrecytować je dokładnie słowo po słowie, zupełnie nie rozumiejąc treści. Down nazwał to zjawisko „adhezją werbalną”. Ponadprzeciętne zdolności, określane jako wyspy geniuszu, zazwyczaj dotyczą pamięci, zdolności plastycznych, muzycznych, matematycznych, rzadziej technicznych. Zdolności te kontrastują z całością funkcjonowania umysłowego, zachowania i możliwości samodzielnej egzystencji (..)Zazwyczaj IQ tych osób mieści się w granicach 4070. Zespół 46 razy częściej występuje u mężczyzn, jest wrodzony, albo nabyty w następstwie uszkodzenia mózgu. Zdolności sawantyczne mogą pojawić się nagle i równie nagle zaniknąć (Treffert 1988), ale mogą też trwać przez całe życie. Zespół sawanta występuje u około 10% osób autystycznych, 0,050,14% osób z uszkodzeniem mózgu lub niedorozwojem umysłowym i 0,14% osób z niedorozwojem umysłowym (Saloviita 2000).

(..) Wyspy geniuszu

Sawantyczne zdolności posiadał „Rafael od kotów”, który miał szczególny talent do malowania kotów, dzięki czemu zyskał sławę w całej Europie w drugiej połowie XVIII w. Innym przykładem jest Ślepy Tom – żyjący w XIX w. niedorozwinięty, niewidomy Murzyn, który potrafił zagrać na pianinie ponad 7000 utworów, przy czym niektóre słyszał tylko raz w życiu. Komponował też własne melodie. Znał tylko około 100 słów, zachowywał się w sposób autystyczny. Był uważany za ósmy cud świata. Koncertował w Białym Domu i w wielu krajach. Kim Peak, którego historia stała się inspiracją dla powieści „Rain Man”, umiał na pamięć 7600 książek, znał numery autostrad w całych USA, także kody pocztowe i numery kierunkowe. Kiedy znał czyjąś datę urodzenia, potrafił powiedzieć, jaki to był dzień tygodnia, oraz jaki będzie dzień tygodnia, kiedy ta osoba skończy np. 65 lat. Rozpoznawał po kilku taktach wiele utworów muzycznych, podając także datę pierwszego wykonania tych utworów oraz datę urodzenia i śmierci ich kompozytorów. Jednocześnie nie radził sobie z podstawowymi sprawami bytowymi, był zdany na opiekę ojca. Badanie MRI wykazało u niego znaczne zmniejszenie móżdżku oraz brak ciała modzelowatego które łączy obie półkule mózgu. Cierpiał na zaburzenia rozwojowe, nie mógł chodzić bez pomocy, miał zaburzoną koordynację ruchów (prawdopodobnie w związku ze znacznie zmniejszonym rozmiarem móżdżku), nie potrafił zapiąć guzików, nie posiadał zdolności myślenia abstrakcyjnego (np. nie umiał wyjaśnić znaczenia przysłów). W odróżnieniu od innych sawantów z objawami autyzmu, Kim Peak był towarzyski, chętnie rozmawiał z ludźmi, nie wykazywał więc cech autyzmu. Zdolności sawantyczne mogą mieć różne pochodzenie. Hendrickson (1996) uważa, że w prawej półkuli mózgu zlokalizowane są ośrodki odpowiedzialne za funkcje zmysłów i selektywną uwagę. Już od urodzenia człowieka funkcjonują zmysły – słuch, wzrok, czucie, smak i węch. Lewa półkula rozwija się nieco później i decyduje o rozwoju mowy, abstrakcyjnym i logicznym myśleniu, ogólnie mówiąc, jest odpowiedzialna za rozwój intelektualny. W pewnym okresie naszego rozwoju dochodzi do integracji czynności obu półkul, czyli integracji zmysłów i myślenia. Istotną rolę odgrywa tu ciało modzelowate. Autyzm prawdopodobnie wiąże się z faktem niepełnej integracji funkcji prawej i lewej półkuli. Łączy się z tym przypuszczalnie fakt, że u osób autystycznych zainteresowania i aktywność są zazwyczaj ograniczone do jednej dziedziny. W takich przypadkach dochodzi do zaburzeń w przebiegu procesu przetwarzania informacji, który nazywany jest „słabą centralną koherencją”(..)

Tyle z publikacji, opinii naukowych w zobrazowaniu schorzenia zwanego AUTYZMEM.

GENIUSZ – wymowny , nieprzeciętny opis postaci osoby niezwykłej. CHORY  GENIUSZ… to już inne pojęcie. Tak bardzo chciałabym przyspieszyć czas  i doczekać dnia, który rozpali tą  iskrę nadziei w wielki płomień ,że już wkrótce mój Maleńki Kubuś będzie zdrowym, normalnym dzieckiem. Nie chcę Jego genialnych zdolności , chciałabym zwyczajnie normalności, chciałabym tak bardzo, aby mógł choć troszkę poczuć zapach dziecinnych dni, które mijają bezpowrotnie, trwają tak krótko. Chciałabym, żeby czytana przeze mnie bajka wzbudzała zainteresowanie, teraz – teraz Kubuś przerywa treść i koniecznie musi powtórzyć swoimi, tylko swoimi słowami, których nie rozumiem ,to co zapamiętał….niekiedy bajeczkę czterostronicową „ przerabiamy” dwie godziny…Chciałabym, aby to dziecko nie było narażone na kpiny ze strony swoich rówieśników, środowiska , aby jego komunikacja była tożsama z komunikacją zdrowych maluchów. Chciałabym, aby Kubuś mówił patrząc prosto w oczy …mówił z sensem. Chciałabym, aby odbierał bodźce z zewnątrz bez bólu , cierpienia, żeby nie bał się stworów ze swojego świata, których my nie widzimy. W Naszym środowisku jest taki jaki jest…KOCHAMY JEGO każdy gest, słówko, radość i bezzasadną złość…bo nasza wiedza pozwala te emocje doskonale zrozumieć. Poza naszym środowiskiem jest ten inny świat…często okrutny w słowie, spojrzeniu osób postronnych na zachowanie Iskierki. Kubuś cieszy się całym sobą, podskakuje jak sprężynka…..uwielbiam ten widok, JA TAK …inni z boku spoglądają z dziwnym zaciekawieniem , z ich oczu wydobywa się czytelne pytanie …co on wyprawia….

Kubuś i Jego przyszłość…to cel kolejnych dni , w którym toczy się dziwna, nierówna walka.

Mojego Motylka nie można nie kochać ….ma w sobie tyle uroku, spontanicznego ciepła, dobra…niewinności, szczerych, dziecinnych emocji. Wybiegam może zbyt mocno ze swoimi marzeniami, marzeniami o wygranej …o tej magicznej wstędze zwanej metą…o dniu, w którym pęknie ta szklana kula i


uwięziony mózg odblokuje się, uwolni z tego czegoś, co blokuje Jego poprawny rozwój.