Miesiąc: Lipiec 2010

AUTYZM- ZROZUMIENIE PROBLEMU..

1 Comment

Barbara Sędzimir – wychowawczyni dzieci autystycznych w Przedszkolu nr 122 w Krakowie

Fragmenty wypowiedzi zamieszczone w Internecie przez Panią Barbarę Sędzimir.

„Choroba czy niepełnosprawność zawsze zaburza funkcjonowanie rodziny. W wypadku dziecka autystycznego sytuacja rodziny staje się szczególnie trudna (..)
Czym jest autyzm? Opracowano wiele naukowych definicji tego zaburzenia, lecz żadna z nich nie oddaje istoty rzeczy, ponieważ tak naprawdę dotąd nie wiadomo, czym jest autyzm. Nie jest znana jego geneza, nie do końca wiadomo, jakie mogą być rokowania, nie ma słusznej metody terapii. Są tylko hipotezy, przypuszczenia, próby stosowania rozmaitych metod (..).
Mówiąc najprościej, autyzm to brak umiejętności komunikowania się z otoczeniem. Pod pojęciem komunikacji rozumiemy nie tylko język mówiony, ale i wszelkie inne sposoby komunikowania się (gesty, mimika itp.)

Autyzm to także:
– brak poczucia tożsamości (dziecko nie wie, że jest osobą),
– zaburzenia spostrzegania i czucia,
– potencjalna inteligencja.

Te pierwotne zaburzenia wpływają negatywnie na zachowanie dziecka i prowadzą do:
– agresji,
– autoagresji,
– stereotypii zachowań,
– niezrozumienia konwencji i reguł (dziecko jest jakby „przybyszem z obcej planety”),

– zahamowania rozwoju intelektualnego(..).

Rodzina poznała już diagnozę. Rozpada się nagle cały dotąd uporządkowany świat. To, co dotąd było ważne, przestaje mieć znaczenie. Chwilowo żyje się jakby w zawieszeniu. Z czasem oczywiście następuje adaptacja do tej sytuacji, przystosowanie się do jakiegoś nowego modelu życia.
Każda taka rodzina na początku swojej drogi ma do wyboru dwa wyjścia.

Pierwsze – to (o czym zawsze informuje lekarz) oddanie dziecka do placówki opiekuńczej. Drugie, to pozostawienie dziecka w rodzinie. Decyzja ta jest początkiem długiej, trudnej, o nieprzewidywalnym końcu drogi.
Problemy, jakie stają się w tym momencie udziałem rodziny, przychodzą z zewnątrz i od wewnątrz. Te z zewnątrz związane są osobami bądź z instytucjami, od których rodzina ma nadzieję uzyskać pomoc. Jakże często spotykamy się tu z niekompetencją i bezdusznością.

Rodzice sami, na własną rękę muszą docierać do informacji, muszą walczyć o pomoc dla swojego dziecka (czasem jest to walka o przetrwanie rodziny). Trzeba wziąć tu pod uwagę, że w tym pierwszym okresie, po druzgocącej diagnozie, następuje tzw. faza szoku, kiedy rodzice nie są w stanie działać efektywnie i racjonalnie. Czasem na długo zasklepiają się w cierpieniu, unikają kontaktów z rodziną i przyjaciółmi. Od nas, specjalistów, terapeutów, przyjaciół zależy, by faza ta trwała jak najkrócej. Nie należy oczywiście pocieszać, że głęboko autystyczne dziecko za parę lat będzie normalne, ale nie wolno pozbawiać nadziei. Trzeba ukazać możliwości, perspektywy dobrego udanego życia w tak drastycznie zmienionej sytuacji(..).

Rodzice dzieci autystycznych w naszym kraju walczą o wszystko. Powołują fundacje, pozyskują specjalistów, doprowadzają do zakładania ośrodków szkolno-wychowawczych dla swoich dzieci, zakładają grupy wsparcia dla siebie. Walczą o przetrwanie powstałych już szkół, ośrodków, poradni. Często ze strony urzędników słyszą: jak się ma takie dziecko, to trzeba siedzieć w domu i zajmować się nim.
Czynniki zewnętrzne to także reakcje otoczenia na dziwaczne i trudne zachowania dzieci autystycznych. Dziecko takie nie rozumie konwencji społecznych: krzyczy na ulicy, pluje na przechodniów, ugryzie panią w urzędzie, żąda miejsca siedzącego w autobusie, chociaż jest silne i zdrowe. Matka zewsząd słyszy: „co za wychowanie, co za rodzice, to skandal, jak się ma takie dziecko, to trzeba trzymać je w domu”.  Jednak nie tylko profesjonaliści są ważni. Jeśli kiedyś zobaczycie dziwacznie, niewłaściwie zachowujące się dziecko, nie róbcie głośnych, nieprzyjemnych uwag, czy awantur. Uśmiechnijcie się, okażcie zrozumienie. Być może to jest właśnie dziecko autystyczne. Jeśli znacie rodziny, gdzie istnieje podobny problem: zatelefonujcie od czasu do czasu, zaproście do siebie, zaofiarujcie pomoc. To niedużo, ale dla tych ludzi to naprawdę może bardzo wiele znaczyć. „

W imieniu swoim, pewnie Wszystkich Rodzin dzieci autystycznych serdecznie dziękuję za tak obrazowe przedstawienie faktów przez Panią Barbarę Sędzimir . Trudno zrozumieć postronnym osobom obłęd tej dziwnej, kosmicznej choroby, kiedy ogólnie dziecko wygląda tak zdrowo, ładnie…..Nie aparycja, serdeczny wygląd świadczą o schorzeniu…..schorzenie autystów jest głęboko schowane w ich mózgach….a te nie są widoczne.

GOŚCIU; SŁÓWKO DO KUBUSIA…ZA KILKA LAT PRZECZYTA …

MÓJ UWIĘZIONY UMYSŁ ….

No Comments

Boziu, chciałem się pochwalić, jakie robię postępy. Bardzo się staram , Ty wiesz najlepiej jak. Moja Mamusia , tak….to Mamusia ma największy udział w tym  rozwoju . Każda Nasza wspólna chwila to moja edukacja. Mamusia dostaje dyspozycje od cioci Gosi, mojej terapeutki do zadań domowych, no to je odrabiamy.

Coraz więcej udaje mi się składać wyrazów, które są zrozumiałe , dorośli wiedzą, co ja chcę. Wykonuję starannie polecenia. Mamusia już nie musi 10 razy mnie wołać, tylko jak zawoła „Kubuś proszę chodź do mnie” – to ja przychodzę. Jak tak przyjdę 5 razy na Mamusi prośbę dostaję kolorową gwiazdkę, jak uzbieram ich 5 dostaję nagrodę …Te moje gwiazdki sam przykładam na lodówkę, na takie magnesiki…..a potem z Mamusią je liczymy …

eden, dwa, ci, ctery, pieć„…no i nagroda jest moja. Umiem już narysować kółko i kreskę . Rozpoznaję dużo zwierzątek , słowami wskazuję, co to za zwierzątko . NOOO i najważniejsze…..nie chodzę już w pampersach . Jak mam potrzebę……po prostu wołam ……jjjjjjjjjjej, jakie to wygodne. Jasne, zdarzy mi się tam nieraz zrobić siusiu w majteczki, ale ja niedawno się nauczyłem rozpoznawać swoje potrzeby fizjologiczne.

W tym tygodniu rozpoczynam pracę z kolejną ciocią terapeutką, będzie przyjeżdżała do mnie do domku kilka razy w tygodniu.

Wiesz Boziu dlaczego….bo moi lekarze powiedzieli, żebym od września spróbował funkcjonować w grupie przedszkolnej z dziećmi .Integracyjne przedszkole ma mnie nauczyć współpracy z dziećmi i mam przestać się ich bać. Ta ciocia będzie ze mną pracowała przygotowując mnie do bycia PRZEDSZKOLAKIEM. Spróbuję przełamać mój lęk przed przebywaniem w grupie dzieci….bo dla mnie obce dzieci , to STRACH ,nie wiem przed czym. To pewnie będzie trudne zadanie, ale tak mocno się postaram….„Nawiązując kontakty społeczne” mówię wszystkim napotkanym osobom CZEŚĆ. ONI SIĘ DO MNIE USMIECHAJA, JA DO NICH……to też jest dosyć trudne, ale takie przyjemne jak to zrozumiem….i zdarza mi się dać żółwika, albo przybijam piątkę……

To są moje osiągnięcia. Za to tak BARDZO, BARDZO DZIĘKUJĘ nade wszystko mojej MAMUSI. Ta moja piramidka życia układa się coraz wyżej, co dnia dokładamy jeden element. Każdy element to krok do przodu w moim życiu. MAMUSIU – trzymaj moją małą rączkę i stawiaj ze mną kolejne kroki, MAMUSIU…..odrzucajmy te kłody na naszym szlaku. MAMUSIU….ja w swoim małym  serduszku co dnia odkładam więcej miłości do WAS.

A kiedy nastanie ten dzień i odniesiemy  sukces uwolnię ze swojego kuferka swoje słowa, emocje , które skrzętnie gromadzę . Dowiecie się jak bardzo jestem Wam wdzięczny za opiekę, jak bardzo się cieszę,że mam takich bliskich wokół, jak bardzo Was kocham….

„Dzisiejsze nieśmiałe dziecko, to to, z którego wczoraj się śmialiśmy.

Dzisiejsze okrutne dziecko, to to, które wczoraj biliśmy.

Dzisiejsze dziecko, które oszukuje, to to, w które wczoraj nie wierzyliśmy.

Dzisiejsze zbuntowane dziecko, to to, nad którym się wczoraj znęcaliśmy.

Dzisiejsze zakochane dziecko, to to, które wczoraj pieściliśmy.

Dzisiejsze roztropne dziecko, to to, któremu wczoraj dodawaliśmy otuchy.

Dzisiejsze serdeczne dziecko, to to, któremu wczoraj okazywaliśmy miłość.

Dzisiejsze mądre dziecko, to to, które wczoraj wychowaliśmy.

Dzisiejsze wyrozumiałe dziecko, to to, któremu wczoraj przebaczyliśmy.

Dzisiejszy człowiek, który żyje miłością i pięknem, to dziecko, które wczoraj żyło radością.

— Ronald Russell