Miesiąc: Sierpień 2010

ADOPCJA-CUDOWNE LEKARSTWO ..

1 Comment

Los człowieka toruje swój szlak już od pierwszej sekundy , kiedy to wynurza się z łona zmęczonej matki maleńka dziecina. Łapie swój pierwszy samodzielny oddech, wydaje swój pierwszy krzyk….i jest wśród NAS.  Miliony dzieci ma to przeogromne szczęście, że już od chwili poczęcia czuje rodzicielską miłość. Pierwszymi ruchami cieszy się mama, wsłuchuje się w ten magiczny dźwięk dumny ojciec, dziadkowie, babcie….

Zbliża się czas rozwiązania , napięcie rośnie. Zadajemy dziesiątki pytań –jakie duże, do kogo podobne, czy dużo włosków, nade wszystko CZY ZDROWE. Takich sytuacji na świecie jest tysiące co dnia, ale też co dnia  zmęczona matka wydaje na świat dziecko, którego już od poczęcia nie kochała, nie znała pięknego okresu macierzyństwa nosząc życie pod sercem. Przyczyny bywają różne…….bieda, patologia, strach przed wychowaniem dziecka, nieporadność życiowa. Nie obwiniajmy tych rodziców pochopnie. Mieli pewnie jakieś poważne problemy, które skłoniły ich do tak drastycznego kroku, do oddalenia istotki, która poczęła się nie koniecznie z wielkiej miłości. Biologiczna matka zdecydowała się dać życie dziecku, które w dniu  porodu, kilka miesięcy po nim odda  JE w ramiona adopcyjnej MAMY , adopcyjnemu TACIE, których Bóg pozbawił możliwości dania życia dziecku poczętemu z tej wielkiej miłości. Wśród znajomych , PRZYJACIÓŁ „ wirtualnych PRZYJACIÓŁ„jest rzesza cudownych ludzi, którzy są rodzicami adopcyjnymi. Pomyślałeś kiedyś, ile warci są ludzie, którzy przekładają cały swój los dając „nowemu życiu „siebie samych .Dają Miłość, poczucie bezpieczeństwa, dają DOM dziecku, które nie miało szans przetrwania u boku biologicznej rodziny . Dają DOBRO ,SZCZĘŚCIE , DBAJĄ O ZDROWIE TYCH, KTÓRZY BEZ ICH UDZIAŁU MOGLIBYBY DORASTAĆ OKALECZENI . Postawa rodziców adopcyjnych to przeogromny szacunek , podziw i wielkie uznanie. Podejmując swój niepowtarzalny , życiowy krok decydują się na wszystko .Dostają w darze dziecko, którego sami na świat sprowadzić nie mogli.

Mówią o nich ZIELONI…..zielony, to kolor nadziei. Rodzice adopcyjni dają miłość dziecku, którego muszą wychować na wartościowego człowieka. Czuwają przy łóżeczku tego swojego daru losu, śpiewają kołysanki, tulą do snu…Dają wszystkie uczucia, których dać nie mogą rodzice biologiczni. Wspólne radości, smutki, łzy…prawdziwy dom wypełniony szczerą radością…I nigdy nie są znużeni … otrzymali w darze życie dziecka.

Przysłowie trafnie powiada…….nie ten rodzic, który dał życie, a ten, który wychował .

Ile tysięcy, milionów dzieci właśnie dzięki takim ANIOŁOM otrzymało bliskość, czułość, dom pachnący chlebem, drożdżówką ,ile dzieci ma możliwość wypowiadać tak piękne słowa MAMO, TATO….tylko dlatego, że małżeństwo pokochało niewinnego człowieczka, którego Ci prawdziwi wychować nie mogli.

Sporo dzieciaczków nie ma takiego szczęścia. Ich dzieciństwo to Domy Dziecka , gdzie są ciocie, wujkowie, brakuje mamy i taty….ZIELONI……jesteście wielcy .Podjęliście trud wychowania dzieciny, która bez Was chorowałaby choćby na chorobę sierocą, daliście szansę komuś, w kim nie płynie Wasza krew……to piękne i jedyne w swoim rodzaju. Tuląc dziecko nie mieliście wiedzy, czy maluszek będzie zdrowy……to przeogromne ryzyko.

Przykładem może być mój wnusio, który urodził się zdrowy, choroba ujawniła się po czasie.Wasza postawa wobec świata – nie można jej opisać słowami…..jest darem, który otrzymuje tylko człowiek wyjątkowy.  O kim piszę wiedzą czytelnicy tego bloga……JESTEŚCIE WIELCY, WRAŻLIWI i nasyceni tym uczuciem, które przekazujecie  pięknymi słowami innym.

Każde wsparcie dodaje mi tony sił do trwania w swoim problemie. Taki łańcuch wrażliwości …..niech trwa…Dzisiaj Ty, jutro ja będę potrzebowała pomocy…

Zieloni, wielkie dzięki ……

Zadanie rodziców  podobne jest do tego, które ma przed sobą rzeźbiarz, malarz czy muzyk. Dziecko jest w dużej mierze ich „kompozycją”, do której potrzeba tyle samo talentu, ile artyście, aby zrealizować własne kreacje. A być może jeszcze więcej”.

TOMKI, MAŁE WAGONIKI DLA AUTYSTÓW

1 Comment

Boziu, już jestem zdrowy, anginka sobie odeszła….nie wiem na jak długo, ale chociaż chwilę ulgi…Mogę ponownie tak bardzo intensywnie ćwiczyć i pracować nad kształtowaniem swojej osobowości.Boziu, kilka dni temu oglądałem film o chłopcu tak samo chorym jak ja na AUTYZM.

Cytat recenzji filmu:

Tomek i ja

TVP 1

tytuł oryginalny: After Thomas

Poruszający film zainspirowany prawdziwą historią autystycznego chłopca, który powrócił do normalnego życia dzięki czworonożnemu przyjacielowi. Przypadkowo zastosowana animoterapia przyniosła nadspodziewane efekty, dając dziecku możliwość rozwoju i szansę na lepszą przyszłość. Sześcioletni Kyle Graham sprawia rodzicom, Nicoli i Robowi, duże problemy wychowawcze: kiedy próbują do niego dotrzeć, wpada w histerię, wybucha gniewem, krzyczy i płacze. Obsesyjnie boi się wizyt w sklepie. Kupienie mu butów to prawdziwe wyzwanie dla zrozpaczonej matki, która ostatkiem sił stara się być cierpliwa i wyrozumiała. Podobnie jak inne dotknięte autyzmem dzieci Kyle odbiera otoczenie w zupełnie inny sposób, niezrozumiały dla zdrowych ludzi, nigdy nie respektuje zasad, według których funkcjonują inni, stwarza sytuacje, które czasem bywają śmiertelnie niebezpieczne. Chłopiec najlepiej czuje się w swoim własnym, hermetycznie zamkniętym świecie, staje się milczący, nie zauważa domowników, nie reaguje na żadne ich polecenia, obsesyjnie ogląda swój ulubiony serial, którego bohaterem jest ciuchcia o imieniu Tomek. Tylko wtedy rodzice mają spokój. Choroba syna to dla Nicoli i Roba prawdziwa tragedia. Chcą nawet oddać chłopca do szkoły specjalnej z internatem, ale Nicola zaczyna mieć wątpliwości, czy jeszcze bardziej nie zaszkodzi Kyle’owi, który od tej pory będzie przebywał już tylko wśród chorych dzieci, nie mając żadnych szans na kontakt ze zdrowymi rówieśnikami. Postanawia więc dalej poświęcać się synowi kosztem własnego życia. Małżonkowie coraz dotkliwej odczuwają jednak trudy wychowywania dziecka z autyzmem, nie mają w ogóle czasu dla siebie, nie chodzą do kina, nie widują znajomych. Próbują wspierać się nawzajem i z pokorą znosić cierpienia, ale ich związek zostaje wystawiony na ciężką próbę. W przetrwaniu kryzysu małżeńskiego bardzo pomagają rodzice Nicoli, Pat i Jim. Matka często wyręcza przytłoczoną obowiązkami córkę w różnych domowych sprawach, zabiera wnuka do parku, przygotowuje posiłki. ”

Boziu, oglądałem cały film z mamusią i ciocią Beatką…tatuś był w pracy. Film oglądali też moi bliscy….Ten fragment życia kolegi z takim upośledzeniem był opowieścią o moim krótkim życiu….Kyel miał identyczne zainteresowania ,kochał swoje TOMKI.

Kiedy wpadał w agresję mama, tata dawali jemu ten malutki wagonik, albo włączali film i on się uspakajał….tak jak ja…On też miał pieska, który był jego najlepszym Przyjacielem….ja jeszcze czekam na swojego pieska. Babcia Gosia kupi mi takiego małego szczeniaczka, i on będzie mój, tylko mój…..

W tym filmie było dużo scen, których nie chciałem widzieć. Zabrałaś Boziu do siebie babcię Kyela, ona zmarła w szpitalu. Wiesz, podszedłem do telewizorka, płakałem i mówiłem MAMUSI, że babcia „TOSIA „nie ma „ał ‚i nie poszła do Bozi. Mamusia zapewniła , że nie. Kiedy zobaczyłem moją babcię— uwierzyłem, że moja babcia nie poszła do Ciebie…

Mamusia zrozumiała w  tej scenie, jak bardzo i ja rozumiem treść tego filmu . Znak to, że świat otwiera się dla mnie i wkrótce zacznę myśleć jak zdrowe dzieci . Zacznę, bo przecież to jest sens mojej walki o siebie..

Motylku MÓJ….Babcia będzie przy Tobie tak długo, jak tylko będziesz mnie potrzebował…i wierzmy, że BOZIA da Nam szansę….